„Cierpienie ma sens”. Pod takim tytułem w 35 rocznicę zamachu na Jana Pawła II na watykańskim placu Św. Piotra, w Wadowicach udostępniono niezwykłą ekspozycję – zrekonstruowany pokój szpitalny, w którym Ojciec Święty ciężko ranny 13 maja 1981 roku na placu Świętego Piotra, spędził w rzymskiej Poliklinice Gemelli ponad trzy miesiące rekonwalescencji. Wydarzeniu towarzyszyła międzynarodowa konferencja z udziałem świadków i badaczy zajmujących się sprawą zamachu na papieża.

Wystąpili na niej: redaktor Franco Bucarelli, znany pisarz, publicysta i watykanista, prof. Gabriel Turowski z Krakowa, immunolog kliniczny który już w trzy dni po zamachu przybył do Rzymu aby towarzyszyć w rekonwalescencji Janowi Pawłowi II i wszedł w skład sześcioosobowego zespołu specjalistów leczących papieża, oraz Andrzej Grajewski, dziennikarz i politolog, zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”  a w latach 1999-2006 członek kolegium Instytutu pamięci Narodowej, współpracujący z katowickim Oddziałem Instytutu, w którym prowadzone było śledztwo w sprawie zamachu na Polskiego Papieża. Uroczysty wernisaż ekspozycji oraz konferencję zorganizowało Muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II.

Franco Bucarelli bardzo ciekawie przedstawił starania o uzyskanie dla wadowickiego Muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II eksponatów związanych z zamachem na papieża. Zarówno pistoletu, z którego strzelał zamachowiec Ali Agca, jak też poplamionego krwią Świętego Jana Pawła II – a zatem będącego już dzisiaj w rozumieniu teologicznym relikwią – ubrania szefa papieskiej ochrony, a wreszcie sprzętów z wyposażenia przeznaczonego do dyspozycji papieży pokoju w Poliklinice Gemelli. We wszystkich tych przypadkach pomogło szczęście – a zatem niewątpliwie Boża Opatrzność – w postaci pozytywnych decyzji mądrych ludzi. W sprawie pistoletu konieczne było bowiem uzyskanie zgody władz, ponieważ broń jako narzędzie przestępstwa powinna pozostać przez sto lat w archiwum włoskiej policji. W sprawie ubrania szefa ochrony była to decyzja rodziny, która po usilnych staraniach muzeum i redaktora Bucarellego zdecydowała się oddać tę cenną pamiątkę i relikwię dla dobra publicznego. W przypadku mebli ze szpitala Gemelli, potrzebna była nie tylko zgoda jego dyrekcji, ale także praca Bucarellego nad ich odszukaniem. Wskutek upływu czasu i zmian kolejnych dysponentów papieskiego pokoju, meble te wymieniono na nowsze. Te oryginalne odnaleziono w szpitalnych piwnicach, a zidentyfikowano je po tabliczkach ewidencyjnych z numerem pokoju. Pokazało to, jak przydatna jest ewidencja materiałowa w instytucjach czyli tzw. spisy inwentarzowe itp. biurokratyczne konieczności. Jak podkreślił mówca – i prosił by tak je traktować – te meble to nie tylko pamiątki, sprzęt historyczny, ale także w pewien sposób relikwie, jako niemi świadkowie cierpienia Jana Pawła II.

Doktor Andrzej Grajewski z pasją przybliżył zebranym okoliczności i ustalenia śledztwa w sprawie zamachu na papieża, prowadzonego w katowickim Oddziale IPN. Jak podkreślił, ponieważ śledztwo miało charakter międzynarodowy, różne osoby czy gremia najczęściej zadawały pytania, ile to kosztuje. Mało kto zastanawiał się, jak jest ważne i jak bardzo poszerzona została dzięki temu wiedza Polaków i świata o zamachu, jego przyczynach, przebiegu i okolicznościach. Zauważył, że nadal w obiegu publicznym funkcjonuje wiele dezinformacji zaciemniających obraz tamtych dni. Jako przykład podał nadany we środę w polskiej telewizji, skandaliczny dla znających fakty, a określony jako paradokumentalny, film wskazujący rzekome tropy, przygotowane wcześniej w ramach akcji gmatwania i mistyfikowania śladów m.in. przez wschodnioniemiecką policję polityczną Stasi. Mówił także o zastraszaniu przez Bułgarów Alego Agcy osadzonego w rzymskim więzieniu Rebibbia. Jak powiedział, od dnia wizyty bułgarskich przedstawicieli w więzieniu, Agca zaczął zmieniać zeznania, gmatwać je i przeczyć temu, co sam wcześniej powiedział.

