Zajmij wygodne siedzenie, przygotuj popcorn, zapnij pasy, miej w zasięgu wachlarz, będzie naprawdę szybko i gorąco! Wolność w Ameryce znalazła się w sferze zgniotu. Najbardziej poznawczo niebezpiecznym pytaniem wydaje się być: Kiedy Ameryka osiągnie dno? Czy wszechstronny atak na Trumpa przez Deep State, globalistów, wspomaganych przez Chińczyków nie zniszczy Republiki?  Wszystkiemu winien jest Trump, który 4 lata temu otworzył puszkę Pandory opowiadając się po stronie obrońców życia, przeciwko globalizmowi, socjalizmowi i komunistycznym Chinom. Jak takiemu facetowi można było  pozwolić na drugą kadencję, szczególnie kiedy w sumie już ma się kontrolę nad wszystkim, a ten przedtem zabawowy miliarder jakoś przefarbował się na ludowego trybuna, który może zepsuć całą tak zaawansowaną grę? Zabawa w demokrację właśnie dobiega końca, zaczynają się schody. Wszystko wskazuje na to, że prowokacja “Capital”, która miała zniszczyć prezydenta Trumpa udała się tylko częściowo…

Powoli ziemia usuwa się spod politycznych stóp prezydenta Trumpa, dookoła jak sępy krążą nienawidzący go  wrogowie. Przekonani o beznadziejności sytuacji w popłochu do drzwi rzucają się dotychczasowi współpracownicy, pewnie z inspiracji swoich niedawnych przeciwników. Wśród rozczarowanych, przygnębionych zastępów wiernych zwolenników (ok. 75 mln wyborców) krążą odłamki nadziei, które już niedługo spowodują ich jeszcze większy ból. Ta nadzieja to wiara, że z pewnością Trump ma jeszcze silną kartę, którą zaskoczy swoich przeciwników. Więc powtarzają zasłyszane historie o przekazaniu przez prezydenta władzy wojskowym przywódcom (wojskowa rada ocalenia narodowego?), którzy osądzą zdrajców i tych winnych wyborczych przekrętów. Rany bardziej rozdygotanych miodem smaruje tajemniczy Q Anon zwodząc wiernych, że już za następnym zakrętem wszechmądry i władny Trump jak w pięknej bajce zniszczy pomiot Zła. Niestety wydaje się, że Q Anon coraz bardziej kojarzy się z sprytną dezinformacją niekoniecznie amerykańskich służb, żerując na patriotyzmie wojskowych  i religijnych obywateli.

Dziś Ameryka przypomina mi przysłowiową sytuację przyszłego topielca do którego podpływa ratownicza  łódź, później helikopter, ale on odmawia powtarzając, że Bóg go uratuje. Już później ma pretensje do Boga, że o nim zapomniał, na co Bóg: Ty duraku, wysłałem po ciebie łódź, helikopter, a ty uparty mi odmówiłeś! Trump mimo globalistycznej powodzi zalewającej ekonomię i tożsamość Ameryki, był jej szansą powrotu ze zgubnej drogi. Niestety zbyt dużo pracy włożyli globaliści w amerykański system edukacyjny, system sądowniczy, mainstreamowe media  i biurokrację, aby przez kolejne 4 lata obserwować jak znienawidzony prezydent Trump przywracał Amerykanom ich tradycyjną tożsamość i normalność.

W sprawie dochodzenia nadużyć wyborczych Trump pokładał wielkie nadzieje w swoim wice, ale Pence z wielu powodów zawiódł. Jednym z nich było to, że Pence jest częścią waszyngtońskiego establishmentu wśród którego prosperował przez ostatnie 20 lat, najpierw jako kongresmen, następnie konserwatywny gubernator stanu Indiana. Były irlandzki (z pochodzenia) katolik, następnie ewangelik słynął z tego, że z kobietami spotykał się tylko w towarzystwie swojej żony. Może się ponownie dogadają, tak wygląda z poniedziałkowych rozmów z gabinecie owalnym.

