W cieniu wojny na Ukrainie, teraz także na Bliskim Wschodzie rozwija się niedostrzegana przez obserwatorów akcja prezydenta Trumpa. Dzieje się to na Białorusi! Kontakty na tym odcinku Waszyngton podjął najpierw wysyłając swoich przedstawicieli prowadzących negocjacje w celu zakończenia wojny na Ukrainie. Z czasem okazało się, że Łukaszenka z wielką ochotą rozmawia z Amerykanami. Zaczął wypuszczać więźniów politycznych – ostatnio zwolnił męża Światłany Cichanouskiej przebywającej na uchodźstwie stojącej na czele białoruskiej opozycji. Jak dotąd USA zniosły sankcje wobec białoruskich linii lotniczych i producentów soli potasowych, stanowiących największy towar eksportowy Białorusi.
Według „Wall Street Journal” administracja Trumpa chce pokazać na przykładzie Białorusi „jakie nagrody mogą przypaść Putinowi (…) jeśli Rosja pomoże USA pokojowo zakończyć wojnę w Ukrainie”. Ten wiosek dziwi bowiem jednocześnie gazeta pisze, że wysłannik USA ds. Białorusi John Coale przekonywał Łukaszenkę do zmiany politycznego kursu. Dzięki współpracy z USA Białoruś mogłaby opuścić „stolik frajerów” (Wenezuela, Iran i Korea Północna) i zasiąść przy stole „fajnych gości”, sojuszników USA. To przecież oczywista oferta przejścia na stronę USA.
W końcu marca br. John Coale w wywiadzie dla litewskiego nadawcy LRT zaapelował do władz litewskich o podjęcie kontaktów z władzami białoruskimi i przywrócenie tranzytu białoruskich nawozów potasowych przez Litwę. Jego zdaniem dialog z Łukaszenką powinien być prowadzony bez „warunków wstępnych”.
W zamiarze USA pojawia się Litwa, ale nie ma Polski. Nie dziwi to bowiem szefem polskiego MSZ jest Radosław Sikorski, a do tego rząd Donalda Tuska w sytuacji wyraźnej różnicy stanowisk między USA a UE opowiada się jednoznacznie po stronie UE. Jeśli jednak spojrzymy na historię naszego regionu dostrzeżemy, że związek Litwy z Białorusią zarysował się wyraźnie w przeszłości. W ramach Wielkiego Księstwa Litewskiego ostatecznie znalazły się ziemie obecnej Białorusi, gdy ziemie Rusi ukraińskiej, za aprobatą władz WKL, trafiły do Królestwa Polskiego.
Względy natury strategicznej mówią, że rola Białorusi w zapewnieniu bezpieczeństwa Polsce, a także całego regionu (flanka NATO) jest kluczowa. Z tego bardzo dobrze zdaje sobie sprawę ekipa Trumpa. Jeśli zamiar realizowany przez prezydenta USA powiedzie się, będzie to miało ogromne korzystne znaczenia dla Polski.
Dotąd wszystkie najazdy rosyjskie na Polskę uderzały na osi Smoleńsk-Grodno-Warszawa. Jeśli więc prezydentowi USA uda się to zostanie naprawiony błąd polityki polskiej, która nie potrafiła, a nawet chyba nie chciała utrzymać Białorusi w strefie wolnych narodów.
Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych specjalista w zakresie obronności (habilitacja „O bezpieczeństwie Polski w XX wieku”), nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, więzień polityczny PRL, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.
Zostaw komentarz