Dawno, dawno temu… W społecznościach wiejskich wędrowni dziadowie pełnili ważne funkcje społeczne. Nie byli postrzegani jako zwykli żebracy, lecz jako pośrednicy między światem żywych i umarłych. * Dziś prawdziwych dziadów już nie ma. Nieliczni jednak ciągle stanowią łącznik pomiędzy nami a światem wielkiej finansjery.

 

Wytykanie ludziom przeszłości jest rzeczą naganną. Tak przynajmniej przez lata niezakłóconego panowania postokrągłostołowców uczyła „gazeta-matka” z Czerskiej. Czasem, co prawda, mimochodem ujawniała złe pochodzenie tych, którzy byli niewygodni dla układu. Jednak nagonka na niektórych posłów PiS, jaką zafundowało „czerskie” środowisko w ciągu ostatnich miesięcy zwalniać powinno z zachowania tej zasady również i drugą stronę.

 

Oto człowiek, który najczęściej bywa w cieniu, ujawniając się tylko po to, by obwieścić ludowi kolejną prawdę.

 

 

Aleksander Smolar, szef założonej przez Sorosa Fundacji Batorego, finansującej przez cały okres istnienia III RP tzw. demokrację.

 

Kim jest, skąd się wywodzi?

 

Urodzony w Białymstoku, mającym wówczas należeć po wieki wieków do Związku Sowieckiego (1940) w rodzinie należącej do tzw. żydokomuny. Jego ojciec, Hirsz Smolar, używający potem imienia Grzegorz, był  członkiem Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi, Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W latach 1946–1950 członek prezydium Centralnego Komitetu Żydów Polskich, w latach 1950–1962 przewodniczący zarządu Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce, członek Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu w 1958 roku, od 1970 na emigracji w Izraelu, gdzie zmarł w 1990 roku.

Grzegorz Smolar urodził się w Zambrowie w rodzinie żydowskiej jako Hersz Smolar, syn Dawida – producenta wody sodowej. Do 1917 ukończył cztery klasy szkoły podstawowej. W latach 1918–1919 organizował w miasteczku lewicującą grupę młodzieży syjonistycznej, którą nazwał Związkiem Młodzieży Socjalistycznej. W lipcu 1920, po wkroczeniu Armii Czerwonej, został z ramienia tej organizacji członkiem miejscowego Komitetu Rewolucyjnego. Z tego powodu, po wyparciu bolszewików poszukiwała go żandarmeria wojskowa.

Wyjechał do Warszawy, gdzie związał się z Komunistyczną Partią Polski. Ta przerzuciła go do Kijowa, gdzie został sekretarzem Wydziału Ekonomicznego Gubernialnego Komitetu Komunistycznego Związku Młodzieży, a także sekretarzem gazety Młodzież Robotnicza. Następnie podjął studia w sekcji żydowskiej Komunistycznego Uniwersytetu Mniejszości Narodowych Zachodu w Moskwie. Była to uczelnia partyjna, kształcąca działaczy komunistycznych głównie z krajów sąsiadujących ze Związkiem Radzieckim. Po śmierci Włodzimierza Lenina w 1924 został delegowany do Humańskiego Komitetu Okręgowego KZM. Organizował tam tzw. zaciąg leninowski do tej organizacji. W 1925 został przyjęty do Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, a następnie przeniesiono go do Charkowa (gdzie pracował jako redaktor Młodej Gwardii) i Moskwy.

W 1926 został wybrany na członka Centralnego Żydowskiego Biura Komitetu Centralnego Komsomołu. Dwa lata później sekcja polska Międzynarodówki Komunistycznej skierowała go do pracy partyjnej w kraju. Przeniósł się do Wilna, gdzie był sekretarzem komunistycznej młodzieżówki, a później Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi. Szybko jednak został aresztowany i przez trzy następne lata odbywał karę w wileńskich Łukiszkach. W 1932 wrócił do KPZB, tym razem jako sekretarz na Baranowicze i Słonim oraz Białystok. Od 1934 był kierownikiem krajowej redakcji wydawnictw KC KPZB, a także publikował testy w języku jidysz. W 1936 ponownie został aresztowany i skazany na 6 lat więzienia, z którego uwolnił go wybuch II wojny światowej i wkroczenie Armii Czerwonej. Został wówczas redaktorem dziennika Białystokier Sztern – żydowskiego organu Komitetu Obwodowego KPZR. Gdy w czerwcu 1941 wojska III Rzeszy zaatakowały Związek Radziecki, przebywał w Mińsku, gdzie następnie trafił do miejscowego getta. Tworzył tam komunistyczną partyzantkę, a po opuszczeniu getta został komisarzem politycznym sowieckich oddziałów partyzanckich działających w tym rejonie.

