Jestem przeciwny wprowadzaniu stanu nadzwyczajnego z kilku powodów:
1. Do walki z epidemia to narzędzie jest bezużyteczne, a trudno konstytucyjne wybory uznać za „klęske/katastrofę”, by w celu zapobieżenia ich przeprowadzeniu wprowadzać instytucje „państwa policyjnego”.
2. Nie istnieją żadne przesłanki dalszego pogłębiania ograniczania wolności jednostek, gdy wygląda na to, że radzimy sobie z epidemia.
3. Stan nadzwyczajny wprowadzany jako „podkladka” by uczynić zadość jazgotowi opozycji to jest eskapizm, niezrozumiały dla większości społeczeństwa, zwłaszcza wobec zapowiedzi stopniowego znoszenia ograniczeń. To by po prostu była kompletna niekonsekwencja.
4. Polska gospodarka potrzebuje otwarcia, A nie dalszego mrożenia, nawet z perspektywą odszkodowań.
5. Zawsze może wystąpić prawdziwy powód dla wprowadzenia stanu nadzwyczajnego i co wtedy? Ryzykujemy, że wtedy społeczeństwo będzie lekceważyć ograniczenia, uważając to za kolejny kaprys polityków. Teraz to tak wyglada: przesuwamy wybory, bo jeden z kandydatów ma 4% zamiast 20%…
6. Państwo nie może ulegać szantazowi grup interesów, bez względu na to jakich. To po prostu je kompromituje.
7. Nie wiemy, kiedy epidemia się skończy. I co? Będziemy co pół roku terroryzować ludzi stanem wyjątkowym? Ileż można…
Rozsądne rozwiązania są dwa. Jedno umiarkowane, drugie radykalne i z powodu frustracji opozycji raczej niemożliwe:
1. Przeprowadzić wybory w maju. Najlepiej korespondencyjnie, A jak nie to klasycznie. Dla zasady i z poczucia legalizmu.
2. Zmienić konstytucję i wprowadzić wybór prezydenta przez Zgromadzenie Narodowe, jak proponują ludzie z Klubu Jagiellonskiego. Przy okazji będziemy mieli sposób wyboru głowy państwa adekwatny do jej rzeczywistych uprawnień.
Co do kampanii delegitymizujacej wybór, to do mnie nie przemawia, ponieważ:
1. Opozycja delegitymizuje każde rządy prawicy, bo dla niej wybory wolne to takie, w których wygrywają liberałowie.
2. Wybór Kwaśniewskiego też podważano. Był nawet kuriozalny wyrok SN w sprawie jego „wyższego wyksztalcenia”. I co? I nic.
Autor: dr hab. Aleksander Głogowski, profesor UJ, Politolog, Katedra Historii Polskiej Myśli Politycznej INPiSM Uniwersytetu Jagielońskiego.
Fot. 123rf.com/Jozef Polc
Zostaw komentarz