Prezydent Trump zapowiedział pokojowe przekazania władzy dodając, że nie będzie na inauguracji Joe Bidena. Speaker Kongresu 80-letnia Nancy Pelosi z San Francisco jeszcze przed weekendem zażądała od Mike Pence wyrzucenia prezydenta Trumpa przy udziale członków gabinetu (poprawka 25 do Konstytucji), z których część już złożyła rezygnację. W przeciwnym razie zapowiedziała (widocznie już ma demencję, drugi już) impeachment prezydenta Trumpa (na środę). Mogą zdążyć z impeachmentem w izbie niższej, ale to w Senacie odbywa się sąd nad przesłanymi zarzutami. W tym czasie Trump nie będzie już prezydentem.   Pence znalazł się pod ostrym atakiem zwolenników Trumpa, w podobnej sytuacji są inni politycy GOP, którzy wypowiadali się źle o Trumpie. Kiedy senator Lindsey Graham, który jest człowiekiem przemysłu zbrojeniowego  (kumpel śp. senatora Johna McCaina), skrytykował Trumpa, znalazł się pod lawinowym ogniem krytyki (krzyki na lotnisku: “zdrajca!”) i już próbuje odzyskać swoją pozycję wśród republikańskich wyborców.

Na środowy wiec prezydenta Trumpa w Waszyngtonie przybyło ok. 1 mln zwolenników (szacunki od 600,000 do 1,2 mln), nie spłonął jeden samochód, nie rozbito ani jednej szyby wystawowej. Skandal, doszło do złamania nowej tradycji! W czasie przemówienia prezydenta Trumpa, kiedy jeszcze nie padło słowo “Capital” z milionowego wiecu oderwała się grupa ok. 2 tys. i odeszła kilka kilometrów w kierunku budynku Kongresu. Chcieli oni demonstrować poparcie dla Pence, w którym swoje nadzieje pokładał Trump (przy decydowaniu o uznawaniu głosów elektorów ze spornych stanów). Doszło do przepychanek z ochraniającą gmach policją, która rozpoczęła odwrót. W pewnym momencie kilkuset osobowa grupa protestujących zwolenników Trumpa podburzona przez zradykalizowane jednostki (zawodowi rozchwiani psychicznie zadymiarze, wyznawcy Q Anon, biali suprematyści, a nawet zakonspirowani członkowie lewackiej Antify) wybijając szyby wdarła się do wnętrza Capitolu (domu reprezentantów wyborców). Najbardziej malowniczym zadymiarzem w stroju Wikinga okazał się półnagi szaman, prawicowy aktywista zakonu Q Anon. Inna grupa protestujących została wpuszczona przez policję bocznym wejściem na Kapitol. Tym razem Antifa nie walczyła ze zwolennikami Trumpa, ale stanęła na ich czele. Podaje się 5 ofiar tej akcji: zastrzeloną przez policjanta weterankę sił powietrznych z Kalifornii, 3-y osoby zmarłe na zawał i jeden policjant (podobno później jeszcze jeden popełnił samobójstwo) .

Wdarcie się kilkuset osób do Kapitolu wygląda na dobrze zaplanowaną prowokację mającą na celu zdezorganizowanie i przerwanie procesu zatwierdzania elektorskich głosów przez stworzenie stanu zagrożenia dla parlamentarzystów i ujawnieniu dowodów oraz zatrzymanie dyskusji nad nadużyciami wyborczymi w 7 stanach. Innym celem było stworzenie okazji do oskarżenia zwolenników Trumpa o przysłowiowy Pożar Reichstagu (luty 1933), aby oskarżyć ich (jak Hitler) o zamach na narodową świętość i srodze się z nimi rozprawić. Parlamentarzystów zabarykadowano informując, że wdarli się uzbrojeni (!) protestanci, którzy szukają właśnie ich. Oczywiście po przerwie wznowiono obrady zgromadzenia obydwu izb Kongresu i już szybko i bez protestów i dyskusji zatwierdzono sporne głosy elektorów dla Bidena.

Trump (nie mający informacji o sytuacji pod Kapitolem zakończył przemówienie wysyłając zgromadzonych do domów. Już później wraz z napływem informacji o zajściach  prezydent Trump zaapelował o spokój i opamiętanie się, potępiając akt wtargnięcia i przemocy przez zadymiarzy. Wkrótce ruszyła cała machina propagandowa MSM oskarżająca Trumpa o sprawczość zajścia i “desakracji” Kapitolu. Tę chuligańską akcję uznano za niespotykaną zbrodnię w dziejach Ameryki porównując ją do spalenia Białego Domu i Kapitolu przez Brytyjczyków w wojnie (1814 r), japońskiego ataku  na Pearl Harbor (7 XII 1941 r.), czy ataku na Twin Towers w Nowym Jorku (9/11).

