W mieście Świętego Jana Pawła II szpital, który dumnie nosi imię Polskiego Papieża od wielu lat okryty jest złą sławą. W powiecie wadowickim krąży opinia, że w tej placówce udają się tylko dwa zabiegi amputacja i sekcja zwłok. Jednak do tej opinii teraz doszedł jeszcze nepotyzm oraz prywata. Z naszych ustaleń wynika, że Starosta wadowicki i zarząd powiatu nie widzą żadnego problemu, który istnieje, a piszą o nim w swoich listach pracownicy szpitala i ratownicy medyczni. Jest to idealny przykład na PiSowskie BMW.
Skąd mamy informacje?
W minionym tygodniu do naszej redakcji zwrócili się o pomoc pracownicy szpitala i ratownicy medyczni, którzy są zdruzgotani pogłębiającą się patologią w powiatowej placówce. Ludzie, którzy w czasie pandemii powinni być doceniani za swoje zaangażowanie w walce na pierwszej linii frontu z pandemią, są lekceważeni przez dyrekcję. W dodatku część związków zawodowych przestała reprezentować ich interesy. Czy jest w zmowie i działa w porozumieniu z dyrekcją? Nie nam oceniać, bo tej weryfikacji faktów muszą dokonać członkowie ZZ.
Jak do tego doszło?
Poprzednia dyrektorka straciła posadę, bo utraciła zaufanie starosty wadowickiego. W szumnie zapowiadanym konkursie wybrano nową szefową szpitala w Wadowicach. Z początku nic nie wskazywało na to, że dojdzie do takiego kryzysu zaufania i nepotyzmu. Jednak w zderzeniu z pandemią wyszło szydło z worka. Ze szpitala zaczęli odchodzić lekarze, którzy twierdzili, że nie będą sługusami grupy trzymającej władzę. Jednak to nie koniec problemów, bo niebawem odejdą następni na emerytury. Szok i niedowierzanie, bo lekarze zawsze pracują dłużej niż mówi o tym wiek emerytalny. W tym przypadku i tej placówce będzie teraz inaczej!
Kto za taki stan rzeczy odpowiada?
Trzeba jasno sobie powiedzieć, że do tanga zawsze trzeba dwojga. I jest takich dwóch, a teraz nawet trzech, co rozłożyli tą jednostkę na łopatki. Kim oni są dobrze wie Starosta Kurdas, ale chowa głowę w piasek jak struś pędziwiatr. Próbowaliśmy jako redakcja, bez medialnego szumu, doprowadzić do zażegnania konfliktu, pojednania z pracownikami, którzy kolejne listy piszą do organu założycielskiego, ale nic to nie dało. W związku z tym zdecydowaliśmy się za zgodą pracowników opublikować ich list otwarty skierowany do wicestarosty Beaty Smolec:

Pracownicy Szpitala Powiatowego Wadowice, 1 marca 2021 r.
im. Jana Pawła II w Wadowicach
Szanowna Pani
Beata Smolec
Wicestarosta powiatu wadowickiego
LIST OTWARTY
Szanowna Pani!
Pracownicy Szpitala Powiatowego im. Świętego Jana Pawła II w Wadowicach, chcieliby zwrócić uwagę na stale pogarszającą się sytuację w naszej placówce. Z narastającym niepokojem obserwujemy to, co się dzieje w szpitalu. Naszym zdaniem polityka kadrowa i personalna ma bardzo negatywny wpływ na jakość świadczonych usług medycznych. W konsekwencji takich działań cenę za to zapłacą pacjenci całego powiatu wadowickiego.
Pragniemy zwrócić uwagę, że nie są to jednostkowe przypadki, a działania dyrekcji szpitala wywołują naszą konsternację i zaniepokojenie. Pierwszym z nich jest budząca wątpliwości postawa dyrekcji, a w szczególności Dyrektorki szpitala, która w ubiegłym roku sama stała się jego pacjentką. W wyniku doznanego urazu musiała przejść operację, po której – jak każdy inny pacjent została umieszczona na oddziale, w jej przypadku był to oddział urazowy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pobyt zwykłego pacjenta trwałby kilka dni. Pani dyrektor natomiast spędziła na owym oddziale kilka tygodni, zajmując przy tym całą salę, na której w tym czasie mogłoby leżeć kilku innych pacjentów. No właśnie – mogłoby – bo z powodu braku miejsca, na zajętej przez dyrektorkę sali, pacjenci po zabiegach byli zmuszeni leżeć na korytarzu.
