9. maja ambasador Federacji Rosyjskiej został zaatakowany przez ukraińską aktywistkę.

Kilka spraw na kanwie tej historii.

1. Polska zalicza się do kręgu cywilizacyjnego, w którym Państwo chroni oficjalnych przedstawicieli innych krajów. Musi tę rolę traktować poważnie.

2. Dyplomatów nie możemy dzielić na lubianych (chronimy) i nielubianych (nie chronimy). To nas odróżnia od krajów innych cywilizacji.

3. Sytuacja 9. maja była napięta, Policja wiedziała o sytuacji. Miała dwa wyjścia. Zamknąć teren i nie dopuścić do uroczystości lub zapewnić pełne bezpieczeństwo ambasadorowi Federacji Rosyjskiej.

4. Skandaliczna była wypowiedź MSWiA Mariusza Kamińskiego, który relatywizował całą sytuację próbując usprawiedliwiać aktywistkę/dziennikarkę.

5. Na szczęście Zbigniew Rau, MSZ, w swoim oświadczeniu zachował się jak na urzędnika publicznego przystało.

Liczę na to, że Prokurator Krajowy obejmie nadzorem śledztwo dotyczące napastniczki, Pani Iryny Zemlianej, Prokuratura doprowadzi do rozprawy sądowej, a Sąd wyda niezawisły wyrok.

Pana Ambasadora nie znoszę. Po pierwsze dlatego, ze jest przedstawicielem kraju, który zaatakował niewinnego sąsiada i prowadzi ludobójcze ataki.

Nie znoszę Go, dlatego, że sam zachowuje się w sposób cyniczny i prowokacyjny. Czyli jaki pan, taki kram.

ALE!!! Dopóki jest ambasadorem, dopóty Rząd Rzeczypospolitej Polski jest obowiązany dopełnić wszelkich obowiązków, aby zabezpieczyć mu bezpieczeństwo. Nasze służby dały ciała…

PS 1 i 2. Nie ma znaczenia dla oceny sytuacji nasz stan emocjonalny wokół wojny na Ukrainie.

Nie ma znaczenia podejrzenie, ze może to być prowokacja RUS.