Więc MSM zawyły rozpaczając nad niespotykanym dotąd barbarzyństwem zwolenników populistycznego Trumpa, zupełnie (teraz modna jest demencja) zapominając o swoim totalnym przemilczaniu, a czasem gorzej, zachwycie nad paleniem centrów wielu amerykańskich miast. Zapomnieli o swoim braku potępienia  wybijania szyb, o masowych aktach kradzieży i celowym niszczeniu prywatnych biznesów i bicia Bogu ducha winnych ludzi. Pamiętam reportera jednego z MSM informującego o słusznym proteście przebiegającym głównie pokojowo, a za jego plecami widoczne były płonące budynki sklepów. Czyste szaleństwo i ekstremalna polityczna poprawność!

Czy wiecie, że mimo sfilmowanych rabunków, podpaleń, pobić ludzi próbujących bronić swoich biznesów, sklepików, ani jeden ważny polityk z Partii Demokratycznej nie wystąpił z apelem o zatrzymanie takich zachowań dokonywanych przez swoich zwolenników? Kiedy prezydent Trump apelował do demokratycznych merów i gubernatorów, aby ukrócić te bezsensowne akty przemocy a nawet zaproponował wysłanie sił federalnych do przywrócenia porządku, spotykał się z odmową. Tak było przez  całe lato! Nawet lewicowe autorytety nauczające wszystkich do noszenia masek (COVID), zachwalały i tłumaczyły słuszne protesty i demonstracje bez masek! Wycofano policję (policjant najwyżej może przed nimi uklęknąć), a co będzie przeszkadzać słusznie oburzonym obywatelom, niech se po palą, po kradną, po biją to przecież ich prawo.

Jak pamiętamy w wielu miastach dochodziło do zorganizowanych ataków na budynki federalne (sądy, etc.) i nie spotkało się jednego słowa o desakracji tych miejsc. W walkach ochronnych przed zadymiarzami rany odniosło ok. 700  policjantów. Najbardziej jaskrawym przykładem demencji MSM może być słynna autonomiczna republika CZAZ/CHOP (na wzór Komuny Paryskiej) w Seattle w stanie Waszyngton. Tam przez wiele tygodni władze nie miały dostępu do terenu zajętego siłą przez lewackich zadymiarzy (Antifa, BLM). Dochodziło tam do aktów przemocy, gwałtów, strzelanin, a nawet morderstw. W mediach cicho sza! Zadymiarze zajęli nawet posterunek policji z mieszczącą się w nim centralą telefoniczną. Demokratyczna mer i radni uchwalili nawet obcięcie pieniędzy dla policji, mimo gwałtownie wzrastającej przestępczości. Mer Seattle przynaglana przez administrację Trumpa o szybkie zakończenie tej republiki przemocy dla dobra mieszkającej na jej terenie ludności odpowiedziała, że wszystko jest OK, bo trwa tam lato miłości! Brak oburzenia, inne standardy “szacunku” do budynków federalnych…

Przecież pamiętamy demonstracje i ataki na Biały Dom i satysfakcję MSM, że w chwili narastającego zagrożenia ochrona zabrała prezydenta Trumpa do specjalnego schronu. Demonstrujący spowodowali rany wielu ludzi z ochrony Prezydenta, podłożyli nawet ogień w tzw. Kościele Prezydentów. MSM piały z zachwytu, pełna demokracja w akcji!  Teraz zadymiarze naruszający Kapitol to coś niezwykłego, strasznego, barbarzyńskiego. Coś co dla ludzi z modną na szczytach władzy demencją, nigdy się nie zdarzyło!