Prelegent podkreślił, że gdyby włoscy śledczy dysponowali wtedy materiałami, które w sowim śledztwie zgromadził IPN, posadzeni na ławie oskarżonych funkcjonariusze bułgarskich służb komunistycznych, organizujący zamach najprawdopodobniej na zlecenie Kremla, nie zostali by zwolnieni „z braku dostatecznych dowodów”, ale skutecznie osądzeni i ukarani. Niewątpliwie jednak, postęp śledztwa IPN możliwy był dzięki przemianom i upadkowi systemu komunistycznego. Wywiady państw bloku wschodniego skutecznie bowiem już przed zamachem i długo po nim myliły tropy i zacierały ślady, oraz wywierały rozmaite naciski na prowadzących śledztwo nie tylko we Włoszech, ale także m.in. we Francji, gdzie Agca później także był osadzony w więzieniu.

            Prof. Gabriel Turowski, w czasach studiów jeden z tych uczestników wypraw turystycznych z Karolem Wojtyłą, którzy mogli nazywać go „Wujkiem”, starał się ująć zamach, jego okoliczności i skutki w ramy refleksji teologicznej. Intencyjnie było to bardzo ciekawe, ale w zakresie wiedzy o faktach nie wnosiło zbyt wiele. Można było odnieść wrażenie, że ważniejsze dla niego jest osadzenie cierpienia Jana Pawła II w jego wierze i nauczaniu oraz szerszym planie teologii i zbawienia świata. W dziedzinie faktów pozostawał jednak na poziomie wiedzy sprzed lat, co starał się podeprzeć czy uzasadnić refleksjami z rozmów z samym Janem Pawłem II.

W efekcie przyjmował jednak jako dowód na nieprawdziwość tzw. „bułgarskiego śladu” np. słowa Jana Pawła II podczas pielgrzymki do Bułgarii, o roli Bułgarów w organizacji zamachu. Jakby nie zauważając ważności tego tropu w wyjaśnieniu zdarzeń. Nie dostrzegł przy tym, a przynajmniej nie podkreślił, że Papież był nie tylko duchownym, ale dyplomatą i głową państwa watykańskiego, więc musiał w wielu kwestiach wypowiadać się na poziomie dyplomatycznym. Zdaniem profesora za zamachem stały bezpaństwowe „siły ciemności” a zainteresowani usunięciem papieża byli zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie. W tym kontekście przypomniał rozgrywającą się na początku lat 80. XX stulecia sprawę Banku Ambrosiano oraz upadek tzw. loży O2.

Z tą tezą częściowo zgodził się doktor Grajewski, ale wskazał przy tym, że chociaż zło nie ma odrębnego państwa, to wiele systemów tworzyło i wieloma państwami kierowało, a przykładami są hitlerowskie Niemcy i komunistyczny Związek Sowiecki oraz jego państwa satelitarne. Niewątpliwie mogą istnieć powiązania pomiędzy sprawą Banco Ambrosiano oraz upadku O2 a zamachem na papieża. Te związki mają podobny cel, jak wybór do wykonania zamachu Turka Ali Gacy, powiązanego z kryptofaszystowską, a zatem także lewicową organizacją „Szarych Wilków” czy zakup pistoletu u dostawcy powiązanego z ruchami faszystowsko-nazistowskimi. Chodziło o tworzenie fałszywych tropów i odsuwanie podejrzeń od rzeczywistych mocodawców zamachu. Nie znane pozostają zarówno siły i mechanizmy, które doprowadziły do czasowego wzrostu potęgi Banco Ambrosiano, jak też do upadku tego banku oraz wspomnianej loży. Możliwe jest, że były to operacje towarzyszące przygotowaniu zamachu na Jana Pawła II, mające przykryć w opinii publicznej zarówno sam zamach jak i jego skutki.

Doktor Grajewski przypomniał, że na prawdę o ogromie Zbrodni Katyńskiej czekaliśmy bardzo długo. Bo chociaż już w kilka lat po zbrodni odkryto masowe groby w Katyniu, to informacje o skali masakry poznaliśmy dopiero po latach kilkudziesięciu. Uważa, że podobnie jest ze sprawą zamachu na Jana Pawła II. Śledztwo prowadzone przez IPN przybliżyło nas znacznie do poznania prawdy i wyjaśniło wiele wątków. Za kilkadziesiąt lat, wskutek nowej polityki i innych dyspozycji kolejnych włodarzy imperium będącego spadkobiercą mocodawców zbrodni, archiwa zostaną przynajmniej częściowo otwarte a prawda wyjaśniona.

