W polskich mediach tzw. prawicowych wyraźnie przeważa przekonanie, że im dłużej bronią się Ukraińcy, tym gorzej dla Rosji. Tymczasem Rosjanie posuwają się naprzód, wolno bo wolno, ale naprzód. Zachód stopniowo odpuszcza sobie Ukrainę dążąc do „unormowania” stosunków z Rosją. My zaś szczycimy się i podniecamy mianem „mocarstwa humanitarnego”. Do tego nie ma polityka (zwłaszcza prawicowego), który w moralnym uniesieniu nie beształby Niemców, Francuzów, Holendrów, Włochów, a ostatnio także i … Węgrów. I znów po tak krótkim czasie od II wojny światowej, niczego nie zrozumieliśmy z polityki światowej, w której obowiązują dwie żelazne zasady: (a) nie ma w niej krzty moralności i honoru; (b) wygrywa lub przeżywa tylko ten, który to rozumie.
Szanse na wygranie tej wojny przez Ukrainę, jeśli nie zaangażują się w nią Stany Zjednoczone są obecnie prawie żadne. A szanse na zaangażowanie się USA w de facto III wojnę światową – bardzo niewielkie, znikome. Jedyne co możemy w tej sytuacji zrobić to liczyć głównie na siebie, na własne siły i możliwości odparcia ewentualnego ataku. Bajanie o artykule V Traktatu Północnoatlantyckiego należy jak najszybciej włożyć między bajki.
Polska musi wreszcie wypracować jakąś spójną politykę wschodnią, inaczej będziemy nieustannie rozrywani we wszystkie strony przez sąsiadów.
Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.
Zostaw komentarz