Pozostałam sobą, trochę buntowniczką, trochę rewolucjonistką. Nie widzę siebie w żadnej partii politycznej i nie zamierzam się sprzedać. Od początku deklarowałam, iż zależy mi na zmianie władzy w Wadowicach i rozbiciu układu- mówi w wywiadzie dla Pressmania.pl Ada Karcz Zielińska. I dodaje: – Mówię o potrzebie zmian. Zaczęłam od „własnego” podwórka, teraz czuję, że doświadczenia, które zdobyłam pozwolą powalczyć o Polskę. Małgorzacie Kupiszewskiej odpowiada na pytanie o ukończone studia: – Jestem nie tylko absolwentką ASP, ale również absolwentką Uniwersytetu Śląskiego (Wydział Radia i Telewizji), więc stoję twardo nogami na ziemi.
Małgorzata Kupiszewska: Jak wychowuje się syna, który w wieku 7 lat pisze list otwarty do najwyższych władz?
Ada Karcz Zielińska: – Nie jest łatwo. Trzeba być przygotowanym o każdej porze dnia i nocy na trudne polityczne pytania.
W Wadowicach mówi się, że odbiła pani męża, mężczyznę starszego od siebie o 20 lat, i skrzywdziła rodzinę? Pani też tak to odbiera?
-Takie pytanie już kiedyś padło w wywiadzie udzielanym przed wyborami samorządowymi, moja odpowiedź wtedy – Właśnie minęła 10 (teraz 11-sta) rocznica naszego ślubu, żyjemy zgodnie i nadal się kochamy. Myślę, że plotki nie są wiarygodnym źródłem informacji na ten temat. Nie mam sobie nic do zarzucenia.
Głośna była sprawa w całej Polsce o próbach niszczenia Pani mienia w czasie referendum o odwołanie byłej burmistrz. Jak się skończyły te próby zastraszenia?
-Dziś mogę powiedzieć, że próba była zupełnie nieudana, nie jestem osobą, którą można zastraszyć. Teraz już w zasadzie jestem zahartowana, chociaż prezent od rodziny w postaci paralizatora pozostał… Najważniejsze, co z tej sytuacji wyniknęło, to ogromna fala wsparcia i sympatii od ludzi – mieszkańców Wadowic.
W walce z układem w magistracie – za czasów pani Filipiak – poparła Pani Mateusza Klinowskiego. Jak się skończył ten polityczny mezalians? Utrzymuje z Panią kontakty nowy burmistrze Wadowic? Czy po otrzymaniu urzędu zerwał je?
-Burmistrz ruszył do swojej pracy a ja do swojej. Kontakty utrzymujemy, bo zgodnie z moją deklaracją jestem chętna do wsparcia jego działań wtedy, kiedy są one mądre i służą mieszkańcom. Dziś idę własną drogą, i nie prosiłam Burmistrza o wsparcie w kampanii jak jeden z kandydatów, bo jestem samodzielna w tym, co robię. Od początku deklarowałam, iż zależy mi na zmianie władzy w Wadowicach i rozbiciu układu.
Nie czuje się Pani oszukana? Jak mają Pani ludzie zaufać, skoro wspierała Pani aktywnie człowieka, który zaprzecza ideom, o które walczył?
-Wiele osób uważa i pytało mnie wprost czy nie czuję się oszukana – otóż nie. Nie było żadnych obietnic ani wzajemnych oczekiwań. Teraz mamy sytuację czystą – za 3 lata w zasadzie każdy będzie mógł ubiegać się o fotel Burmistrza Wadowic – wcześniej to było niemożliwe. W kwestii zaufania to nie czuję, bym kogoś osobiście zawiodła, bo od początku mówiłam o potrzebie zmiany i rozbicia układu – mieliśmy w zasadzie jedną szansę i to nam się udało. Burmistrza z jego pracy rozliczą mieszkańcy, a ja dalej mówię o potrzebie zmian. Zaczęłam od „własnego” podwórka, teraz czuję, że doświadczenia, które zdobyłam pozwolą powalczyć o Polskę.
Startuje pani do Sejmu, czemu z listy Kukiz’15?