Paneliści – być może z braku czasu – nie odnieśli się głębiej do sensu cierpienia Jana Pawła II, choć właśnie taki tytuł „Cierpienie ma sens” nadano wydarzeniu i ekspozycji. Szkoda, że zabrakło zapowiadanego jeszcze jednego uczestnika, doktora Giorgio Meneschincheri, dyrektora Polikliniki Gemelli. Być może on, jako lekarz mógłby powiedzieć więcej o cierpieniu fizycznym. Wydaje się jednak, że zabrakło w tej ciekawej konferencji wyartykułowanej wprost jednej z najważniejszych konkluzji – cierpienie Jana Pawła II miało sens w rozumieniu teologicznym, ale przede wszystkim miało sens w rozumieniu wydarzeń w świecie podzielonym nie tyle cywilizacyjnie, ale przede wszystkim politycznie pomiędzy Wschód i Zachód. W tym znaczeniu cierpienie papieża, zagrożenie jego życia i trudna wielomiesięczna rekonwalescencja, dzięki mediom i szybkiemu obiegowi informacyjnemu rozgrywające się na oczach całego świata, także były elementem demontażu systemu zła okupującego wiele państw Europy Wschodniej oraz zniesienia podziału świata przez skutki żelaznej kurtyny. Odrębną kwestią pozostaje, czy świat czyli ludzie z tego cierpienia wyciągnęli właściwe wnioski.

Dowodów działania sił dobra – Bożej Opatrzności – w sprawie zamachu jest wiele. Najważniejszym jest fakt podstawowy, że Jan Paweł II ów śmiertelny zamach przeżył. Kiedy odwiedził w rzymskim więzieniu Alego Agcę, ten zdumiony miał go zapytać „Dlaczego Ty żyjesz? Kto Cię uratował” Bo Turek to zawodowiec, wyszkolony przez lata do skutecznego zabijania. Podobno nie zrozumiał, czy też nie docierał do niego sens, odpowiedzi Jana Pawła II, że życie zawierzył Matce Bożej. Ale faktem jest, że bardzo celnie wystrzelony pocisk trafił najpierw w palec papieża i dopiero później w brzuch, z mniejszą siłą i mniej celnie, niż był wymierzony. Faktem jest, że pistolet zaciął się po dwóch strzałach, podczas gdy biegli znawcy broni i balistycy uznają, że takie zacięcie w broni tego systemu i klasy, jakiej użył zamachowiec zdarzyć się mogło raz na milion. Turek nie mógł nie tylko dobić ofiary zamachu, ale nawet bronić się przed pościgiem. Nie dobiegł do oczekującego na niego samochodu, który odjechał z piskiem opon. Został ujęty. Może i on dzięki temu przeżył? Ale przede wszystkim, dzięki temu przynajmniej częściowo mogliśmy poznać kulisy przygotowań i okoliczności przeprowadzenia zamachu. Jeżeli ktoś chce wierzyć w przypadki, w zbiegi przypadków, niech wierzy.

Efektem nieudanego zamachu – bo udany byłby, gdyby papież poniósł śmierć – było cierpienie człowieka, Karola Wojtyły. Ale owo cierpienie Jana Pawła II miało głęboki i wieloraki sens. Ten, który można określić doraźnym, gdy heroiczna postawa cierpiącego i jego nauczanie niewątpliwie przyczyniły się do wyzwolenia z cierpień milionów ludzi zniewolonych przez lata przez totalitarną ideologię. I ten głębszy, odleglejszy. Bowiem Święty cierpiąc nie tylko przypominał światu o walce sił ciemności z siłami światłości. Także, a może nawet przede wszystkim przypomniał ludziom, że zła na świecie jest zbyt dużo. Że jest ponadczasowe, przybiera różne formy i odradza się w nowych. I w tym kontekście nie ważne jest, czy ma ono państwowość, czy jest ponadpaństwowe. Ważne aby nazywać je po imieniu, nie ulegać mu i podejmować z nim walkę. Nie tylko i nie koniecznie zbrojną. Walkę ducha i sumienia. Bo wpływy zła można ograniczyć i zniwelować, podejmując i promując działania na rzecz dobra. Czego i Wam wszystkim życzę.

Autor: Michał Siwiec-Cielebon