Mam nadzieję, że jednak się przebudzą, bo jeśli nie to Ukrainy już nie ma, a przynajmniej w takim kształcie – jak była przed sowiecką inwazją.
Konkluzję formułuję na bazie wniosków z postawy świata. Ale też samego Putina. Jego niby wyciągnięta do pokoju – ręka, a w istocie rzeczy pięść, w stronę Ukrainy, także ochocze dla niej wsparcie ze strony: Niemców, Francji, Węgier, Cypru (jak się przyjmie za wskaźnik postawy społecznej i politycznej decyzje w zakresie kultury, sportu – to Szwecji i Czech) i wielu innych krajów, to propozycja pokoju, która albo Ukrainę całkowicie zwasalizuje, albo też doprowadzi do długotrwałej wojny.
Dlatego Putinowi się spieszy i chce zająć jak największe terytorium Ukrainy, by mieć z czego się wycofać – wojskowo i politycznie – jako gest dobrej woli.
I tu pojawia się problem warunków brzegowych, na które mogą przystać:
– ofiara – Ukraina;
– agresor – Rosja i Białoruś (specjalnie jako pojedynczy podmiot);
– arbiter – obserwator: Chiny, Indie, Pakistan, Turcja;
– milczący współsprawca – nie boję się tego napisać – zdecydowana część Unii Europejskiej – jak się patrzy na jej działania w zakresie sankcji i wcześniejsze wspomaganie Putina;
– coraz słabsze politycznie, bo nie militarnie USA z NATO;
– jedynie faktycznie wspomagająca Ukrainę (także mentalnie) Wielka Brytania (dopisałbym tu Polskę i Polaków – choć w rokowaniach raczej nie będziemy uczestniczyć – nawet jak się będą odbywać w Warszawie – bo Polska ma faktycznie interes w tym, by Rosję powstrzymać).
Warunki brzegowe Ukrainy – co byłoby naturalne – to całkowite wycofanie się wojsk sowiecko/rosyjskich z Ukrainy i pełna zapłata za straty Ukrainy a także pociągnięcie do odpowiedzialności za agresję i śmierć tysięcy Ukraińców także samego Putina? Czy jest to możliwe??
Czy też warunki Putina?? Zaczął od pełnej neutralności Ukrainy. Tylko kto miałby ja gwarantować – gdyby nawet Ukraińcy na to przystali? Czy te same państwa i tak samo, jak na mocy porozumienia z 1994 oddającego Rosji cały potencjał nuklearny Ukrainy?? No w to bym też nie wierzył.
Pewnie zakończy się tym, że Ukraina straci kolejną swoją część – obwody; Doniecki i Ługański, Putin wróci do siebie i za kilka lat znowu się zacznie.
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz