Długo musiałem szukać argumentu na tak. Niestety dla mnie to żadna radość.

Parę tygodni temu byłem u znajomego, który prowadzi restaurację – świetną. I rozmawialiśmy, a jakże, o tym czy będę kandydował w wyborach do Sejmu. Przedstawiłem mu rozwiązania na nie: nigdy z PO i postkomunistami oraz lewakami. Także z PSL. I wtedy ten mój znajomy przedsiębiorca stwierdził, że po co wsiadać do łodzi, która tonie, czyli PiS. Ta nasza rozmowa była wtedy, gdy Paweł Kukiz mówił o możliwości wspólnego startu z PiS.

Nie wyrażając jakiejkolwiek akceptacji dla wspólnego startu Kukiz’15 z PiS podałem mu argumenty, które moim zdaniem wskazywałyby na zwycięstwo PiS (zresztą już o nich tu pisałem: http://pressmania.pl/prof-jozef-brynkus-wybory-2023-wygrac-moze-pis/): 13, 14 i potencjalnie w przyszłym roku nawet 15 emerytura, kwestie ideologiczne, 1000 plus zamiast 500 plus. I nawet drukarek nie potrzebujemy – bo to też koszty. Pieniądz elektroniczny, a nawet wręcz wirtualny wystarczy.

Mój znajomy stwierdził, a pochodzi z terenów, które przed paru laty były skrajnie propisowskie i strach było wyjść na ulicę mając inne poglądy, że dziś to poparcie to jest szopka. I nawet jak na spotkaniach z Jarosławem Kaczyńskim są tłumy, to są to klaki obwoźne.

Sam taki spektakl widziałem przy poprzednich wyborach, gdy w Sandomierzu przebywał Morawiecki. Przed jego przyjazdem pojawiły się zwarte oddziały klakierów i w trakcie spotkania trochę niby-spontanicznie pokrzyczały, a jak się zebrał tłumek, szybko się zmyły: bo obiad i kolejne miasto czekało (to od nich słyszałem).

I teraz do odpowiedzi na tytułowe pytanie. Jarosław Kaczyński żyje w złotej klatce, otoczony przez grupę przerażonych klakierów, którzy widzą porażkę. Nawet nie jej widmo, ale realny kształt.

Przerażenie ich ogarnia, bo po łupy sięgnie cała opozycja. I dlatego wodza utwierdzają w jego nieomylności, by ich dał na biorące miejsca do Sejmu. Reszta się nie liczy. I tylko błagają Boga, by Jarosław nie palnął jakiegoś głupstwa, co mu się ostatnio coraz częściej przydarza i ciągnie przeciążoną pisowską łódź na dno.

A opozycja tylko zaciera ręce, słysząc jak Jarosław mówi, że „kobiety dają w szyję”. Nawet jego antyaborcyjne wypowiedzi nie są takim dla niej paliwem wyborczym (bo są dość relatywne), jak to „dawanie w szyję” przez kobiety.

I jeszcze jak się wypowiedź Jarosława zestawi z tym co mówił o Polakach w 1993 roku, że nie jest zwolennikiem patriarchalnego modelu rodziny, zwłaszcza w Polsce, „gdzie co drugi mężczyzna jest mizernym pijaczyną i stawianie na niego jest nierokującym powodzenia przedsięwzięciem”, to mamy gotowy antypisowski scenariusz spota wyborczego POpapranej opozycji.

I to jest największa szansa POpapranej opozycji na zwycięstwo – nieprzewidywalne, uderzające w konkretne grupy społeczne Polaków, wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.