Jest to jaskrawy przejaw nepotyzmu ze strony osoby odpowiedzialnej za całą placówkę. Należy w tym miejscu nadmienić, że jej stan zdrowia nie wymagał tak długiego pobytu w szpitalu, ani tym bardziej nie istniała żadna konieczność, aby musiała leżeć na sali sama, skazując tym samym innych pacjentów na pobyt na korytarzu.
Zadziwiającym jest także fakt, że Pani Dyrektor bardzo często jest przywożona do pracy i odwożona do domu karetką. Nie jest to odosobniony przejaw skrajnej nie odpowiedzialności. W dobie pandemii, gdzie wszelkie koszty i wydatki powinny być prowadzane z namysłem i absolutnie bez zbędnej rozrzutności oraz wszystkie siły i środki powinno skupić się na ratowaniu zdrowia i życia pacjentów zagrożonych wirusem SARSCoV- 2 oraz innymi chorobami, pani dyrektor zdecydowała się na stworzenie stanowisk, które nawet w normalnych warunkach wywołują uśmiech na twarzy. W szpitalu pojawiły się osoby, które są odpowiedzialne między innymi za „wizerunek” szpitala. Są to naszym zdaniem niepotrzebne w tym momencie stanowiska, które łączą się z niemałymi i nadprogramowymi wypłatami.
Szokującym dla nas jest to, że pieniądze na te nowe stanowiska wypracowane są przez personel medyczny wypełniający swoje obowiązki za niskie pensje, co w dodatku aprobują Związki Zawodowe Pielęgniarek i Położnych działające przy szpitalu w Wadowicach, które bez jakiegokolwiek porozumienia z personelem podpisały z Panią Dyrektor karygodną umowę, na mocy której pielęgniarkom, które w danym miesiącu przebywają na L4 odbiera się świadczenia, przyznane przez ówczesnego Ministra Zdrowia dra Zembale w postaci tak zwanego dodatku „zembalowego”. Takie działania są karygodnym przejawem braku odpowiedzialności ze strony dyrekcji szpitala, który doprowadzi do tego, że nikt nie będzie chciał pracować w naszej placówce. Przecież już dzisiaj wypłaty pielęgniarek są zbyt niskie w porównaniu do tego jak ciężką, odpowiedzialną i wycieńczającą fizycznie i psychicznie pracę wykonują. W dodatku zabiera im się jeszcze pieniądze, dzięki którym comiesięczna pensja nie wydaje się być jałmużną.
Czy w związku z odebraniem pielęgniarkom należnego dodatku i oszczędnościami poczynionymi na personelu medycznym wypracowane pieniądze przeznaczane są na wypłaty dla osób, którym utworzono fikcyjne stanowiska? Musimy też zwrócić uwagę, że od samego początku funkcjonowania szpitala istniała kuchnia, która od lipca 2021 roku ulega zamknięciu, a warto przypomnieć, że była ona doinwestowana przez Starostwo Powiatowe. W związku z tym dla dziesięciu osób zostaną zlikwidowane miejsca pracy i pracownicy zostaną zwolnieni. Jednak dla dyrekcji jest ważne żeby osoby „od wizerunku” nie wypracowujące w żaden sposób kontraktu z NFZ miały zapewnioną pracę i bardzo dobre wynagrodzenie.
Kolejnym ważnym problemem jest zmniejszenie obsady zespołów w karetkach do dwóch osób, co drastycznie może zmniejszyć jakość i wydajność oferowanych świadczeń.
Zgodnie z wykazem podmiotów udzielających świadczeń opieki zdrowotnej w związku z przeciwdziałaniem COVID-19, który jest dostępny w biuletynie informacji publicznej małopolskiego OW NFZ, szpital w Wadowicach od 5. października 2020 roku należy do poziomu II zabezpieczenia COVID-19, a co za tym idzie personelowi powinien zostać wypłacony dodatek wynoszący 100% wynagrodzenia wynikającego z umowy o pracę.
Jednak na bloku operacyjnym w Wadowicach, gdzie personel ma częsty kontakt z zarażonymi koronawirusem poprzez operowanie ich, tak się niestety nie stało. Dyrekcja w odpowiedzi na pismo pracowników w sprawie dodatku nazwała tą prace z pacjentami z COVID dodatnimi jako incydentalne.