Wczoraj nagrał się były republikański gubernator Kalifornii Arnold Szwarceneger. W swoim wystąpieniu potępił prezydenta Trumpa nazywając go najgorszym prezydentem w historii Ameryki. Ruch jego zwolenników, z tymi co wdarli się na Kapitol porównał do nazistów z Nocy Kryształowej. Może można mu ufać, jest synem austriackiego nazisty, komendanta miasteczkowej nazistowskiej policji. Tatuś Arnolda utrzymywał też nazistowski porządek w okupowanej Polsce. Następnie walczył na froncie rosyjskim, za swoje wybitne zasługi dla realizacji planów III Rzeszy otrzymał Krzyż Żelazny. A swoje wojenne rany odniesione na froncie wschodnim leczył w okupowanej przez III Rzeszę Łodzi.  Sam Arnold został gubernatorem na fali odwołania skorumpowanego demokratycznego gubernatora Davisa, głosowałem na niego dwa razy! Zapowiedział wielkie reformy, zdobył wielką popularność (mąż siostrzenicy prezydenta Kennedy’ego). Niestety przy pierwszym oporze stanowej biurokracji zbłaźnił się, zdradził wyborców i dołączył do Deep State. Do tego doszedł jeszcze udany  “brzemienny” w skutkach (syn) romans z pokojówką, no i rozwód. Wydaje się, że jako syn wybitnego nazisty za wszelką cenę winien unikać podobnych porównań, pewnie myśli, że tutejsi ludzie słabo znają historię.

Na dzień dzisiejszy w politycznej Ameryce panuje totalny bałagan. Wiadomo, że pułapka/prowokacja zastawiona na Trumpa udała się jedynie częściowo. Brutalnie spychany, znieważany, pozbawiony nawet przez Big Tech możliwości komunikowania się z własnym narodem (samowolnie zablokowano konta prezydenta USA na większości mediów społecznościowych) powoli Trump staje się w oczach swoich zwolenników męczennikiem prześladowanym za próbę odbudowania silnej i prawdziwej Ameryki. Siłownicy z Big Tech wspierani przez żywotny interes komunistycznych Chin próbują odciąć prezydenta od obywateli. My Polacy doskonale pamiętamy podobne sytuacje wyciszania niebezpiecznych dla totalitarystów głosów. Otóż to lewacy przespali w podstawówce lekcję fizyki na której nauczyciel wykładał III zasadę dynamiki Newtona w skrócie mówiące o tym, że każda akcja, wywołuje reakcję…

W internecie na wielu platformach wrze, pełno plotek. Według jednych Dems próbują dramatycznie przyspieszyć zaprzysiężenie Bidena, podawana jest środa. Speaker Pelosi zaapelowała do szefa połączonych sztabów sił zbrojnych o pozbawienia prezydenta Trumpa dostępu do nuklearnych kodów. Otrzymała odpowiedź, że to on jest prezydentem, nie ona. Podobno Dems i globaliści boją się, że prezydent Trump może ujawnić i opublikować wiele kompromitujących dokumentów na ich temat. Inne doniesienia mówią o tym, że fałszowanie wyników wyborów było przeprowadzone z ambasady amerykańskiej w Rzymie przez CIA przy pomocy włoskich służb. Są zeznania sprawców przed włoskim sądem. Wszystkie te informacje są wyciszane i usuwane w miarę ich pojawiania się w internecie. Można przeczytać, że prezydent Trump jednak zrobi z tym narastającym bałaganem porządek przy pomocy wojska i nastąpią aresztowania wielu prominentnych polityków.

Pojawiają się doniesienia, że śmiałkowie, którzy odważyli się lecieć, czy jechać na prezydencki wiec 6-go stycznia , nawet jeśli nie zbliżyli się do Kapitolu, ale widać ich na zdjęciach, czy flimikach, bądź społecznościowych wpisach, bądź nawet ci pozytywnie komentujący ideę wiecu  już doświadczają gniewu lewicy. Wielu traci pracę, bądź ich biznesy są bojkotowane, a nawet otrzymują groźby (pachnie to jak Noc Kryształowa?). Gdzież podziały się prawa wolności słowa, przekonań?

Zwykle zamach stanu w przeciętnej mniej, czy bardziej bananowej republice rozpoczyna się próbą zdobycia przez zamachowców stacji telewizyjnych i radiowych. Oczywiście można powiedzieć, że świat się zmienia, ale ciągle przejęcie, bądź już posiadanie MSM ma zawsze ogromne znaczenie. Czyli można powiedzieć, że im bardziej świat się zmienia tym bardziej pozostaje taki sam. Tak naprawdę to dziś trudno powiedzieć, czy Trump ma jeszcze jakieś karty w rękawie, czy też krawcy już zaszyli mu rękawy…

Kalifornia, 2021/01/12