Przeciąganie się negocjacji w ramach tzw. zjednoczonej prawicy – niektórzy nazywają farsą, inni dyscyplinowaniem „ogonów”, to tak naprawdę bój wewnętrzny prezesa Kaczyńskiego. Po kolejnym postawieniu się Ziobry nie powinien mieć złudzeń, że następne takie sytuacje się pojawią i nie ma żadnej gwarancji, że Ziobro umowy dotrzyma. Przecież podpisali wcześniej podobny pakt z diabłem i nic z niego nie wyszło.

Jednak problem ma wymiar:

1. polityczny. Wyrzucenie części Solidarnej Polski (zdecydowaną większość da się okiełznać posiadanymi przez jej członków fruktami w spółkach, na urzędach i brakiem czynności procesowych – niektórzy posłowie raczej wiedzą o czym piszę) musi być zrekompensowane pozyskaniem posłów z innych kół i klubów. o tzw. kawiorowej i jachirowej Lewicy nie warto wspominać. Oni by chcieli, ale dla Kaczyńskiego to poniżenie. Całej Konfederacji nie da się pozyskać. Zresztą dla Prezesa Kaczyńskiego dogadywanie się z nimi brzmi jak obraza i wyraźnie go estetycznie i etycznie ta wersja odrzuca. Oni sami – posłowie Konfederacji – są przekonani, że są tak ważni i wielcy, że można do nich przyjść tylko na kolanach. Pomijają aspekt, że ludzie poparli ich program i bardziej ideę niż konkretne osoby (vide: Berkowicz, Sośnierz, Korwin-Mikke, Dziambor, o zapleczu nie wspomnę: Wilk, Mentzen). Kogoś „wyciągnąć” z Konfederacji w takiej sytuacji graniczyłoby z cudem, chyba, że zadziałają haki.

O wiele łatwiej udałoby się Prezesowi Kaczyńskiemu w pozostałych klubach – Koalicja Polska – PSL-Kukiz15-UED. Tu zadziałać może nie tyle mechanizm „fruktów”, choć w przypadku większości tego ugrupowania bardziej, ile mechanizm programowy – przejęcie części programu tej formacji. I nawet nie trzeba się przejmować przesadnie pokrzykiwaniami posłów PSL-u, że PiS zdradził wieś. Wystarczy, że zmieni się częściowo ustawę „norkową”.

A głosowanie nad ustawą „bezkarność plus” (ona musi wejść pod obrady Sejmu – zwłaszcza przy deklaracjach Ziobry, że zawsze stać będzie na straży prawa – czytaj: Morawiecki ja ciebie i tak kiedyś dopadnę) może się odbyć bez pełnego składu Sejmu. A potem niech Prezydent Duda, bo podobny jak w pierwszym przypadku sposób można zastosować przy niewątpliwie odrzuconej ustawie przez Senat, martwi się czy ustawę podpisać. Podpisze prędzej niż „norkową”, gdyż podpisał wcześniejsze rodzące patologie „covidowe”. No i dzięki machinacjom PiS, Andrzej Duda wygrał wybory. Posłów POpapranych też można kupić.

2. Etyczny. Prezes Kaczyński wie, że Ziobrę musi usunąć. Nakazuje mu to nie tylko rozum – widzi, że skuteczność działań Ziobry w zakresie usprawniania polskiego sądownictwa (szerzej – wymiaru sprawiedliwości) jest żadna. Wymieniono tylko osoby, mechanizm i nawet obyczaje (tak – obyczaje) pozostały. Ale problem w tym, co Ziobro ma – oczywiście nie na Prezesa, ale na jego otoczenie. Być może to najbliższe. Ale ja bym się nie przejmował tym, bo od czego jest Kurski i jego machina propagandowa. Ona wszystkie zarzuty osłabi. A zawsze ostatecznie można wprowadzić kolejny lockdown – czyżby ku temu zmierzało wszystko, sądząc po wzroście liczby „zakażonych” i ujawnionych przypadków COVID-a??

Problem etyczny jest w tym, że Kaczyński być może chce dobrze dla Polski i widzi, że na razie poza socjalem, który czkawką się odbije polskiej gospodarce, nic w mechanizmach sprawowania władzy się – na żadnym szczeblu – nie zmieniło. Dowodem na to jest właśnie postępowanie Ziobry,

3. Logiczny – nieusunięcie Ziobry, to kłopoty w przyszłości. Patrz ostatni fragment pierwszego punktu.

Doskonałym podsumowaniem obecnej sytuacji w Zjednoczonej Prawicy jest moja polemika z jednym z zatwardziałych – a przez to pewnie bezrefleksyjnych – zwolenników PiS. Ten stwierdził na FB, że reforma sądownictwa czeka. Tak ma rację. Czeka już ponad 5 lat!!!! PiS ma wszystko – Sejm, rząd i prezydenta i nic w tej sprawie nie zrobi.

Człowiek polemizujący ze mną dodał, że ludzie są załamani. I tu też trzeba mu przyznać rację – są załamani. Problem w tym, że ten argument – rzekomej reformy sądownictwa, a szerzej wymiaru sprawiedliwości – PiS i jego zwolennicy wykorzystują w każdej debacie, a nic się w tej materii nie zmienia.

Fot. Forum

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.