Kolejnym, nie mniej ważnym precedensem, który wzbudza bardzo duży niepokój są dodatkowe zabiegi ortopedyczne przeprowadzane na bloku operacyjnym. Tym bardziej, że odbywają się one w godzinach ostrego dyżuru, zarówno w tygodniu jak i w soboty, a prowadzone są przez ekipę chirurgów przyjeżdżającą z Krakowa. Jednak problem polega na tym, że personel bloku operacyjnego został zobowiązany do uczestniczenia w owych dodatkowych zabiegach bez jakiegokolwiek dodatku finansowego, ponieważ zostało im to włączone w etat.
Należy w tym miejscu zauważyć, że podczas tych dodatkowych zabiegów operowani są pacjenci spoza rejonu, kierowani do Wadowic z gabinetów prywatnych, podczas gdy pacjenci rejonowi z naszego powiatu tygodniami czekają na swoją kolej. Trzeba to dobitnie podkreślić, że nie są to pojedyncze przypadki, tylko duże ilości regularnie powtarzających się od kilku miesięcy zabiegów. Wynikiem tego jest również generowanie dodatkowych, wysokich kosztów dla szpitala.
Powyżej przytoczone argumenty są tylko nielicznymi, które budzą nasze wątpliwości oraz bardzo często złość. Cały personel szpitala jest zarówno psychicznie jak i fizycznie zmęczony. Pracownicy boją się nie tylko o zdrowie własne, ale także swoich rodzin. Za swoją pracę i misję, jaką pełnią, aby zapewnić mieszkańcom powiatu wadowickiego godziwą opiekę medyczną chcieliby zostać najzwyczajniej w świecie docenieni. Zamiast tego odbiera im się należące się im dodatki i obciąża dodatkowymi obowiązkami.
W dodatku postawa dyrekcji i brak wsparcia z jej strony, prowadzą do eskalacji problemów, które sama stwarza. Jednocześnie widać ewidentny brak umiejętności w zarządzaniu placówką, przez co coraz bardziej pogarsza się sytuacja finansowa i kadrowa szpitala. Wszystkie te fakty, które przytoczyliśmy powyżej zmotywowały nas do tego aby skierować ten list otwarty, by poinformować Panią o problemach z jakimi muszą borykać się pracownicy szpitala powiatowego w Wadowicach.
Szanowna Pani!
Pragniemy jednocześnie podkreślić, że nam, pracownikom szpitala zależy na dobru pacjentów. Chcemy pełnić swoje obowiązki jak najlepiej umiemy. Jednocześnie zależy nam też na tym, abyśmy byli traktowani poważnie i w końcu zostali docenieni adekwatnie do ciężkiej pracy, jaką w dobie pandemii koronawirusa przyszło nam wykonywać.
Z wyrazami najgłębszego szacunku,
Pracownicy szpitala

To nie był pierwszy list!
W lutym już pisali ratownicy medyczni o problemach, braku dodatku covdowego w karetkach, próbie zmniejszania obsady i innych. List ten otrzymali wszyscy radni powiatu wadowickiego oraz organ założycielski. Treść listu publikujemy poniżej:
Wadowice dnia 19.02.2021 r.