W 1946 jako repatriant powrócił do Polski. Należał do Polskiej Partii Robotniczej, a następnie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Rozpoczął pracę w Centralnym Komitecie Żydów Polskich jako kierownik Wydziału Kultury i Propagandy oraz członek jego Prezydium. W latach 1949–1950 pełnił funkcję przewodniczącego CKŻP jako następca Adolfa Bermana, który wyjechał do Izraela. Następnie, aż do 1962 był przewodniczącym Zarządu Głównego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce. Do 1968 kierował Fołks Sztyme – organem prasowym PZPR w języku jidysz. Stanowisko to utracił w 1968 w wyniku antysemickiej nagonki, będącej następstwem wydarzeń marcowych. Wtedy też został usunięty z partii. W 1970 wyjechał przez Paryż do Izraela, gdzie pracował w Bibliotece Narodowej w Jerozolimie oraz na Uniwersytecie Tel Awiwu. Tam też zmarł w 1993. W Polsce pozostała jego żona Walentyna.

(za: wikipedia)

Matka, Walentyna, również była przez lata „słuszna po linii i na bazie”.

Od 1925 działała w Międzynarodowej Organizacji Pomocy Rewolucjonistom, będącej przybudówką nielegalnej partii komunistycznej, i w „Czerwonej Frakcji”. W 1929 została przyjęta do Komunistycznego Związku Młodzieży Zachodniej Białorusi w Białymstoku. Po raz pierwszy była aresztowana za działalność niezgodną z polskim prawem w wieku 19 lat. W latach 1931–1936 odsiadywała karę 4 lat i 7 miesięcy więzienia, w związku z czym nie ukończyła studiów historycznych, gdyż została relegowana z Uniwersytetu Warszawskiego w 1931. Uwolniona w styczniu 1936 z tytułu amnestii. Przyjęto ją wówczas formalnie do Komunistycznej Partii Polski, albowiem nieformalnie nastąpiło to podczas odbywania wyroku w 1933. Krótki okres wolności był też aktywnym czasem jej działalności: była członkiem Komitetu Miejskiego KPP i kierownikiem nielegalnej szkoły aktywu partyjnego. W listopadzie 1936 powróciła do więzienia z wyrokiem dwunastu lat. W komunie więziennej pełniła funkcje “sekretarza agit-propu” (agitacji i propagandy).

Po agresji sowieckiej na Polskę 17 września 1939 znalazła się w Białymstoku. Została wtedy redaktorem sowieckiego okupacyjnego pisma propagandowego – „Wolna Praca” (później jego tytuł został zmieniony na „Wyzwolony Białystok”). Tu związała się z Herszem Smolarem, wówczas redaktorem sowieckiej gazety okupacyjnej pisanej w języku żydowskim „Białystokier Sztern”. W maju 1941 została przyjęta przez specjalną komisję na czele której stał Pantelejmon Ponomarienko, pierwszy sekretarz KC KP(b) Białorusi, do Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) z zaliczonym stażem partyjnym od 1936. Z czasem porzuciła dziennikarstwo i stała się naukowcem – była wykładowcą historii w Instytucie Pedagogicznym w Orenburgu, następnie do 1947 – kierownikiem katedry na Politechnice w Mińsku.

Po powrocie do Polski wstąpiła do Polskiej Partii Robotniczej, a następnie do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Przyznano jej dyplom Uniwersytetu Warszawskiego, a następnie została wykładowcą Szkoły Partyjnej przy KC PZPR, gdzie kierowała katedrą. Doktorat (Lenin w Polsce) uzyskała 27 czerwca 1953 pod kierunkiem Stanisława Arnolda na UW. Po utworzeniu Instytutu Nauk Społecznych przy KC PZPR została tam docentem. W 1958 przeszła do Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk, gdzie w 1964 otrzymała tytuł naukowy profesora. Zaangażowała się wówczas w badania dziejów klasy robotniczej i ruchu robotniczego. W 1954 została odznaczona Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Nie wyjechała z Polski po wydarzeniach marca 1968, gdy emigrował jej mąż i synowie. W PZPR pozostała aktywna do 13 grudnia 1981.

Zmarła w Warszawie. Jest pochowana na cmentarzu żydowskim przy ulicy Okopowej (kwatera 2).

(za:wikipedia).

Jak widać rodzice Aleksandra Smolara aktywnie działali na rzecz utracenia przez Polskę niepodległości, a po 17 września 1939 aktywnie włączyli się w akcję wynaradawiania Polaków znajdujących się w sowieckiej strefie okupacyjnej. Po wojnie, w okresie największego terroru, czynnie wspomagali czerwony reżim.

