Pisałem w poprzednim wpisie, że działania ratunkowe, które PiS podjął w celu – nie wiem jakim, ale związane z niekontrolowanym napływem do Polski zboża, to działania które polskim rolnikom i przede wszystkim konsumentom nic nie dadzą. Wyliczyłem koszty dla państwa polskiego, przedstawiłem problemy z realizacją tych pomysłów i na koniec zaznaczyłem, że jeszcze ostatniego słowa nie powiedziała UE:

http://pressmania.pl/prof-jozef-brynkus-rolnicza-sciema-pis-zaplacimy-wszyscy/.

I właśnie powiedziała słowami Ursuli von der Leyen. Morawiecki usłyszał, że:
– sprawy handlowe należą do wyłącznych kompetencji UE
– działania jednostronne są niedopuszczalne.

No i teraz będzie ciekawie. A wystarczyło wprowadzić kontrolę na granicach i kaucjonowanie wwozu towarów z Ukrainy do Polski.
Proponuję, by rząd wydał polecenie straży granicznej i celników, by spojrzeli co teraz się do Polski wwozi, bo pojawią się nowe pola konfliktu.

Zbożowy problem nie zniknie w wyniku decyzji podjętej przez rząd PiS o zablokowaniu wjazdu do Polski produktów rolniczych wytworzonych na Ukrainie. Są trzy główne powody;

1. działania UE, która albo wymusi na Polsce odwołanie tej blokady, albo zastosuje ją do dalszego blokowania należnych Polsce środków unijnych

2. z Ukrainy gdzieś te produkty muszą wyjechać, najkrócej jest do Polski i krajów granicznych. Niby prze Polskę powinien być tranzyt na Zachód Europy, ale w praktyce te produkty w większości w Polsce zostają. Należałoby wprowadzić kaucje na taki towar; wjeżdżasz – zostawiasz kasę (powiedzmy 50% wartości towaru) – wyjeżdżasz – odbierasz. Oczywiście przez takie sito pewnie jakieś 10% się przedostanie – bo i celnik może być „ślepy”, a i prób przejazdu na tym samym papierze może być wiele. Ale nie 100 %

3. W Polsce jest już – rozproszone po całym kraju zboże z Ukrainy i coś z nim trzeba zrobić. Najlepiej znaleźć właścicieli, którzy je Polsce pozostawili, choć deklarowali tranzyt i zmusić ich do odebrania tego zboża, albo do zapłaty kary, ewentualnie zakazu dalszej działalności na terenie Polski.

No i na koniec rzecz najważniejsza – jak długo będą obowiązywały dopłaty do zboża, czy w sytuacji jego nadprodukcji w Polsce – na zawsze?? Czy tylko do bieżących wyborów. Te problemy dowodzą, a i inne opisane przeze mnie, że polska polityka rolna kuleje i będzie kuleć stale bez systemowych rozwiązań. I żadne Telusy czy Kowalczyki oraz Kołdziejczaki jej nie pomogą.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.