Radni Rady Powiatu Wadowickiego
Szanowni Państwo
Pandemia wirusa SARS CoV 2 to bardzo trudny i wymagający okres dla personelu medycznego oraz przede wszystkim dla pacjentów potrzebujących szeroko pojętej pomocy medycznej. Zachorowania nie omijały również personelu medycznego co przekładało się na braki kadrowe na oddziałach szpitala. Z początkiem drugiej fali pandemii w miesiącu październiku ubiegłego roku sytuacja drastycznego braku personelu doświadczyła Zespół Zakładów Opieki Zdrowotnej w Wadowicach. W związku ze znaczną absencją kadr medycznych 13 ratowników medycznych zostało oddelegowanych i udzielało świadczeń zdrowotnych na oddziałach tzw. covidowych oraz innych oddziałach szpitala gwarantując ciągłość funkcjonowania ww. oddziałów i chroniąc je przed czasowym zawieszeniem działalności lub ograniczeniem liczby pacjentów hospitalizowanych. Stanowiliśmy wtedy, jako ratownicy medyczni, „bufor bezpieczeństwa”. Obecnie, kiedy sytuacja dotycząca braków wśród personelu medycznego w związku z absencjami uległa znacznej poprawie, Dyrekcja szpitala podjęła decyzję, aby siedmiu ratowników medycznych nie wróciło z oddelegowania i dalej udzielało świadczeń zdrowotnych na oddziałach szpitala. Taka decyzja podjęta przez Dyrekcję prowadzi do ograniczenia składów zespołów ratownictwa medycznego podstawowych do 2 osób a podyktowana jest, wg Dyrekcji, względami ekonomicznymi oraz ujemnym wynikiem finansowym Wadowickiego Pogotowia Ratunkowego. W dobie pandemi związanej ze zwiększonymi wydatkami chociażby na środki ochrony osobistej, środki dezynfekcyjne oraz działania polegającymi na przystosowaniu funkcjonowania zespołów ratownictwa medycznego w nowej rzeczywistości w podobnej sytuacji znajduje się większość stacji pogotowia ratunkowego. W naszej ocenie za sukces należy uznać przede wszystkim zachowaną ciągłość pracy wszystkich zespołów ratownictwa medycznego z terenu powiatu wadowickiego mimo absencji spowodowanych COVID 19, co niestety nie udało się osiągnąć wszystkim dysponentom z terenu wojewódzctwa małopolskiego.Dzisiaj, w ramach podziękowań, Dyrekcja zmniejsza skład zespołów ratownictwa medycznego do 2 osób. Działania te zbiegają się czasowo z początkiem trzeciej fali pandemii a każda kolejna fala zachorowań będzie przebiegała bardziej drastycznie ze względu na stopniowo zwiększającą się liczbę chorych, ozdrowieńców, z powikłaniami covidowymi. Czujemy się dosłownie jak kombinezon po wyjeździe do pacjenta covidowego – zmięty i wyrzucony do kosza, jednym słowem niepotrzebni. Osoby, którym proponowane jest zatrudnienie na oddziałach szpitala nie zgadzają się na takie rozwiązanie co spowoduje odejście z pracy wielu doświadczonych ratowników medycznych. Podejmując pracę w Zespole Zakładów Opieki Zdrowotnej w Wadowicach decydowali się na pracę w zespołach ratownictwa medycznego co odzwierciedlało ich wykształcenie, wiązało się z ich pasją oraz predyspozycjami do tego zawodu. Decyzja Dyrekcji „podcina im skrzydła” oraz wpływa negatywnie na bezpieczeństwo mieszkańców powiatu wadowickiego.Argumentacja Dyrekcji opierająca się na sprzęcie który mamy do dyspozycji w ZRM i który może zastąpić ratownika podczas prowadzenia chociażby resuscytacji krążeniowo – oddechowej jest błędna i niezgodna z aktualną wiedzą medyczną. Zgodnie z obecnie obowiązującymi wytycznymi Europejskiej Rady Resuscytacji urządzenia do mechanicznej kompresji klatki piersiowej mogą umożliwić prowadzenie wysokiej jakości uciśnięć klatki piersiowej szczególnie w okolicznościach, gdy nie jest możliwa resuscytacja manualna jak np. w poruszającej się karetce lub w przypadku przedłużającego się RKO np. w przypadku hipotermi czy przygotowaniu do pozaustrojowego RKO. Badania randomizowane na grupie ponad 7000 pacjentów nie wykazały jasno wynikających korzyści z rutynowego stosowania automatycznych przyrządów mechanicznych do uciśnięć klatki piersiowej stąd też ERC nie zaleca rutynowego stosowania tych urządzeń zamiast uciśnięć manualnych. Istnieją również przeciwskazania do stosowania tegoż urządzenia jak np. wzrost pacjenta czy waga. Wobec powyższego jasno widać, że obecność trzeciego ratownika w ZRM typ P jest niezbędna a urządzenia do kompresji klatki piersiowej stanowią tylko uzupełnienie pracy zespołu w niektórych przypadkach. Bezsprzecznym jest fakt, że trzy osobowy zespół P w porównaniu do zespołu dwu osobowego gwarantuje lepsze zabezpieczenie pacjenta w stanie zagrożenia życia. Potwierdzają to badania naukowe – wskazują one, że większa liczba personelu medycznego wiąże się z niższą częstością niepowodzeń w resuscytacji oraz zmniejszeniem częstości zatrzymań krążenia, wstrząsów oraz zgonów( wytyczne ERC 2015). Oprócz NZK duży odsetek wyjazdów ZRM stanowią pacjenci urazowi, z zaostrzeniem chorób wspóistniejących często przebiegającą z dekompensacją czy nawet porody. Wytyczne postępowania z pacjentami urazowymi (ITLS, PHTLS) również kładą nacisk na skład ZRM 3 osobowy, sugerując nawet, że niektórych medycznych czynności ratunkowych w składzie 2 osobowym nie jesteśmy wstanie wykonać. Z jednej strony nakazuje się nam postępować zgodnie z aktualną wiedzą medyczną oraz zapewniać właściwą jakość świadczeń zdrowotnych a z drugiej strony planuje się ograniczać personel medyczny w karetkach podstawowych co jest paradoksem. Wspomnieć należy również o zasadach bezpieczeństwa i higieny pracy. Gdybyśmy w składzie zepołu dwuosobowego chcieli przestrzegać zasad bhp, to w przypadku przenoszenia w pełni zabezpieczonego pacjenta nie mógł by on ważyć więcej niż kilka kilogramów lub do każdej takiej sytuacji musielibyśmy wzywać do pomocy inne służby, co też mogło by doprowadzić zaburzenia ich działalności.