Dopiero wewnątrzpartyjna walka o władzę, która pozbawiła wpływów znaczną część stalinowskich komunistów pochodzenia żydowskiego (tzw. Marzec 1968) wypchnęła młodego Smolara do opozycji.

Przyznam, że dzisiejsze kreowanie go na bojownika o wolność i demokrację budzi we mnie odrazę.

Przeszłość bowiem rodziców Smolara każe mi stawiać ich obok zmarłego niedawno Baumana.

Obok przemilczanego brata Adama Michnika czy też żony niegdysiejszego guru Smolara, zbrodniczej prokurator Heleny Wolińskiej – Brus.

Rzecz dziwna. Ci sami, którzy uważają, że dzieci oprawców faszystowskich powinny posypywać głowy popiołem w dalszym ciągu, nie widza niczego złego, gdy dzieci oprawców komunistycznych udzielają dzisiaj lekcji demokracji.

Tymczasem nazizm był jedynie komunizmem z bardziej ludzką twarzą, o czym świadczy bilans ofiar obu nieludzkich systemów.

Czy zatem powinniśmy lekceważyć Smolara i resztę tej grupy?

Nie.

W wyniku powojennego rozdania kart Smolar i reszta stali się przekaźnikiem (takim dziadem) finansowego ośrodka władzy.

A już stary Clausewitz mówił, że na świecie najważniejsze są trzy rzeczy: pieniądze, pieniądze i raz jeszcze pieniądze.

Ten Ośrodek Władzy Finansowej (OWF) przywykliśmy utożsamiać z Sorosem, choć tak naprawdę jest on tylko widocznym generałem. Tymczasem wyżej istnieje Sztab Generalny ze swoim szefem na czele.

Co knują przeciw Polsce?

Widzimy wszak, że przygotowywane żmudnie „spontaniczne” protesty nie przyniosły efektu.

Lider KOD co najmniej skompromitował się, kiedy ujawniono jego pazerność.

Podobnie Petru, choć to mniej pazerność, a bardziej „afera rozporkowa”.

Sorosowy dziad, Aleksander Smolar, nie ukrywa przewidywanego scenariusza.

 

Sądzę, że może dojść do interwencji siłowej. O takim rozwiązaniu rozmawiało się w środowisku Prawa i Sprawiedliwości przecież całkiem otwarcie. Obóz rządzący może nazwać to działaniem „w imię przywrócenia ładu i porządku”, ale w istocie może się to sprowadzić do wyrzucenia posłów z sali sejmowej. To byłoby niesłychane. (…)

Na tę chwilę wiemy jedno: Kaczyński postawił na drastyczne zaostrzenie konfliktu. Niewykluczone jest użycie przez władze przemocy. A to oznacza, że także sama opozycja nie będzie mogła pozostać milcząca. Mówię o tym z dużym  przejęciem, bo konsekwencje mogą być przerażające. (…)

Taki tryb przyjęcia ustawy budżetowej – co do której przecież ciążą zarzuty, że została uchwalona nielegalnie – może doprowadzić do finansowej izolacji polskiego państwa. To naprawdę poważna sprawa! Z jednej strony zagrożony wydaje się przyszły napływ kapitału zagranicznego do Polski, a z drugiej państwo nie będzie mogło ignorować ewentualnych roszczeń obywateli. Oni mają prawo mieć wątpliwości co do tego, czy budżet został przyjęty w sposób praworządny, więc mogą dochodzić swoich interesów w sądach.

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/aleksander-smolar-przed-nami-konfrontacja/kd26e5f

 

Soros przed laty pokonał Bank Anglii.

Dzisiaj jednak, paradoksalnie, może mieć kłopoty z o wiele mniej liczącą się na światowych rynkach Polską.

Powodem jest bowiem wyprzedaż majątku narodowego po 1989 r.

Soros, uderzając w Polskę, rozpocznie walkę nie tyle z nami, ile z międzynarodowymi korporacjami, kapitałem głównie niemieckim.

A na taką wojnę nie stać dziś obu stron.

Ciągle bowiem nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wielkim obciążeniem dla budżetu Niemiec są uchodźcy.

Każde euro liczą podwójnie, w tym także to drenowane z Polski.

Dlatego jedyne, co nas czeka, to rosnąca agresja słowna, w tym ostrzeżenia kierowane do ludzi przez autorytety wykreowane przez „gazetę wyborczą”.

To tylko taki poker polityczno-gospodarczy.

Po zachowaniu przeciwnika widać jednak, że karta ostatnio mu nie idzie.

 

12.01 2017

_______________________________________

* https://slowianowierstwo.wordpress.com/2014/11/06/dziady-zebracze-wedrowne-koscielne/