Czasem czytam pytania znajomych, czy Polska mogłaby więcej. Czy może jednak już nie. Czy jeżeli więcej nie robimy to dlatego, że już nie mamy, czy nie chcemy i w ogóle co moglibyśmy więcej.
Odpowiedź będzie dziwna, bo ją przemyślałem, a jak się coś przemyśli, to wychodzi czasem coś zupełnie innego niż odpowiedź odruchowa. Nie zawsze, ale czasem.
Zacznę od tego, że jak oczywiście wiemy the illegal and unprovoked invasion of Ukraine is continuing.
Moje serce i rozum w tej wojnie jest po jednej stronie, nie muszę do tego nikogo przekonywać. Ale.
Formalnie to tak Polska, jak i Litwa, Estonia, Łotwa, całe NATO jesteśmy wobec tego konfliktu, czy może powinniśmy być wedle prawa międzynarodowego neutralni. Czyli jak nam jakiś wojskowy strony wojującej przejdzie przez granicę, to my go hyc, do obozu internowanych. Na przykład.
Oczywiście żadnych tam transferów uzbrojenia, chyba że w ramach zakupów, pożyczek.
Ale oczywiście – na szczęście oczywiście – nasza, polska neutralność ogranicza się do tego, że żaden polski żołnierz w polskim mundurze nie walczy po stronie ukraińskiej. I tylko do tego. No, może do tego, że nie powstał – wzorem Полк Каліноўскага żaden polski batalion czy pułk, chociażby ochotniczy. Nie wiem ilu ochotników z Polski walczy na froncie, ale mam przypuszczenie że tytularny batalion pewnie byłoby jak sformować. Ale go nie ma. I uważam, że to nie jest źle.
Bo ważniejsze jest to, co jako państwo i jako ludzie zrobiliśmy i robimy pomimo różnic, sporów i niezaprzeczalnej organicznej niechęci jaką mam do polskich polityków w ogóle, jako grupy społeczno-zawodowej, a do obecnie rządzącej sitwy w szczególności.
W zależności jak liczyć, ale wychodzi, że z tego co wiadomo, w liczbach bezwzględnych po USA Polska jest drugim dostawcą broni dla armii ukraińskiej. Posłuchajcie tego. Drugim po USA.
A portfel od Wuja Sama mamy dużo chudszy, armię wielokrotnie mniejszą. To znaczy że gdyby liczyć proporcjonalnie być może bylibyśmy na pierwszym miejscu, chociaż trzeba pamiętać o małej Litwie, o niedużych Czechach, o skromnej, cichej Słowacji. Nie wiem czy gdyby nie policzyć proporcjonalnie to właśnie te państwa i narody nie wyszłyby na czoło sojuszników.
Sojuszników, z których żaden, przypomnę, nie podpisał formalnych zobowiązań. I z których żaden za przekazaną broń zdaje się nie wziął ani dublona. Jedyną walutą jest ciche życzenie wolnych ludzi między Dnieprem a Odrą, Bałtykiem a Adriatykiem, które da się streścić w anglosaskiej frazie:
– Give them hell!
Polska oddała – przypomnę c.a. 230 czołgów T-72 po modyfikacjach i remontach, nie z magazynów mobilizacyjnych i składów, ale z linii. To jest około 30% naszych sił pancernych. To jest jedna brygada pancerna albo dwie zmechanizowane w Ukrainie. Polska oddała 18 haubic „Krab”, które już pracują, „sprzedała” 54 kolejne haubice. Cudzysłów jest istotny bo Ukraina kupi od nas te haubice za pieniądze z pomocy finansowej od krajów zachodnich, czyli finalnie – raczej z własnej kieszeni za nie zapłaci. To z tych grubych rzeczy.
Do tego pewna liczba samobieżnych haubic „Goździk”, Bojowych Wozów Piechoty, amunicja, broń ręczna.
Ukraiński sprzęt jest naprawiany w Polsce, ukraińscy ranni są w Polsce leczeni.
Do tego to, co wiecie wszyscy, którzy czytacie, bo przecież każdy post to choinka obwieszona zrzutkami. To, że Polacy sami się zrzucają na hełm dla synów kumpla ze Lwowa, celownik dla chłopaków z zaprzyjaźnionego batalionu i tak dalej. Nie wiem czy ktoś kiedykolwiek policzy skalę tej zwykłej, małej, ludzkiej, indywidualnej solidarności z napadniętymi.
