Politolodzy: prof. Jarosław Flis i były poseł Kukiz’15 Andrzej Maciejewski oraz paru jeszcze innych, wskazują, że wszystko co ważne da się o partii Zbigniewa Ziobry Solidarna/Suwerenna Polska powiedzieć, to, to że jest ona perfekcyjna jeśli idzie o przykuwanie uwagi opinii publicznej w porównaniu do faktycznego społecznego dla niej poparcia. Prawie bym się z tym zgodził, gdyby nie kilka kwestii:
1. W stanowiskach obu politologów tkwi zasadniczy błąd wynikający z moim zdaniem (Andrzej – wybacz – to ten punkt do Twojej analizy tutaj) nie do końca dogłębnego przeanalizowania relacji: Prezes Jarosław Kaczyński – minister Zbigniew Ziobro. Nieobecność Jarosława Kaczyńskiego, a co za tym idzie wielu innych polityków PiS-u, była celowa. Nie wierze, że Prezes nie dostał zaproszenia na konwencję SP/SP. Aż taki zadufany w siebie Zbigniew Ziobro nie jest. Wie, gdzie jest jego miejsce, nawet on się nie łudzi, iż jest inaczej. Ciekawsze w związku z tym są dwie sprawy – tym bardziej podkreślające miejsce Ziobry w szeregu (którym, to już inne pytanie) Zjednoczonej Prawicy.
Po pierwsze brak stanowczej reakcji ze strony SP/SW na informację, że nie wysłano zaproszenia do polityków PiS-u i przede wszystkim jednak nieobecność na konwencji premier Beaty Szydło. Ci, którzy znają relacje: Zbigniew Ziobro – Beata Szydło, wiedzą, że były/są? Nad wyraz bliskie. Nieobecność premier Szydło jest jak najbardziej wskaźnikowa.
2. To nie Zbigniew Ziobro przykuwa uwagę opinii publicznej/mediów. Ale na takie przykuwanie uwagi przez niego pozwala Jarosław Kaczyński. Pewnie SP/SW potulnie pójdzie do wyborów w ramach Zjednoczonej Prawicy. Prezes Kaczyński wie, że werbalizowanie przez nią takiego skrajnego antyunijnego stanowiska jest to odebranie głosów Konfederacji. I wcale się nie zdziwię, gdy Zbigniew Ziobro pojawi się na Kongresie wyborczym PiS. Wartością Ziobry jest też ojciec Tadeusz Rydzyk i jego Radio Maryja, a także kilkoro posłów mających duże wsparcie w swoich okręgach – bez względu na to, na którym miejscu listy wyborczej się znajdą.
3. Podnoszenie przez prof. Flisa sprawy schedy po Jarosławie Kaczyńskim nie ma żadnego znaczenia dla sytuacji Zbigniewa Ziobry. Kaczyński będzie szefem Zjednoczonej Prawicy nie tylko dotąd, dopóki zechce i zdrowie mu pozwoli, ale dotąd dopóki będzie jej potrzebny. Moim zdaniem całkiem długo. Taka jest różnica między nim a choćby Tuskiem, że Prezes Kaczyński w każdym elemencie stanowi dla swojego ugrupowania wartość dodaną – jego pozycja jest niepodważalna, podczas, gdy Tusk scala tylko niektóre kręgi POpapranej opozycji. Nie bez kozery przywołał do swojego boku Trzaskowskiego.
4. Totalnym nieporozumieniem jest założenie prof. Flisa, że partyjne PiS-owskie doły ekscytują się konfliktem między premierem Morawieckim a ministrem Ziobrą. Po pierwsze, za faktycznego przywódcę rządu partyjne doły i zwolennicy PiS postrzegają Kaczyńskiego. Po drugie Morawiecki i Ziobro dają tym dołom dwie różne rzeczy – uzupełniające się. Pierwszy socjal, drugi werbalizuje niechęć do brukselskiej biurokracji szkodzącej Polakom przez narzucanie np. różnych norm ekologicznych.
5. Zwolennicy PiS-u wcale nie martwią się tym czy POpaprana opozycja jest zdolna rządzić, bo jest skłócona. Oni są zdeterminowani, by tej władzy nie przejęła.
Fot. Suwerenna Polska /Twitter
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz