Dostałbym nudności, gdybym zobaczył cię nago – tłumaczyłem Pawłowi Śpiewakowi, dlaczego mimo ukończenia kursu Tahary – przygotowywania ciał do żydowskiego pogrzebu nie będę się tym zajmował. To ja spróbuję nie umrzeć – zażartował. I naprawdę starał się dotrzymać słowa, bo rozmowa miała miejsce kilka lat przed pandemią.
Szukałem jakiegoś odpowiedniego zdjęcia Pawła i nie znalazłem. Odpowiedniego, czyli pokazującego jego naturę piekielnie inteligentnego chochlika, który głosi swoją prawdę nie przejmując się konsekwencjami. Jak ktoś nie rozumie, o czym piszę, to niech obejrzy jakiś wywiad z jego synem Janem Śpiewakiem, który tę bezkompromisowość w genach odziedziczył. Kłócili się ze sobą niemiłosiernie, czasem także publicznie, ale byli pod tym względem podobni, jak dwie krople wody. I Paweł o tym wiedział, bo kiedy ktoś coś mówił o jego synu lub córce, to ten trochę złośliwy uśmieszek znikał mu z twarzy i wyglądał zabawnie, jak rybka rozdymka, pęczniejąc z dumy.
Cierpiał strasznie w towarzystwie ludzi bez polotu. Głupota uwierała go niemal fizycznie. Szybko więc zakończył karierę polityczną w PO, gdzie męczarnią było dla niego towarzystwo pewnego filozofa-milionera, o którym jego kolega z klubu Janek Rokita mówił, że niesie nadzieję głupcom, pokazując, że mimo deficytów intelektualnych można zarobić duże pieniądze. I znowu, jak ktoś chce zobaczyć o czym piszę, niech znajdzie na YouTube rozmowę z Klaudią Jachirą Jan Śpiewak, który odziedziczył po nim wszystko mówiącą o tym rodzaju cierpienia mimikę.
Bliższa mi prawda, aniżeli Plato miał mówić Arystoteles i Paweł także nie miał innej prawdy dla swoich i obcych, Sekundy się nie wahał nazywając antysemitą Tomasza Lisa za wydanie Newsweeka poświęconego żydowskiej rodzinie prezydenta Andrzeja Dudy. Sporo zamieszania narobiła też jego „Żydokomuna” za którą ktoś inny zostałby rozszarpany przez Gazetę Wyborczą. BTW Osoba, która ją ode mnie pożyczyła proszona jest o zwrot.
Prawdziwą rozkosz intelektualną można było przeżyć studiując wraz z nim Torę po sobotnim nabożeństwie. Autor błyskotliwej książki „Pięć ksiąg Tory – Komentarze” sprawiał, że święta księga była tak żywa, aktualna, jak napisana wczoraj. BTW Wiem, przynudzam, ale też mogłaby wrócić do mojej biblioteki drogi kolego, któryś ją ode mnie wypożyczył.
Można by o nim jeszcze wiele napisać, a i tak najbardziej będzie mi brakować jego szelmowskiego uśmiechu i szyderczego humoru.
ברוך דיין האמת
Autor: Krzysztof Panek
Zostaw komentarz