W końcu stycznia 2011 roku światowe agencje podały informację, że Paryż i Moskwa podpisały międzyrządowe porozumienie o sprzedaży Rosji czterech francuskich okrętów typu Mistral. Są to duże ofensywne okręty desantowe o wyporności blisko 24 tys. ton zabierające 40 czołgów, 450 żołnierzy i 16 ciężkich śmigłowców. „Jest to największy projekt w tej dziedzinie zrealizowany wspólnie przez Rosję i państwo zachodnie. Jego wcielenie w życie zagwarantuje bardzo liczne miejsca pracy dla przedsiębiorstw rosyjskich i francuskich i otworzy nowe perspektywy współpracy między Francją a Rosją” – głosił komunikat biura prasowego prezydenta Francji. Budowa pierwszego „mistrala” miała zacząć się w tym samym roku.
Do transakcji doszło mimo wcześniejszych prób jej powstrzymania przez Gruzję, Szwecję i niektóre państwa NATO, w tym USA.
Dowódca sił morskich Rosji admirał Władimir Wysocki na wiadomość o transakcji szczerze wyznał: „Taki okręt pozwoliłby naszej czarnomorskiej flocie wykonać misję w Gruzji w 40 minut zamiast w 26 godzin.”
Francuski pisarz i filozof André Glucksmann: „Sprzedając Putinowi sprzęt, który może umożliwić szybki desant w Gruzji, na Ukrainie bądź w krajach bałtyckich, wysyłamy jasny przekaz: macie zielone światło. Cokolwiek zrobi Rosja, będziemy protestować po fakcie. Na próżno, bo będzie za późno. Nie zatrzymamy czołgów u bram Tbilisi, tak jak w 2008 roku. Podpisując kontrakt na sprzedaż mistrali, prezydent Sarkozy paraliżuje swoją dyplomację i odbiera sobie możliwość jakichkolwiek działań ratunkowych w razie kolejnego kryzysu. Pamiętliwi rosyjscy przywódcy robią zaś wszystko, by prezydent Francji uderzył się w piersi. Ten „kontrakt” to zachęta do najgorszego. ”
Oczesny prezydent Bronisław Komorowski pytany o „mistrale” stwierdził, że”… sprzedaż przez Francję okrętów wojennych dla Rosji nie zagraża spójności polityki Sojuszu Północnoatlantyckiego. – Amerykanie sprzedają w różne miejsca uzbrojenie, Polacy i Niemcy sprzedają, Francuzi także – więc sprzęt wojskowy w coraz większym stopniu staje się normalnym towarem, a przemysł zbrojeniowy – normalnym przemysłem”. Czyli wg Komorowskiego było WSI-o normalno?
Foto: Materiały prasowe/Pascal Guighou
Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych, nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.
Zostaw komentarz