Doceniamy i widzimy wkład Państwa, radnych rady powiatu wadowickiego, wkładany w rozwój Szpitala powiatowego. Dziękujemy za ciągłe doposażanie w sprzęt, budowę stacji Wadowickiego Pogotowia Ratunkowego. Są to działania, które oprócz poprawy warunków pracy ratowników medycznych wpływają przede wszystkim na poprawę bezpieczeństwa mieszkańców powiatu wadowickiego. Jednakże ograniczenie składów osobowych zespołów ratownictwa medycznego do 2 osób to milowy krok wstecz. Dlatego zwracamy się do Państwa o poparcie naszych działań mających na celu utrzymanie trzyosobowych składów podstawowowych zespołów ratownictwa medycznego.
Napisali w swoim piśmie do Radnych Powiatu Wadowickiego związkowcy reprezentujący Ratowników Medycznych.

Jakie podjęliśmy działania?
Wystosowaliśmy e-mail do starosty powiatowego, jego zastępcy i członka zarządu z listem i pytaniami.
Panie Starosto!
W związku z prośbą pracowników Szpitala Powiatowego w Wadowicach przekazuję list otwarty jaki skierowali do Vicestarosty Beaty Smolec, który zdecydowali się przekazać samorządowcom powiatu wadowickiego za pośrednictwem redakcji Pressmania.pl w związku z obawami o szykany ze strony dyrekcji. List pracowników w załączniku do e-maila.
Mając na uwadze najwyższe dobro jakim jest życie i zdrowie mieszkańców powiatu wadowickiego proszę o informację zwrotną z odpowiedzią jakie zamierzają podjąć Państwo działania w tej sprawie. Proszę o odpowiedź w trybie prasowym i na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej także na poniższe pytania, które nasuwają się po przeczytaniu listu pracowników:
- Czy prawdą jest, że dyrektor szpitala powiatowego w Wadowicach jest przywożona do pracy i odwożona z pracy karetką?
- Czy wiedzą Państwo o stworzonym stanowisku ds. wizerunku szpitala?
- Czy prawdą jest, że pielęgniarkom nie wypłacany jest dodatek do pensji tzw. „zembalowy” jeśli przebywają na zwolnieniu lekarskim (L4) w danym miesiącu?
- Czy prawdą jest, że wykonywane są zabiegi na sali operacyjnej szpitala powiatowego w Wadowicach dla pacjentów spoza rejonu naszego powiatu, a nasi pacjenci z powiatu wadowickiego czekają na tego typu operacje tygodniami?
- Czy prawdą jest, że Pani Dyrektor Szpitala Powiatowego w Wadowicach potraktowała swoją placówkę jako prywatną klinikę i odbywała kurację zdrowotną w zarządzanej jednostce na pojedynczej Sali, a pacjenci szpitala leżeli na korytarzach?
- Czy prawdą jest, że w szpitalu zostanie w lipcu 2021 roku kuchnia, a 10 pracowników straci pracę?
Pozdrawiam,
Krzysztof Sitko
Redaktor Naczelny
Szybka odpowiedź pisana przez dyrekcję szpitala?
