Ustawa tzw. karta nauczyciela jest anachronizmem. Powstała w czasach – 1981/1982 – przyjęta w 1982 roku, gdy komuniści z jednej strony pozornymi przywilejami, których złudzeniu ulegają obecni nauczyciele, a mitowi naduprzywilejowania znaczna część społeczeństwa, chcieli nauczycieli ubezwłasnowolnić i częściowo ich kupić. Wykorzystali przy tym inne narzędzia poskromienia nauczycieli: część aktywnych w „Solidarności” zamknęli w więzieniach, część ukarali administracyjnie, część zwolnili, a innych wystraszyli. Do szkoły – na stanowiska kierownicze (dyrektorzy szkół, ich zastępcy) – skierowali też byłych wojskowych, esbeków, milicjantów i ormowców czy tajnych współpracowników. Według danych takich osób było ponad 1000. Oczywiście samo objęcie stanowiska kierowniczego w oświacie wiązało się z istnieniem tzw. nomenklatury, a więc osoba wyznaczana na to stanowisko musiała być wierna partii komunistycznej, choć nie zawsze do niej należała!!!

Dziś Karta Nauczyciela powinna być zdezaktualizowana, ale powinno się przyjąć nową ustawę oświatową. Taką na miarę naszych czasów. Taką, w której będą pisane prawa pracownicze nauczycieli, ale też i ich służebność wobec społeczeństwa, w której rola organu prowadzącego ograniczona będzie tylko do zagwarantowania infrastruktury i materialnych potrzeb szkoły. Finansowanie spraw pracowniczych powinno przejąć na siebie całkowicie państwo – oczywiście nauczycieli szkół publicznych. To zresztą także określiłoby zadania państwa dla całości szkolnictwa, także prywatnego i społecznego – a nie tylko publicznego.

By było jasne – odpowiadając na pytanie jednego z Internautów: czy nawołuję do strajku nauczycieli, stwierdzam, że nie. Wystarczy przeczytać moje wpisy. Strajk powinien być ostatecznością. Opisuję też formy protestu, które są możliwe do zastosowania, by przyniosły one efekt – konsekwentne i stopniowe ich zaostrzanie. Uznaje przy tym żądania podwyżek przez nauczycieli. Uznaję także ich postulaty docenienia, uznania i społecznej rekompensaty ich pozycji.

Obecna ustawa Karta Nauczyciela im tego nie daje. Jest tylko okazją dla kierujących związkami zawodowymi, zwłaszcza ZNP, do obrony interesów części związkowców, rzekomo walczących o nauczycieli. Zaś dla krytykantów szkoły jest wygodnym argumentem do pokazywania rzekomych przywilejów pedagogów.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.