Co jakiś czas obiecuję sobie zwolnić, wyhamować, pisać mniej, albo pisac rzadziej, żeby złapać oddech i nie przerażać mojej wydawczyni, która wstępnie zamówiła te teksty pod roboczym tytułem „bany zebrane”. Liczyłem, jest tego ponad milion znaków, już wiadomo, że trzeba będzie to albo mocno pociąć, albo wydać w dwóch częściach. Nikt normalny tego nie przeczyta.
Ale co ja poradzę, że ciągle się coś dzieje i nie chcę tego zostawić bez śladu?
Zacznijmy od ciąg dalszego mogilizacji federacji.
Już wiadomo, że oficjalnie żywe truchło władzimir botoksowicz kupa mówił o trzystu tysiącach, ale nieoficjalnie chodziło o milion dwieście tysięcy ludzi, których wszelkimi metodami należy wcielić do waciakowej armii.
Milion dwieście tysięcy.
Przy obecnym stanie demograficznym mordoru to jest naprawdę spory wysiłek. I sporo trawy dla kosiarek w Donbasie i pod Chersoniem.
Ale oczywiście ciekawostki są mniej widoczne. Bo okazuje się, że jak z miękkim jajem władza obchodzi się ciągle z etnicznymi rosjanami z ośrodków miejskich, które tradycyjnie niejako mogłyby sie stać zarzewiem buntu.
Dlatego w tym ponad milionie planowanych do wcielenia ma się znależć podobno tylko 13 tysięcy poborowych z Moskwy oraz 3 tysiące z Petersburga.
Za to bez umiaru branka, łapanka ma byc uprawianana Kaukazie, w Buriacji, Jakucji, także na terytoriach okupowanych takich jak Krym.
I wiecie dlaczego to ma dla satrapii sens? Nie tylko chodzi o potencjał buntu, w znacznej mierze jak widać teoretyczny. Otóż robią tak, bo to także czystka etniczna w samej rosji.
Widzicie, rosjanie w rosji, w związku z tym, że jak wiadomo rosja sie od ponad 600 lat broni, są wprawdzie większością, ale nie wszędzie i nie absolutną. A mniejszości narodowe to zawsze mogą chcieć jakiejś autonomii, czy wolności, zatem generalnie sa problemem.
Zatem można zamiast je jakoś gnębić – wysłać na wojnę w Ukrainie i ukraińskimi rękami one zredukują się same, zmniejszając zarazem skalę problemów władcy i pana, chana moskiewskiego.
Chana, który ponoć – znowu plotka – ogłosił mobilizację i udał sie na urlop, bo się zmęczył.
Tymczasem w Czeczenii tik-tok-pasza Kadyrow powiedział, że on już mobilizacji nie będzie prowadził bo Czeczenia już spłaciła dług.
I to jest prawda, kadyrowcy zebrakli wpierdol aż miło, zaraz na początku.
Na wojnę pojechał elitarny 141 pułk specjalny z Czeczenii razem z legendarnym Mogamedem Tuszajewem i tenże Tuszajew szybko znalazł się w pierwszej dziesiątce ubitych oficerów armii raszystanu.
W Dagestanie też nie ma zgody na brankę, ale tam to wygląda na większy rozmiarami bunt.
W wielu innych miejscach spaliły się biura werbunkowe, w jednym miejscu poborowy strzelił szefa komisji wojskowej, z bardzo bliska i go zabił.
A do tego 261 tysięcy młodych mężczyzn miało opuścić terytorium raszystanu. 261 tysięcy. I to pomimo tego, że państwa bałtyckie i Polska- powiedziały – nie. Przyjmowała ich i przyjmuje mała Gruzja, ale zdaje się przestanie bo już ma kłopoty. Przyjmowął ich zmieniaczany kniaź Białorusi, przyjmowała ich Finlandia. Na granicy z Gruzją tylko pogranicznicy uprzejmie prosili żeby sobie pozdejowali ze swoich fur ponaklejane wielkie „zety” ipodpisali oświadczenie, że uznają swoją ojczyznę za agresora.
I z tej okazji przeżyłem też cudowną chwilę, która rozproszyła mrok jaki mimo wszystko czułem wokół siebie jakoby gęstniejący.
Oto bowiem były prezydent Mongolii, Cachiagijn Elbegdordż – wezwał rosjan do ucieczki do Mongolii.
Głównie miał na myśli przeznaczonych do czyszczenia etnicznego na froncie ukraińskim Jakutów, Buriatów i Czukczów.
Ale sama fugura cudowna, powtórzę to, żeby wybrzmiało,
były prezydent Monoglii Cachiagijn Elbegdordż wezwał tych, którzy chca uniknąć służby wojskowej do ucieczki do Mongolii.
I wiecie pewnie, że spora cześć z tych mobilizowanych musi się stawić jak w średniowieczu na wezwanie pana na zamku z własnym wyposażeniem na wojnę. Powiadają, że głównie chodzi o buty i ciepłe ubrania.
Myślę sobie, kurde dekady mijają a ruskij mir ciągle taki sam – piechota bez butów i ciepłej odzieży na zimę.