– Pozostałam sobą, trochę buntowniczką, trochę rewolucjonistką. Nie widzę siebie w żadnej partii politycznej, i nie zamierzam się sprzedać. KWW Kukiz”15 to ruch społeczny i ja czuję się jego częścią. Jestem z Pawłem Kukizem od czasów „Zmielonych”, chociaż nigdy się z tym nie obnosiłam.
Czy Pani start to rywalizacja z dr, hab. Brynkusem? Pochodzicie z tej samej miejscowości. On jest „jedynką” na liście. Będzie Pani prowadzić kampanię negatywną?
-Nie ma mowy o rywalizacji, bo nie jesteśmy na torze wyścigowym. Należy pamiętać, że to, o co walczymy to Polska i zmiana jakościowa w parlamencie. Oboje startujemy z Wadowic i mam nadzieję, że wspólnie przywrócimy obywatelom kontrolę nad państwem.
Jaką ma Pani strategię wyborczą? Fabryka Reklamy zaleje okręg wyborczy banerami z Pani podobizną? Kto finansuje kampanię wyborczą? Mąż?
-Banery są elementem kampanii i oczywiście się pojawiły, tak samo jak plakaty i ulotki. Ale najważniejsza jest jednak praca dla ludzi, która nie rozpoczyna się w chwili startu kampanii wyborczej. Ja działam aktywnie już od dłuższego czasu. Obecnie jestem szefową i współzałożycielką stowarzyszenia Wadowickie Inicjatywy Obywatelskie, członkiem zarządu Wadowickiej Izby Gospodarczej. Tak wiec działanie to moje drugie imię. Finansowanie kampanii jest jawne, ja akurat mogę liczyć na rodzinę i ludzi, którzy mnie wspierają. A Mąż oczywiście też się angażuje, ale w sposób niematerialny…
Jakie były powody stworzenia WIG, czy to jest tworzenia lokalnej sitwy finansowej? Komu ma służyć taka inicjatywa?
-Powód w zasadzie oczywisty jak przy powstaniu stowarzyszenia. Głos jednego przedsiębiorcy – pozostaje niezauważony, można go zignorować. Głosu ponad 190 przedsiębiorców zrzeszonych w Izbie Gospodarczej już w zasadzie nie można zignorować, ani przeoczyć. Zmiana na fotelu Burmistrza wyzwoliła szereg pozytywnych zmian i otworzyła pole do różnych działań oddolnych. W takim sprzyjającym klimacie zostało wyartykułowane to, o czym wielu przedsiębiorców myślało – i w ten sposób powstał WIG. Żyjemy w dość wąskiej społeczności, w której dość łatwo zaszufladkować ludzi i ich motywy. Nie ma mowy o sitwie WIG to inicjatywa, która ma na celu integrację przedsiębiorców i sektora samorządowego oraz stworzenie przyjaznej płaszczyzny wymiany poglądów, likwidacji barier i rozwiązywania problemów pomiędzy przedsiębiorcami a administracją publiczną.
Czym absolwentka ASP zmierza zająć się w Sejmie? Bo miejsca dla artystów tam raczej nie ma. Przede wszystkim powinny tam iść osoby, aby tworzyć skrupulatnie uchwały.
-Do tej pory mieliśmy w Sejmie przewagę prawników i nic dobrego z tego nie wynikało. A miejsce dla artystów jest, bo artysta też może być patriotą zatroskanym o los swojego kraju. Paweł Kukiz jest artystą i proszę jaka skuteczność w działaniu. W sejmie mamy konkretne rzeczy do zrobienia. Po pierwsze nowa Konstytucja, po drugie zmiana ordynacji wyborczej i referendum ogólnokrajowe, jako narzędzie kontroli władzy. Wszystkie te działania zawarte są w naszej strategii zmiany dla Polski. Nie tylko absolwentka ASP, ale również absolwentka Uniwersytetu Śląskiego (Wydział Radia i Telewizji), więc stoję twardo nogami na ziemi.
Czy ten start to do Sejmu to wstęp do kampanii samorządowej za 3 lata? Wystartuje Pani wtedy na Burmistrza Wadowic?
-Start do Sejmu to poważna sprawa, bo walczymy o przyszłość naszą i naszych dzieci. Jedyne, o czym w tej chwili myślę, to by KWW KUKIZ”15 zdobyło jak najlepszy wynik i dużą ilość mandatów.
Dziękuję za rozmowę.
Zostaw komentarz