W sieci krąży kuriozalny list Janusza Sanockiego nawołujący do cierpliwości i zrozumienia. Oto – propagator JOW tłumaczy, że partyjniacka metoda układania list wyborczych drażni jego wysubtelnione powonienie, ale dla dobra sprawy – pobrodzi w partyjnym szambie po uszy.
Otóż Januszu miły – ani mi Ciebie nie żal, ani mi Twoje pośwęcenie nie jest potrzebne.

Wytłumacz natomiast – jaki sens miało zbieranie aplikacji kandydatów na kandydatów tyloma różnymi kanałami?
Po to tylko, żebyście mogli odstawić szopkę u RPO?
Nie bez powodu mówię szopkę – nabraliście 3 tysiące osób.
Nabraliście. Jeżeli ich aplikacje nie zostały rozpatrzone – to po zmielonych.pl mamy olanych.pl.
Wykonaliście cuchnący politykierstwem manewr, po to tylko, by spróbować zrealizować medialne show.
Bo to nie jest tak, że musieliście odrzucić 3 tys. fantastycznych kandydatur. Wy ich nawet nie rozpatrzyliście.
Skąd wiem? A choćby z własnego podwórka.
Publicznie powiedział to jeden z mężów zaufania. Pytany o to, kto zapraszany był na przesłuchania – odpowiedział, że osoby, które aplikowały przez formularz na stronie. Na pytanie – co z pozostałymi, którzy na maila wysyłali zgłoszenia – odrzekł, że to lista rezerwowa.

To jedno z moich zastrzeżeń.

Drugie – bardziej fundamentalne, dotyczy samego wyłaniania list.
W swoim „apelu” skarżysz się na destrukcyjny partyjny system i wynikające z niego ograniczenia i konieczności. Gdybyś słuchał tego, co się do Ciebie mówi – nie wypisywałbyś teraz patetycznych bredni.
Na przełomie lipca i sierpnia dostałeś z OW 37 listę kandydatów wraz z ich życiorysami. Co z tym zrobiłeś? Była to jedna z prób oddolnego wyłonienia grupy osób mających coś do zaoferowania. Ale sekwencja kolejnych zdarzeń pokazała, że oddolność to tylko retoryczna sztuczka i fasada dla planu, który realizowała wąska grupa osób.
Poszliście swoją – nie wiem, czy zaplanowaną, czy wymyślaną krok po kroku ścieżką, budząc demony, które teraz próbujesz egzorcyzmować. Zasiałeś wiatr.
Po partyjniacku ustawiacie listy w regionach, bo to co się działo – niczym nie różni się od tego, co robią w czterech PZPR-ach.
Obiecywaliście transparentność, oddolność i etykę, a wysmażyłeś potworka, którego teraz z każdej strony próbujecie ujarzmić.
Nie ujmuję i nie kwestionuję Twojego wkładu pracy, zaangażowania w propagowanie JOW na przestrzeni tych kilkunastu lat. Ale teraz popełniasz błąd za błędem. Chcę jeszcze wierzyć, że to błędy a nie celowe działanie, czy nieudolność na tym etapie działań.
Mógłbym próbować do Ciebie dzwonić i tłumaczyć, ale mam złe doświadczenia z rozmów z Tobą. Nie słuchasz. Rozumiem, zarobiony jesteś. Może też to i nie Ty powinieneś być adresatem tego tekstu, bo przecież jest jakiś sztab. Ale to Ty prowadzisz korespondencję – rozsyłając dyrektywy, apelując o wsparcie i zrozumienie.
No to ja w drugą stronę – apel do Ciebie i Twojego otoczenia – ogarnijcie się, opamiętajcie. Zarzynasz JOW! Zabijasz ideę oddolności i transparentności nie pozwalając się jej nawet narodzić.
Różnego kalibru zarzutów miałbym więcej, ale nie chcę ich już tu mnożyć – część pewnie byłaby na wyrost, bo nie popełnia błędów, ten kto nic nie robi. Sztuką jest do błędu się przyznać i w porę naprawić. Dlatego – mam propozycję, jak w partyjnackiej rzeczywistości pozostać większościowcem. Bo nie jest jeszcze za późno.
Propozycja moja jest prosta – prawybory: kandydatki i kandydaci spotykają się by spośród siebie wyłonić listę. Na początek – kryteria formalne – czy przynależność partyjna (ew. – w jakim okresie, przed nadchodzącymi wyborami) – przekreśla jednoznacznie start kandydata? I wszelkie inne wymogi formalne – jeśli uznamy, że kandydat powinien je spełnić. Jedynie Paweł Kukiz może uchylić wobec kandydata na kandydata owe ograniczenia formalne. Każdy z kandydatów dokona autoprezentacji, po czym podda się weryfikacji. Będzie musiał odpowiedzieć na zadane mu pytania, o ile się takie pojawią. Dlatego – ta część spotkania będzie otwarta dla publiczności. Potem kandydaci sporządzą swoją listę do parlamentu spośród siebie samych, tj. zagłosują w systemie rangowym. Obserwatorem będzie mąż zaufania, albo nawet cały Zespół Wojewódzki. To głosowanie automatycznie da nam kolejność na liście.
To banalnie proste rozwiązanie spowoduje, że będziemy oddolni, transparentni i etyczni.
To byłby doskonały wkład w kształtowanie się nowej kultury politycznej.

P.S. Nie musisz mnie lubić, ale spróbuj zrozumieć. Jeśli przerżniemy w referendum – wina spadnie na Ciebie, bo bajzel przy listach odwraca uwagę od promowania idei JOW, podważa zaufanie, budzi niepokój. Zrobiliście z tego wyścig do parlamentu a nie walkę o Jednomandatowe Okręgi Wyborcze.

Wiem, że Paweł zagląda na Pressmanię, liczę, że zauważy ten tekst, że ktoś mu go podsunie. Tak, jak nie myliłem się pisząc o Bezpartyjnych Samorządowcach teks „Kukiz – instrukcja obsługi” – tak tu chciałbym się mylić. Wolę myśleć, że to tylko możliwe do naprawienia wypadki przy pracy. Jeśli nie – będziesz Januszu grabarzem JOW…