Po raz kolejny uwypuklę rolę czynnika strukturalnego (funkcjonalnego) w budowaniu państwa oraz jakości rządzenia. O jakości sprawowania władzy przesądzają instytucje i ich kondycja. W Polsce nadmiernie akcentujemy znaczenie psychologi, a więc elementu personalnego, ludzkiego, antropologicznego w działaniu państwa; oczywiście ludzie są ważni, nie da się ich zdeprecjonować, lecz dużo ważniejsza i decydująca jest wartość struktur.
Jeżeli zawierzymy w ludzi, będziemy mieli do czynienia z niestabilnością oraz fluktuacjami: gdy do władzy dojdą dobrzy ludzie, posiadający kwalifikacje merytoryczne i moralne, będziemy mogli spodziewać się (choć to nie jest wcale takie oczywiste) wysokiej klasy rządzenia; kiedy zaś do rządów dorwią się osoby słabe, skłonne do ulegania rozmaitym pokusom, nasze państwo przeżywać będzie kryzysy.
Trwałą, niezależną od zmienności ludzkiej, podstawę, dają instytucje, stuktury.
Znakomicie motyw ten wyjaśnia Monteskiusz, w VIII Księdze Rozważań o przyczynach wielkości Rzymian i ich upadku, kiedy pisze:
„Ustrój Rzymu był godny podziwu z uwagi na fakt, że od samego jego początku konstytucja była taka, z uwagi na ducha narodu, siłę senatu oraz autorytet niektórych sądziów, że każde nadużycie władzy mogło być zawsze skorygowane. Kartagina zginęła, ponieważ kiedy konieczne stało się wyeliminowanie nadużyć, nie mogła tego wesprzeć nawet ręka pochodząca z niej Hannibala. Ateny upadły, ponieważ ich błędy wydawały jej się tak przyjemne, że nie chciały im zaradzić. A w naszych czasach republiki włoskie, które chlubią się trwałością swoich rządów, nie powinny chwalić się niczym innym, jak tylko trwałością swoich nadużyć: w rzeczywistości nie mają więcej wolności niż Rzym w czasach decemviri. Rząd Anglii jest mądrzejszy, ponieważ istnieje organ, który stale go monitoruje i który stale monitoruje samego siebie; a jego błędy są takie, że nigdy nie trwają długo i są często przydatne duchowi czujności, który wzbudzają w narodzie. Mówiąc krótko: wolny rząd, który zawsze znajduje się w stanie chaosu, nie mógłby zostać zachowany, gdyby nie był w stanie doskonalić się poprzez swoje własne prawa”.
Gdy zaś w innym miejscu kontynuował diagnozę przyczyn upadku republiki (Rzymu), pisał: „i nie należy o to oskarżać ambicji niektórych osób prywatnych, zamiast tego należy oskarżać człowieka, tym bardziej chciwego władzy im więcej jej ma, i który pragnie wszystko tylko dlatego, że wiele już posiada. Gdyby Cezar i Pompejusz myśleli jak Katon, inni (znaleźliby się tacy, którzy) myśleliby jak Cezar i Pompejusz; a republika skazana na zagładę, zostałaby wciągnięta w otchłań przez inną rękę.
Z refleksji Monteskiusza wyłania się zasada, że to nie jednostki tworzą historię, a nawet nie czynią tego przywódcy czy bohaterowie, lecz to instytucje (dobre prawo), a więc czynnik strukturalny tworzą głowy państw, on je formuje, a także decyduje o ich działaniu.
Wiara, że przyjdą lepsi ludzie i zastąpią obecne rządy jest naiwna. Ludzie są podobni, mniej więcej tacy sami: w PiS, w PO, w SLD, w PSL, w Konfederacji, wszędzie. Może gdzieś jest trochę więcej dobrych, gdzieś indziej znowu przeważają źli. Jednak wszedzie znajdą się tacy – pyszni, bezczelni, zuchwali, zdemoralizowani – którzy będą chcieli iść na skróty, w dążeniu do władzy, przywilejów, sukcesu, karier, pieniędzy; zachłani oraz nienasyceni, chcący dóbr nie tylko dla siebie, lecz również dla swoich rodzin, żon, dzieci, przyjaciół, kolegów, znajomych, kochanek. W każdej partii, w każym środowisku, jest ich wystarczająco dużo, aby odwrócić i zdegenerować właściwy bieg państwa, żerować na jego (wspólnym) interesie.
To instytucje, struktury, prawa muszą zmusić ludzi do dobrego działania. A w Polsce, w tym wymiarze – strukturalno-funkcjonalnym – jest bardzo wiele do naprawienia.
Autor: Roman Mańka
Socjolog, publicysta, pisarz, komentator polityczny, dziennikarz „Halo Radio”, redaktor naczelny czasopisma eksperckiego Forum Inicjatyw Bezpieczeństwo Rozwój Energetyka (FIBRE). Posiada trzy wielkie pasje: filozofię, socjologię, i piłkę nożną; jest zagorzałym kibicem Realu Madryt. Wykształcenie socjologiczne zdobył na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Ukończył również Studium Dziennikarstwa Europejskiego prowadzone przez Centrum Europejskie „NATOLIN” w Warszawie. W przeszłości wykonywał zawód dziennikarza śledczego w prasie lokalnej, a następnie ogólnopolskiej: opisywał sprawy z zakresu zorganizowanej przestępczości mafijnej, powiązań klientelistycznych oraz korupcji polityków; pełnił również funkcję z-ca redaktora naczelnego Gazety Finansowej i szefa działu krajowego. Publikował w Gazecie Finansowej, Home&Market, Gentleman, Onet.pl i Interii. Obecnie jest pisarzem i publicystą, autorem dwóch książek popularno-naukowych: „Strefa tabu. Największe afery III RP” oraz „Moment krytyczny”, a także współautorem jednej pozycji w dziedzinie dziennikarstwa śledczego: „Łańcuch poszlak. Wielka gra mafii i rosyjskich służb specjalnych” (wywiad rzeka z byłym szefem ABW, Bogdanem Święczkowskim).
Struktury projektowane są przez ludzi i obsadzone ludźmi. Decyzje też podejmuje człowiek. Kto ma więc stworzyć te struktury tak by były sprawiedliwe i sprawne w zmieniającym się świecie? Żeby stale dostosowywały się do zmian. Jacyś Szlachetni, Światli? Mędrcy? Skąd ich wziąć skoro wszyscy mają ta samą ułomną naturę i podlegają takim samym pokusom. Tym większym im mają większą władzę. A ci, którym, nawet demokratycznie zostaje powierzona jakakolwiek władza, dążą do tego, by znaleźć się poza zasięgiem tej demokracji, utrzymując swoją pozycję (i związane z tym przywileje) jak najdłużej tworząc arystokrację oderwaną od ludzi. Ten klincz bierze się z tego, że władza przyciąga ludzi podatnych na zepsucie dlatego powinna być powierzana tym, którzy jej wcale nie pragną a w obecnych czasach do władzy dostają się ludzie z castingu, zwanego wyborami.