Nie dbam ku czemu wezmę obłóczyny

Pomny obietnic wiecznego przymierza.

Po Jego woli przybranie dostanę

Na ciało szpetne, dawno zapomniane.

 

– Iżem niegodny i pokornej cześci

Maluczkich, biednych szanować nie umiał,

Ja pod majestat chronię się niewieści

Bom więcej pragnął niżeli rozumiał.

 

Maryi Matki warga moja wzywa.maxresdefault

Niech mnie gwiazdami swoimi okrywa.

A jeśli w bramę ostatniej doliny

Zastuka za mnie kij mego pasterza,

Nie dbam ku czemu wezmę obłóczyny

Pomny obietnic wiecznego przymierza.

Po Jego woli przybranie dostanę

Na ciało szpetne, dawno zapomniane.

 

Przez kraje wschodu i kraje zachodu,

Ziemie południa i ziemie północy

Dzieckiem pobiegnę w świetle do ogrodu

Jutrzenną porą po nawalnej nocy.

 

Wzrok, smak i dotyk nie takie posiędę,

Lepszych niż tutaj muzyk słuchać będę.

Grecką, egipską odezwę się mową

I wszelką, jaka była od początku.

 

Księgę Rodzaju odczytam na nowo,

Świadom splątanej osnowy i wątku.

I każdą poznam tajemną przyczynę.

A potem w Jego szczęśliwości zginę.*

 

 

 

 

___________________

* Czesław Miłosz Rozmowy na Wielkanoc 1620 roku