Jak wynika z pisma, który w ciągu 12 godzin wpłynęło do naszej redakcji, odpowiedź przygotowywała kobieta, bo nawet formy żeńskiej nie zmieniono na męską. W tej sytuacji nasuwa się pytanie, czy to ogon merda psem? Szokujące krycie patologii ujawnionej w liście przez ratowników porusza nawet najbardziej zatwardziałych akolitów PiS.

Odpowiedź Starosty Kurdasa czytaj klikając tutaj.
Dziennikarze Pressmania.pl nie stosują medialnego linczu!
Mając na uwadze tak ważną sprawę jak zdrowie i życie mieszkańców powiatu wadowickiego postanowiliśmy poprosić o konsultację osobę, która jako wicestarosta przeprowadziła z sukcesem restrukturyzację swojego szpitala powiatowego. – „W tej placówce chyba zawodzi komunikacja między panią dyrektor a jej personelem” – stwierdziła Ewa Bogdanowicz-Kordjak w pierwszych słowach po zapoznaniu z powyższym materiałem.
Co o tej sytuacji w wadowickim szpitalu sądzi specjalistka od zarządzania ochroną zdrowia?
Ewa Bogdanowicz-Kordjak jest specjalistą ds. zarządzania ochroną zdrowia oraz licencjonowanym trenerem Komunikatu Otwartego i od lat zajmuje się komunikacją międzyludzką.
- P. dyrektor czuje się bardzo pewnie na stanowisku – stąd jej bezczelne zachowanie – a) myślę tu o dowożeniu jej (dlaczego mówi o samochodzie prywatnym w odpowiedzi? Może warto zapytać: czy jest ktoś, kto jej zrobił zdjęcia jak wysiada przed domem z karetko-taksówki? U nas tak wykazali, jazdę samochodem prywatnym, kiedy burmistrz temu zaprzeczał; abstrahując od tego, że karetki nie do tego służą, powinna zapłacić podatek od dochodu, bo używanie samochodu służbowego do celów prywatnych jest dochodem) i jej dłuższy pobyt na oddziale (prawdopodobnie, jeżeli nie wymagał tego jej stan zdrowia, chodziło o dobre ubezpieczenie – tu, niestety podłożył się ordynator, który odpowiada za organizację pracy oddziału (pobyt pacjenta, leczenie, ale też zakwaterowanie); mógł tak zrobić na przykład ze strachu przed utratą pracy lub w inny sposób był zastraszony, ale jeżeli rzeczywiście chodziło o odszkodowanie, ubezpieczyciel na pewno będzie próbował zrobić wszystko, żeby odszkodowania nie wypłacić – ustawi panią w szeregu.
- Odchudzenie zespołów ratunkowych – uważam, że to próba rozłożenia na łopatki/likwidacji ratownictwa. W pewnym momencie zespoły dwuosobowe zaczną popełniać błędy – będą zmęczone, nie będą miały te osoby motywacji do pracy, bo mają świadomość, że zespoły działają wydajnie, kiedy mają zabezpieczenie. Pani dyrektor POWINNO zależeć na buforze zabezpieczenia zastępowalności i elastyczności działania ratownictwa (o ile ma czyste intencje). Odchudzając zespoły de facto je likwiduje (wypadnięcie jednego członka np. L4, eliminuje zespół).
- Zabiegi poza kolejnością – Pani dyrektor wytłumaczy się, bo ma prawdopodobnie procedury – jakiś-tam-zespół. Można robić takie zabiegi, dla mieszkańców innych regionów, przez lekarzy innych placówek. Ale (!) z tych zabiegów powinna zostawać kasa dla ZOZu. Jeżeli szpital jest do tych zabiegów musi dopłacać, to niegospodarność. A to już kwalifikuje się pod zarzuty prokuratorskie.
ZOZ w całym rozrachunku (nie na poszczególnych częściach działalności) powinien się bilansować. Jeżeli generuje straty, to organ założycielski musi pokryć straty. To informacja, że ma złego zarządzającego, bo wygląda na to, że szpital wadowicki ma fajną strukturę i powinien w całości zamykać się na plusie.
