Dziś jest dla mnie ważny dzień, ważna data. Nie istotne kiedy czytelniku czytasz te zdania. Dziś jest 25. marca… nawet nie ważne który rok. Obecnie jest 2021 ale 25. Marca zawsze dla mnie będzie kojarzyć się z chwilą gdy siedzę w Galerii Krakowskiej, na parterze, nie daleko lodziarni. Obserwuję martwym wzrokiem stoliki i przechodzących ludzi… często spieszących się na pociąg, MPK lub autokar. Machinalnie przeglądam internet, oglądam coś w tym zgiełku i huku na Youtube. Nic nie słyszę więc zaczynam przeglądać wiadomości. Nagle zwracam uwagę tytuł, wytłuszczonym drukiem: „Paweł Zarzeczny nie żyje”, sprawdzam inne portale już wpisując dane: „Znany dziennikarz zmarł” , „Nagłe odejście dziennikarza sportowego”… i inne tytuły, które w tym momencie trudno znaleźć gdyż informacja jest bardzo świeża. Nie mogę  uwierzyć, że nie ma mojego „Pół- Boga” Przez kilka dni,tygodni i miesięcy „odruchowo” szukam w prasie jego felietonów, czy szukam „One man show” i występów w weszło.com i „Stanie Futbolu”. Lecz  Jego nie ma… nie ma dziennikarza… Żadnego „tam dziennikarz”a tym bardziej sportowego lecz wzoru erudycji dziennikarskiej…

Był to 25. marca 2017 roku… Może to banał ale dla mnie świat dziennikarski już nigdy nie będzie taki sam jak z redaktorem Zarzecznym… jak z Pawłem.

Czytałem i oglądałem go odkąd zacząłem interesować się piłką nożną. Jednak mówienie, że Paweł Zarzeczny był dziennikarzem sportowym to zdecydowanie za mało. Był pisarzem, publicystą, erudytą i analitykiem… posiadał zdolności na wielu, wielu polach. Znałem od lat jego wszystkie przywary, czasem były widoczne mniej a czasem bardziej. Lecz nigdy nie przeszkadzały w odbiorze świata , który opisywał.

Jego programy publicystyczne poruszały sprawy głębokie i ważne ale również lekkie i zabawne. Potrafił zawsze znaleźć sposób, klucz do opowiedzenia tego co chce. Nie poddawał się dyktatowi wydawców, opinii i otoczeniu. Zawsze błyszczał choćby był niewyspany czy nie w formie. Potrafił inteligencją wychodzić z opresji co myślę, ze też go wiele kosztowało. Jednak przynajmniej ja dostrzegałem i czułem czytając jego słowa, ze robi to z dużym „zapasem”.

Paweł Zarzeczny foto:
Betsson Polska, CC-BY-3.0

Skoczkowie wzwyż tak robią. Zanim pobiją konkretny rekord obniżają sobie poprzeczkę i skaczą pokonując próbę „na czysto” by przyzwyczajać się powoi do wysokości. By nabierać pewności przed jej podniesieniem. Paweł Zarzeczny w mojej opinii był niezagospodarowanym i nie wykorzystanym dobrze talentem. „Miał papiery” na zostanie Maradoną czy Pelem słowa pisanego czy telewizji lub internetu. Jednak coś się działo gdy był tuż przed „skokiem” a czasem w tracie. Piszę tylko o moich odczuciach. Sam mówił, że nie ma takiego 'parcia” na bycie decyzyjnym – bo jak podkreślał chciał być sobą, nie znosił nacisków.  Nie znałem Pawła Zarzecznego osobiście i na co dzień.  Znałem pośrednio i pisząc krótkie wiadomości. Żałuję, ze wtedy nie odważyłem się i nie posłuchałem Jego rad… pewnie byłbym na innym etapie.

Oczywiście jest grupa geniuszy dziennikarstwa sportowego, których szanuję, uwielbiam i wzoruję się na nich ale Paweł Zarzeczny cały czas istnieje. Co jakiś czas oglądam jego różne archiwalne programy, czytam felietony i łapię się  na tym, że zastanawiam się „Co by powiedział Paweł Zarzeczny?”

Inteligencja, błyskotliwość, sarkazm, ironia, poczucie humoru, pewność siebie i dobre serce. Tak postrzegam Redaktora Zarzecznego.

Każdy kto nie sympatyzował z redaktorem proszę o losowe przesłuchanie i poczytanie czy obejrzenie programów z nim lub jego autorstwa. Paweł Zarzeczny zmuszał ludzi do myślenia, działania. Potrafił rozmawiać w każdych warunkach i o wszystkim.

Pamiętajmy redaktora Pawła Zarzecznego, świetnego człowieka, ludzkiego i barwnego ptaka. Ciężko doświadczonego przez los starającego się poprzez swoje spojrzenie „ulepszyć” świat. Komentarzem otworzyć „drzwi”, „świadomość”… takie moje przemyślenia na temat dnia 25 marca. I choć to dzień moich urodzin odejście Pawła właśnie w Ten dzień sprawia, że staje się mi jeszcze bliższy. Mam nadzieję, że pamięć o nim przetrwa.

Żałuję, że za życia tak gremialnie (nie piszę o osobach, które polemizowały konstruktywnie lub były fanami redaktora) nie kupowano książek i nie cytowano „złotych cytatów”.

Powtórzę za Pawłem Zarzecznym: nauczcie się doceniać ludzi za życia.

„Doceniajcie przed śmiercią”

Aw58, CC-BY-SA-4.0