Przeprowadziłem godzinny wywiad z prof. Ralph Schoellhammer z Uniwersytetu Webstera w Wiedniu. Politologiem i ekspertem w zakresie badań nad związkami kultury z polityką. Mam nadzieję, że wywiad ukaże się w godnym miejscu, ale tutaj cierpki w smaku wniosek:

Wojna na Ukrainie ujawniła głębokie podziały w Unii Europejskiej, które nie dają się w prosty sposób rozładować.

Europa stanęła przed alternatywą, która z powodu trudności budżetowych oraz ze względów społeczno-kulturowych ma charakter wykluczający: albo zbrojenia i konsolidacja Zachodu wobec Rosji i Chin, albo Energiewende.

Zdaniem Ralpha Schoelhammera, z wielu powodów zachód Europy wybierze Energiewende. Dla wschodu Europy zaś hiperasertywna Rosja ma charakter zagrożenia egzystencjalnego, więc tutaj jedynym wyborem są zbrojenia. Taka sytuacja wytworzy w naszej części kontynentu niedającą się wytrzymać presję ekonomiczną, gdyż praktycznie żaden liczący się kraj wschodniej flanki nie jest w stanie finansowo sprostać obu tym wyzwaniom jednocześnie.

Spowoduje to narastające pęknięcie w Unii Europejskiej, które może nawet doprowadzić do jej rozpadu.

Prof. Schoelhamemr wskazuje, że ta różnica w percepcji dotyczy nawet dwóch krajów, które właśnie wstąpiły do NATO. Kiedy granicząca z Rosją Finlandia już zwiększyła dwukrotnie swój budżet obronny, to Szwecja, która bezpośrednio z Rosją nie graniczy, ma tu dużo mniejsze ambicje i trzeba ją będzie jeszcze długo traktować bardziej jako biorcę niż dawcę bezpieczeństwa w obronnym systemie NATO. Kraje położone jeszcze dalej na zachód w ogóle nie czują się zagrożone przez Rosję a ewentualna „finlandyzacja” wschodniej flanki w wyniku jakiegoś kompromisu z Rosją nie stanowi dla nich większego problemu i jest możliwym do przyjęcia kosztem ustabilizowania sytuacji.

Szczególnie mocno uzależniona od węgla Polska znajdzie się zaś w pozycji skrajnie trudnej, zwłaszcza biorąc pod uwagę niechęć Unii Europejskiej do jakichkolwiek ustępstw w zakresie polityki klimatycznej.