- Kuchnia. Tutaj jest większy problem, bo kuchnia jest pomocniczą działalnością. W przypadku naszego szpitala zlikwidowałam kuchnię w 2011 roku. Kosztowo catering wyszedł bardziej korzystnie. Nasza kuchnia zatrudniała o ile dobrze pamiętam 7 osób, ale miała bardzo wysokie zużycie prądu i generalnie żywiła wszystkich dookoła, a na końcu pacjentów. Nie wiem jaki problem ma Pani dyrektor z kuchnią w Waszym szpitalu. Jeżeli powiat będzie miał jaja, a kuchnia spełnia warunki sanepidu, straży pożarnej i generalnie ergonomii (wyposażenie, warunki rozwoju), to może pokusić się o pomoc w założeniu spółdzielni socjalnej paniom gotującym – za przysłowiowe 1zł wydzierżawić sprzęty kuchenne (są własnością powiatu, prawdopodobnie są jedynie w zarządzie ZOZ), wesprzeć na początku w rozliczeniach, logistyce itd. Generalnie zadaniem samorządu powiatowego jest wsparcie rynku pracy, więc taki ruch wpisuje się jako zadania własne powiatu, a dziewczyny mogą wziąć dotację na tworzenie nowych miejsc pracy (w całej Polsce są na to dotacje w ramach ekonomii społecznej), trochę na inwestycje (np. samochód do rozwożenia jedzenia, inwestycja w dobre termosy itd.), i serwują szpitalowi posiłki, dodatkowo catering dla szkół, przedszkoli, może obiady na wynos. Te wytypowane do zwolnienia osoby (z materiału wywnioskowałam, że 5 zostaje na lodzie) mogą obudzić w lepszym dla siebie świecie.
Generalnie, wszystkie te okoliczności mówią o działaniu pani dyrektor na szkodę kierowanego przez nią podmiotu, za co powinna natychmiast polecieć ze stanowiska. Myślę, że Zarząd Powiatu – nie starosta czy wice – powinien wezwać p. dyrektor do złożenia wyjaśnień na posiedzeniu. W dodatku jest ku temu doskonała okazja, bo z tego co wiem 25 marca jest posiedzenie Rady Powiatu na którym dyrektorka szpitala będzie składać sprawozdanie. A zatem pracownicy i mieszkańcy muszą na całe to towarzystwo wywrzeć presję, bo ludzie Ci powinni wiedzieć, że ich działanie (jej sprawczość, u nich brak nadzoru) może zakończyć się zakazem pełnienia funkcji publicznych, zarzutami za przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków ale również smród PRowy.
Jest jeszcze jedna instytucja, która bardzo może być zainteresowana poprawnością gospodarowania groszem publicznym – to Regionalna Izba Obrachunkowa. W naszym regionie Polski bardzo chętnie się interesuje tym w jaki sposób nieprzedsiębiorcy (a takim jest ZOZ) rozporządzają środkami publicznymi – a takimi są środki otrzymane z NFZ oraz z budżetu powiatu. Przy okazji będzie „poczochrane” starostwo powiatowe.
I na koniec, ale nie mniej ważne. Została mi jeszcze do omówienia kwestia dodatków zembalowych i zgody na to związków zawodowych. Jeżeli to związek reprezentatywny i dopełnił warunki ustawowe, mogły tak zrobić. Rozumiem, że to było coś na kształt układu zbiorowego, bo przejęły prawa pracowników w negocjacjach warunków zatrudnienia, stały się stroną w postępowaniu. Pytanie co na to członkowie tego związku w placówce. Jeżeli wyprą się członkostwa, to dyrekcja będzie musiała rozmawiać z całą załogą, której zmiany dotyczą i każdy z osobna musi taki papier podpisać. Jak nie podpisze, to dyrekcja nic nie zrobi, no chyba że te osoby zwolni. Ale tu już jest pole dla sądu pracy. W tej sytuacji związki zadziałały na korzyść pracodawcy, a nie pracowników. Dlaczego? Pewnie dyrekcja użyła dobrego „argumentu” – kończy swoją opinię Ewa Bogdanowicz-Kordjak.

Komu postawią zarzuty?
W tej sytuacji i przy tak druzgocącej opinii nie pozostaje nam innego jak tylko upublicznić te materiały ze względu na powagę sprawy oraz być może możliwość przekroczenia uprawnień, a nawet popełnienia przestępstwa. Jednak tym powinni się już zająć radni powiatowi, Starosta i Wicestarosta oraz Zarząd Powiatu oraz prokuratura i Regionalna Izba Obrachunkowa. Mamy nadzieję, że po takim materiale organ zarządzający podejmie właściwe działania.
