Hańbą jest, że Szwecja nie chce do dzisiaj wydać Polsce zbrodniarza stalinowskiego Stefana Michnika – brata Adma Michnika, człowieka, który się kreuje na wielkiego obrońcę demokracji w ramach prowadzenia swojej śmieciowej „Gazety Wybiórczej”. Redaktor naczelny tej zakłamanej makulatury i zbioru śmieci cyfrowych stoi rzecz jasna w jego obronie, mimo że ma sporo krwi na swoich brudnych rękach. Żydzi potrafili schwytać Adolfa Eichmanna w Argentynie i go przywieźć do Izraela. Szkoda, że Polacy nie potrafią zrobić tego samego ze Stefanem Michnikiem.

Warto przypomnieć słowa Stefana Michnika z wywiadu udzielonego przed 13 grudnia zeszłego roku Maciejowi Maroszowi: „Chcę wesprzeć działania Komitetu Obrony Demokracji! Trzeba działać. Tylko potrzeba robić więcej. Trzeba obalić w Polsce rządy PiS! Powodzenia!” – wspomniał zbrodniarz komunistyczny, prawdopodobnie między innymi z powodu, że rząd Prawa i Sprawiedliwości bierze się za jego dawnych kolegów.

Jedną z ofiar śmiertelnych brata Adama Michnika był skazany na śmierć major Zefiryn Machalla, przedwojenny oficer Wojska Polskiego, który w czasie wojny przeżył więzienia NKWD, a po wojnie brutalne, kilkumiesięczne śledztwo. Ten morderca zrobił karierę nie tylko jako sędzia stalinowski, lecz został i konfidentem Służby Bezpieczeństwa, działającym pod ps. Kazimierczak. Przekwalifikowano go także na rezydenta Informacji Wojskowej w Jeleniej Górze.

Czyny zarzucane Stefanowi Michnikowi dotyczą zbrodni z przed kilkudziesięciu lat. Uważa on, że nie ma nic sobie do zarzucenia. Jest on schorowaną starszą osobą. Nie jest to jednak powód, aby nie poniósł odpowiedzialności za całe jego wyrządzone zło. Podobnie jak w przypadku niemieckich schorowanych staruszków pracujących dla SS za czasów swojej młodości, również w stosunku do byłych zbrodniarzy komunistycznych nikt nie powinien odczuwać żadnej litości.

Po zakończeniu II Wojny Światowej, bestialstwo aparatu represji komunistycznej było porównywalne do zbrodni nazistowskich. Witold Pilecki – znany były żołnierz Armii Krajowej oraz także żołnierz wyklęty – dał się dobrowolnie uwięzić w niemieckim obozie koncentracyjnym KL Auschwitz, aby zorganizować w nim ruch oporu. Następnie samodzielnie się z niego wydostał. W okresie stalinizmu został on zamordowany przez komunistyczne władze za bohaterską działalność w podziemiu. Przed śmiercią był ofiarą licznych tortur. Wspomniał on przed odejściem z tego świata, że nawet w Auschwitz się on tak nie nacierpiał jak z rąk czerwonych katów. Przypadek rotmistrza Pileckiego jasno wskazuje, że nie należy ułaskawić ani niemieckich nazistów, ani polskich komunistów z aparatu represyjnego.

Na drugą Norymbergę – tym razem polską – nigdy nie jest za późno. Układy Okrągłego Stołu i Magdalenki były zdradą Ojczyzny oraz swoich własnych ludzi przez niektórych przywódców opozycji. Pod koniec lat 80-tych, komuniści już i tak nie mieli zbyt dużo pieniędzy. Należało walkę prowadzić do samego końca, aby nasz kraj porządnie zdekomunizować a nie go wyprzedać za półdarmo „kapitałowi międzynarodowemu”, napełniając przy okazji kieszenie byłym pachołkom sowieckim. Pod stołem szły miliony, skarb państwa na tym stracił grube miliardy. Mimo naszej biedy, nasz kraj posiadał pewien majątek narodowy, na który ciężko pracowało niejedno pokolenie Polaków. Ówczesne spółki skarbu państwa powinny być zarządzane przez kompetentnych ludzi na zasadzie „bonus pater familias”. Ich sprzedaż nie powinna się odbyć przed otrzymaniem oferty odzwierciedlającej realnej wartości którejkolwiek z nich.

Źródło zdjęcia oraz części powyższych informacji: https://www.tvp.info/

P.S.: Zapraszam do polubienia oraz do śledzenia mojej aktywności na Facebooku: https://www.facebook.com/helinski/