– Dmuchamy, jednostajnie i przez 20 sekund – nakazał policjant zatrzymując o poranku samochód na wyjeździe z miejscowości, która jeszcze nie miała swojej nazwy. Była bowiem miejscem, które dopiero musiało sobie zasłużyć na odpowiednią nazwę. Przystawił do ust kierowcy żółty alkomat wielkości dojrzałego ogórka szklarniowego. Ten zaś dmuchał.
– Panie kierowco, niestety 0,0, nie wstyd panu tak na trzeźwo jeździć? Statystycznie to 95% wypadków powodują trzeźwi kierowcy. Trzeźwy kierowca jest nazbyt spięty, a czasem narowisty, podczas gdy jak sobie wypije to luzuje – powiedział policjant i beknął solidnie. Czuć było od niego intensywną woń alkoholu.
– Czyli mogę już jechać, bo jak rozumiem to było pouczenie? – upewnił się kierowca.
– Absolutnie nie, wystawię panu skierowanie do Instytutu Umiarkowanego Spożywania Alkoholu, niektórzy pomijając słowo Instytut żartują sobie, że to wiza do USA, hehehe – zaśmiał się ledwo trzymający się na nogach policjant.
– Ale ja jestem abstynentem – zaprotestował kierowca.
– Czyli potencjalnym szpiegiem – odparł policjant i powiedział, że w związku z tym zobowiązany jest zawiadomić na początek Agencję Bezpiecznego Wewnętrznego. – Radzę panu zacząć pić choćby dwie małpki dziennie na początek, jedna rano, druga w południe, a potem i tak już pan pójdziesz po pół litra do Żabki udając trzeźwego.
– Ale ja nie chcę – protestował zatrzymany kierowca.
– Mam już powyżej dziurek w nosie wypadków samochodowych spowodowanych przez znerwicowanych i pobudzonych niezdrowo trzeźwych kierowców. Pij pan i jedź pan spokojnie te 30 km/h do domu. Pij odpowiedzialnie.
– Pan władza ma rację, nigdy nie myślałem o spozywaniu alkoholu, ale przekonał mnie pan swoimi argumentami. Precz z trzeźwością – krzyknął kierowca i udał się do pobliskiego Lewiatana w celu zakupu pierwszej w swoim życiu puszki piwa.
– To ja rozumiem – westchnął policjant lustrując w tym czasie pojazd na okoliczność posiadania napojów bezalkoholowych.
Ostatecznie wszystko się dobrze skończyło. A to dopiero początek.

Zostaw komentarz