Umiem liczyć co przeszło przez moje ręce, na bardzo różnych prawach – 7 dalmierz laserowych, 4 hełmy, 2 kamery termowizyjne („do łapy” jak to mówię), 8 celowników termowizyjnych („Na lufę”), 10 szyn montażowych, 10 celowników kolimatorowych.
Duże ze sprzętu który trafił jesienią i zimą do Ludzi Lasu ci ostatni przekazali do Ukrainy. Oprócz śpiworów, jedzenia, ogrzewaczy chemicznych, plecaków, plecaczków, kaloszy ocieplanych – które raczej się nie przydadzą poszło wtedy przez moje ręce (ale nie za moja sprawą, żeby było jasne!) – 8 kamer termowizyjnych „do łapy” i kilka naprawdę znakomitych latarek taktycznych, tak dobrych, że pierwszy raz w życiu od dziecka chodziłem na dwór bawić się latarką. Ostatnia taka latarka poszła do Taty Svitlana Panasiuk (mam nadzieję, że Tata w dobrym zdrowiu?).
A ja jestem nikt. Są ludzie, którzy naprawdę solidnie się wysilili przy tej okazji, w zasadzie zmienili całe swoje życie. Ja jedynie wpisuję Ukrainę w swoje życie, ale życie się toczy jak się toczyło. Jedna nocna wyprawa z sanitarka na granicę wielkiego szumu nie czyni.
I jeszcze tak – setki tysięcy ludzi trafiło do nas jako uchodźcy. I ten tłum został wchłonięty tez głównie dzięki ofiarności zwykłych ludzi, często tych samych, którzy wcześniej pomagali Ludziom Lasu i pomagają dalej.
Zatem myślę, że Polska relatywnie do swojej sprawności jako państwo, społeczeństwo i struktura – zrobiła sporo.
Czy może więcej? Oczywiście. Ale myślę, że niekoniecznie gdy chodzi o transfery technologii i uzbrojenia. Tutaj nasze źródełko się wyczerpuje. Zostają jeszcze MIGi-29, chociaż nie wiem czy już w częściach nie zostały wysłane do Ukrainy jako Frankensteiny. Mamy tych MIG-ów sprawnych, a raczej mieliśmy, kilkanaście, reszta stanowiła rezerwuar części zamiennych. I coś nie słyszę czy latają jeszcze czy już nie, ale dziwnie cicho w tej sprawie.
Samolot zasię to nie tylko płatowiec to także uzbrojenie podwieszane, amunicja do działka i tak dalej. Ciekaw jestem czy nawet jeżeli nasze MIG-i jeszcze stoją na płycie lotniska, to czy mają jeszcze czym strzelać. Nowej amunicji do nich nie będzie bo producentem jest federacja rosyjska, więc no sory. Nie.
Zapytam pilota jak przyjdzie znowu na zakupy, on lubi jak go zapytać o lotnictwo, cały się wtedy rozpromienia. A nie pytany – nic sam nie opowiada. Taki typ.
Co w takim razie Polska mogłaby zrobić?
Zabrzmi to banalnie, ale przede wszystkim wygasić konflikty ze wspwspólnotą. Nie da się przewodzić w jakiejś sprawie wspólnocie, gdy jednocześnie się na tę wspólnotę pluje i rzyga. Albo – albo.
Jak to mawiają Włosi – jak będziesz chciał siedzieć na więcej niż jednym stołku na raz to w końcu sobie potłuczesz dupę.
Pomijam tutaj absolutnie żenujące spektakle polityki krajowej, których już nie ma co komentować, takie jak uzgadnianie przez jakiegoś przydupasika wyroków trybunału konstytucyjnego. Tak właśnie, przez mejla się pytał , upewniał jaki będzie wyrok z osobą grającą role prezesa niezależnego organu konstytucyjnego. This parrot is no more.
Polska mogłaby by stworzyć systemowe rozwiązania wsparcia uchodźców, wzmocnić administrację, która ma te kolejne fale- nie łudźcie się że zeszłoroczna leśna migracja i tegoroczny wojenny exodus to ostatnie fale z jakimi będziemy się borykali. Nie. Żadnych złudzeń mili państwo.