Fot. Krzysztof Sitko oraz PowiatWadowicki.pl
Dowodem na to jest zatrudnienie w wadowickim ZOZ-ie byłego dyrektora szpitala psychiatrycznego w Andrychowie. A co on robi w wadowickiej służbie zdrowia tego nie wie nikt. Układy i układziki C.D.
Brawo za odwagę i rzetelność ! Oby dało to katharsis i uwolnienie w tym dramacie pracowników i mieszkańców
A kierownik pogotowia też jest znany w środowisku. Uzależnił swoich pracowników na kształt Pruszkowa a reszta jest traktowana z buta. Laurki na powitanie z urlopu i baloniki od części pracowników to też prawda. Michael Corleone?
Szacunek pracownikom szpitala i szacunek dla redakcji za wyciąganie machlojek i betonowych patologicznych układów rodem z komuny! To co dzieje się w naszej placówce, I tym jak traktowani są pracownicy już od wielu lat, każdy kolejny dyrektor przeskakuje w poczynaniach swojego poprzednika w zawodach na gorsze zarządzanie szpitalem. Dramat!!!
A tak ta sama ekipa zarządzała wcześniejszym szpitalem: https://www.facebook.com/Ratujmy-co-si%C4%99-da-Szpital-Uniwersytecki-zagro%C5%BCony-1647960342092542/
Pani dyrektor z poprzedniego szpitala została zwolniona za ,,chaos w zarządzaniu”, „brak wizji rozwoju placówki”, a także wskazywany przez pracowników utrudniony kontakt.Jak ktoś z taką rekomendacją mógł zostać dyrektorem w kolejnej placówce ? Radni którzy poparli taką kandydaturę powinni się zastanowić jak to naprawić.Zdrowie jest najważniejsze a szpital zarządzany w ten sposób nie gwarantuje odpowiedniej opieki .Oprócz tego jeśli w państwowym szpitalu,za państwowe pieniądze wykonuje się zabiegi za które w prywatnym gabinecie w kopercie płacą pacjenci to coś tu nie gra.Szpital powinien zostać dokładnie skontrolowany a wszystkie wątpliwości wyjaśnione dla dobra pacjentów i personelu.
Żeby było śmiesznie to poprzednia dyrektor (p. Szafraniec) została zwolniona za to samo, czyli za konflikty z pracownikami.
Kolejnym problemem który warto by było poruszyć od kilkudziesięciu miesięcy jest parking przyszpitalny dla pracowników A raczej jego brak. Podkreślę iż przyjeżdżając do pracy o 6.15 brakuje miejsc parkingowych a Pan siedzący w budce koło szlabanow nie jest w stanie wpuścić pracownika na teren zakładu. Jesteśmy zmuszeni parkować na obrzeżach. Przychylność również znajdujemy na parkingu u księży karmelitów. Sprawa powyzsza juz wielokrotnie byla poruszana u dyrekcji oraz w dziale technicznym jednak brak pozytywnego odzewu z ich strony. Bardzo by Nam to ułatwiło funkcjonowanie w tych czasach gdyż rąk do pracy jest coraz mniej A mimo to miejsc parkingowych nadal brakuje. Było by Nam bardzo miło gdyby ten problem został wkoncu pozytywnie rozwiązany.
Z powodu braku rąk do pracy szpital nie szczepi społeczeństwa a jednocześnie zwalniają ludzi z pracy i nie przyjmują nikogo nowego. Rzeczywiście folwark. Może wybudują czworaki dla swoich?
Ciekawe co z tego będzie czy wyjaśni się sprawą wstrzymanych dodatków czy nasi koledzy sanitariusze i kierowcy dostaną dodatki czy znów będzie odpowiedź że mają incydentalny kontakt z pacjentem covid salowe na oddziałach covid bez fodatku
Jest jeszcze gorzej niż za komuny bo nikt nikogo się nie boi i za nic nie ponosi odpowiedzialności dlatego robią co chcą i grabią ile się da. Myślę że te czasy jednak kiedyś się skończą i odpowiedzialni za ten bałagan zostaną solidnie ukarani.
Cała ta sprawa znajdzie się pod przykrywką tak jak przykryli przywożenie nielegalnych odpadów do Choczni za rządów pana M.