Zapytacie, dlaczego nie napiszę ani słowa czy zdania o tym wrzucaniu kartek do plekisglaoswych pudełek nazywanych przez mordorską propagandę jakoś jak referndum?
No bo te kartki to i do podtarcia dupy się nie nadają.
Za brudne.
Nawet bardzo mocno prorosyjska Serbia zapowiedziała, że nie uzna wyników tych pierduferendów. Serbia. Serio.
Mistrzostwo dyplomacji panie łagrow.
No i dobra wiadomość z rynku dostaw dla naszych. Coś dziwnie skoczyła ilość raportowanych strat waciakowego lotnictwa. A wczoraj potwierdzono, że do Ukrainy dotarłypierwsze dwa zestawy NASAMS – czyli amerykańskiego systemu obrony p.lot.
Poszukałem, ki diabeł, dwa zestawy to nie jest jakoś wiele. No bo zestaw to wyrzutnia pluz wozy zabezpieczenia i ewentualnie system kierowania ogniem, ale spokojnie. Pogrzebałem i chodzi o dwa zestawy, ale uwaga, patrzajcie na moje usta jak mówię,
b a t e r y j n e!
A bateria to, jeżeli idzie o część efektorów, czyli to czym się strzela, dwanaście wyrzutni, a każda wyrzutnia to sześć rakiet. Razem 48 rakiet gotowych do użycia w jednej baterii. Zasięg rakiety to około 40 kilometrów. A zatem jakby baterię dobrze rozstawić to pokryje zasięgiem spokojnie pas terenu szerokości 200-300 km i głębokości 40. A baterie są dwie.
Straty ruskich w ludziach i sprzęcie także kolejny dzień lecą w skali mniej więcej jeden batalion dziennie. I chyba już na moje wyczucie laika, wiadomo który odcinek frontu odpowiada za tą hipotekę wysokopłatną w trupach i wrakach. To poszerzający się wyłom na zachód i północ od Łymania. Wiele wskazuje na to, że tam się sypie.
Bo nie wiem czy wiecie, ale sam władzimir zbukowicz ponoć od dłuższego czasu kieruje działaniami poszczególnych batalionów. Znaczy wtrąca się wojskowym, że Steiner ma uderzyć zza winkla a Schorner opóźnicać czy inny tam Tuchaczewski.
Coś to przypomina, nie?
I tenże ciulowicz władzimirowicz podobno dał załodze Łymania rozkaz „ani kroku w tył”. No i ta załoga się trzyma, ale na prawo i lewo od niej chrupie, mimo deszczów, błota i słot, bojcy się cofają.
No, jeżeli prorosyjski Rybar pokazuje mapę i jęczy, że się sypie sprawa, to musi być niewesoło. Co do schematu jakbyście się przyjrzeli tej mapie Rybara czy innej, która wrzucam – to, co się dzieje wokół Łymania przypomina szkic poprzedniej operacji rozpoczętej koło Bałakliji, tyle że teraz idzie wolniej. No i zapewne nie ma już efektu zaskoczenia.
Ale efekt – kto wie, może być podobny.
Jak widać Ukraińcy nic sobie nie robią z atomowych szantażyków łagrowa i spółki. Bo jak wiadomo szantaż działa, dopóki jest szantażem, a pająkami możesz straszyć koleżankę z klasy, dopóki ona sie boi pająków.
A Ukraińcy może się boją, nie wiem, ja czuję jednak ucisk w żołądku o poranku. Ale Ukraińcy i Ukrainki wstają i idą do roboty jakby szli kosić zboże. I to idą naprzód.
Jakby na przekór szprecheńskiemu kanclerzowi z plasteliny, który w swoich wymówkach u unikach osiąga chyba poziom słyszalnego tylo dla psów falsetu.
Ale o nim tez już szkoda gadać.
Jak i wielu innych.
Liczy się tylko jedno teraz.
Tymczasem trzymaj się Ukraino,
upadaj rosjo,
nie śpij Europo.
_______________________________________________________________________
Nie wiem czy poprzednia przygoda z banem się za mną ciągnie, na wszelki wypadek – dziękuję za wszelkie objawy sympatii – lajki, udostępnienia, komentarze oraz – a jakże – wirtualną kawę postawioną tu i tam na buycoffe.to – link tutaj.
Póki co ciągle zachęcam do wsparcia zbiórki BBożydar Pająk Ważny jest tyleż grosz, co podrzucanie linków do zbiórki gdzie kto może – wykop, tik-tok, twitter, telegram, sam już nie wiem.
Dzisiaj tradycyjnie wrzucam zbiórkę na batalion medyczny (link tutaj) Медичний Добровольчий Батальйон Госпітальєри • Hospitallers Paramedics
– zbiórkę Bożydar Pająka na helikoptery ewakuacji medycznej (link tutaj).
Trzymajcie się!
Trwa nadal zbiórka na batalion medyczny Госпітальєри Госпитальеры Hospitallers. To czysty konkret. 80% rannych przeżywa dzięki dobrej organizacji ewakuacji i opieki medycznej pola walki w armii ukraińskiej. Takich wyników tamta strona nie ma i nie będzie miała. A naszym trzeba pomagać. Link TUTAJ.
Autor: Radosław Wiśniewski Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.
Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74
Zostaw komentarz