Wiele wskazuje na to, że to co Polska mogłaby zrobić najlepszego w tej chwili to zrzucić te sitwę z grzbietu. Bo ta sitwa nawet spójna nie umie być. Już sama się w sobie zaplątała, zaszachowała, ubezwłasnowolniła i nie ma nawet tego faszystowskiego uroku sprawczości jakim mamiła jakiś czas temu.
Naprawdę przydałaby się jakaś banda, która przynajmniej na początku (w więcej nie wierzę) umiałaby nas trochę zjednać wewnętrznie i odbudować kontakty i relacje z partnerami naokoło, tak żeby powoli na zewnątrz też nas zaczęli szanować, brać pod uwagę, słuchać.
Bo entuzjazm zachodnich społeczeństw jest raczej płytki. Połowa Niemców uważa, że Ukraina powinna dobić targu w stylu „pokój za ziemię”.
Ja wiem, że w pierwszym odruchu to się chce zaproponować Niemcom, żeby może kurwa w takim razie oddali pół Nadrenii i Bawarię w zamian za pokój. Albo Saksonię, czemu nie. Ale.
Na takiej retoryce w dyplomacji nic się nie ugra. Trzeba być kimś, z kim się inni liczą i słuchają jego głosu, mają za odpowiedzialnego gracza. Teraz nie mamy tej pozycji. Od lat wypracowaliśmy sobie pozycję pijanego chama w sklepie, który się wywraca na półki, obraża klientów a na uprzejmą uwagę ochrony, że tutaj jednak obowiązują jakieś cywilizowane reguły wrzeszczy:
– Pan nie wie kto ja jestem!
I obecna banda jest do cna w tym sporcie skompromitowana. Może mieć nawet te swoje 33 czy 32,8% poparcia, nsdap też tyle miała jak przejmowała władzę, ale na zewnątrz nikt ich nie ma za poważnych ludzi. I fakt, że niby w kraju, którego z tymi pacanami nie chce się utożsamiać przez 8 lat bez mała lat nie znalazła się poważna, skuteczna, demokratyczna alternatywa – nie wystawia dobrego świadectwa nam jako całości, jako ludziom i krajowi, Polsce.
Nie mam żadnego sprecyzowanego zdania jaka by to miała być koalicja, zrzeszenie, partia, która obecnych komrpmatów zmieni. Jest mi to dosyć obojętne. Kto mnie przekona, temu oddam głos. Na pewno nie ma mnie co przekonywać konfa ani obecna władza. Resztę słucham uprzejmie.
jestem wyborcą, który nie tylko może pójść do lokalu wyborczego ale tez nie boi się wyjść na ulicę. Wychodziłem kilka razy, mogę wyjść znowu.
Pokazać, że ta Europa, za którą od ośmiu lat walczą i giną Ukraińcy i Ukrainki – jest warta ich krwi i życia.
Że to ja jestem tą Polską, tą Europą.
Miało być o tym czy Polska jeszcze coś może? I czy zrobiła wszystko?
No to było.
Слава Україні
_______________________________________________________________________
Jak zawsze dziękuję za wszystkie udostępnienia, lajki, komentarze taktyczne.
Bardzo dziękuję za wciskanie linku na buycofee.to i kolejne kawy.
Dziękuje tez za każdą nadobniejszą nawet wpłatę na zbiórki, które udostępniam. Za każdą z nich stoją ludzie, którym ufam. Nic tam się nie marnuje.
fot. Ukraińskie Ministerstwo Obrony
Gdyby ktoś chciał postawić mi kawę w zamian za wykonaną robotę – link tutaj.
Trzymajcie się!
Trwa nadal zbiórka na batalion medyczny Госпітальєри Госпитальеры Hospitallers. To czysty konkret. 80% rannych przeżywa dzięki dobrej organizacji ewakuacji i opieki medycznej pola walki w armii ukraińskiej. Takich wyników tamta strona nie ma i nie będzie miała. A naszym trzeba pomagać. Link TUTAJ.
Autor: Radosław Wiśniewski Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.
Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74
Zostaw komentarz