Czy w szpitalu w Katowicach-Ligocie doszło do matactwa? Jeśli tak to ktoś powinien za to odpowiedzieć, bo życia Miłoszkowi już nikt nie przywróci, a to co przeżyła matka i rodzina nie można opisać bez oczu pełnych łez. Skrócony opis sytuacji matki dziecka w związku ze śmiercią jej syna.

Dotarliśmy do zeznań świadków. Załoga karetki, która przywiozła do szpitala panią Annę, stwierdziła, że drzwi do położniczej izby przyjęć były zamknięte, a poszukiwania lekarzy trwały 15 min. Ginekolog wydobywający noworodka zeznał, że przekazał pediatrom dziecko żywe, co potwierdził lekarz, który mu asystował przy zabiegu. Od kilku lat rodzice Miłosza nie mogą ustalić , co było przyczyną śmierci ich syna. Jeden lekarz wystawił dokument, że dziecko urodziło się żywe, a inny, że martwe. Czy w szpitalu w Katowicach doszło do matactwa?

Dramat w Katowicach

Przez całą ciążę pani Anny z Tychów wiadomo było, że dziecko, które urodzi, będzie miało wadę jelit i zostanie poddane operacji, gdy już przyjdzie na świat. Lekarze jednak uspakajali rodziców, że to tylko rutynowy zabieg. Dlatego kiedy podczas rozpoczynającego się porodu pani Anna została przyjęta na zwykłą porodówkę, zamiast na oddział patologii ciąży w Szpitalu Klinicznym w Katowicach, nie protestowała.

Zwyczajnie nie spodziewała się, że spotka ją coś złego. Po porodzie jednak lekarze najpierw poinformowali rodziców, że dziecko żyje, potem, że zostało zabrane do szpitala w Zabrzu na operację, a na koniec, że urodziło się martwe.

1) Karta Statystyczna do karty zgonu w której wyraźnie wpisano że dziecko żyło 12 min. Na dokumencie widoczne odręczne poprawki.

2)Karta Zgonu Miłosza, z której wynika że dziecko żyło 12 minut.

Cenne minuty

Kłopoty zaczęły się już podczas planowania cesarskiego cięcia. Pani Anna zapytała, dlaczego lekarz wyznacza tak odległy termin. Usłyszała: „To ja jestem lekarzem, a nie pani”.

Niestety, tak jak się spodziewała, musiała czekać zbyt długo i poród rozpoczął się w domu. Pani Anna została zawieziona do szpitala, w którym procedura przyjęcia na porodówkę i wypełnienie dokumentacji trwały wiele minut. Cennych minut dla życia -dziecka.

Aby miało szansę na przeżycie, pani Anna miała zostać poddana cesarskiemu cięciu. O 5:08 lekarka przeprowadziła badanie USG, które wykazało prawidłową pracę serca dziecka. Dopiero o 6:31 rozpoczęła się operacja. Pani Anna pamięta, że lekarze po zabiegu przekazali dziecko innym i poinformowali ją, że karetka z Zabrza już czeka, aby zawieźć syna na operację.

3)Skierowanie na oddział patologii ciąży, mimo okazania skierowania lekarz nie dostosował się do treści, i mamę dziecka zapisał na ginekologię ciąży dopiero na 4 stycznia 2010. 2 stycznia 2010 w domu nastąpiła akcja porodowa.

4)Adnotacja dotycząca zapisu o przyjęciu do szpitala, jednak nie na patologię ciąży.

5) Zeznania Lekarza który wystawił zaświadczenie o Chrzcie Miłosza , oraz odbierał Miłosza w dniu porodu. Lekarz twierdzi że Miłosz żył.

Dziecko nie żyje

– Chciałam zobaczyć syna – opowiada Pani Anna. – Usłyszeliśmy najpierw, że dziecko jest myte. Kiedy znowu o to poprosiłam, usłyszałam, że synek jest już transportowany do Zabrza. Dopiero po chwili przyszedł lekarz, który powiedział mi, że dziecko nie żyje. Razem z rodziną zobaczyliśmy syna. Wtedy położna mówiła, że został wydobyty martwy.

6)Pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka z którego jednak wynika że Miłosz urodził się Martwy.

Z Mateuszem (ojcem dziecka) przytuliliśmy go i płakaliśmy. Zaczęliśmy też sobie zadawać pytanie, dlaczego było tak wiele wersji tuż po porodzie.

Szpital wydał rodzicom dwa dokumenty potrzebne do zgłoszenia narodzin dziecka w Urzędzie Stanu Cywilnego. Urzędnik, który je zobaczył, powiedział, że nie może ich przyjąć, bo są ze sobą sprzeczne. Z jednego wynikało, że dziecko urodziło się martwe, a z drugiego – że żywe zmarło dopiero potem.

7)Wypis ze szpitala w którym jednoznacznie napisane jest  że Miłosz urodził się z oznakami życia i zmarł po 12 minutach.

Lekarze to grupa, której członkowie często wzajemnie się kryją. Ale nie mogą stać ponad prawem- mówi ojciec Miłosza

Przyczyną śmierci miała być niewydolność oddechowa i zatrzymanie akcji serca. Kiedy udaliśmy się do szpitala, by to wyjaśnić, lekarze byli bardzo zdenerwowani. W sposób wulgarny kazano nam oddać te dokumenty. Nie zrobiliśmy tego, udaliśmy się do prokuratury. Prokurator obejrzał dokumenty i uznał, że należy natychmiast wszcząć postępowanie w tej sprawie – mówi Pani Anna.

8)Zeznania  lekarki która nadzorowała ciążę Miłosza.

Czy była reanimacja?

Dotarliśmy do zeznań świadków. Załoga karetki, która przywiozła do szpitala panią Annę, stwierdziła, że drzwi do położniczej izby przyjęć były zamknięte, a poszukiwania lekarzy trwały 15 min. Ginekolog wydobywający noworodka zeznał, że przekazał pediatrom dziecko żywe, co potwierdził lekarz, który mu asystował przy zabiegu.

Neonatolog powiedziała z kolei, że po przewiezieniu dziecka do kącika noworodkowego przystąpiła do reanimacji, która trwała ok. 10 min. W protokole położnej czytamy: „ Dziecko zostało przywiezione do kącika noworodkowego i leżało na wadze. Kiedy zauważono, że nie krzyczy, przystąpiono do reanimacji.”

Inna położna zeznała, że neonatolog z lekarką z karetki czekającej na Miłosza razem podjęły decyzję o odstąpieniu od reanimacji, stwierdzając zgon. Jednak lekarka z karetki podała do protokołu, że neonatolog nie chciała pomocy z jej strony.

9)Dokument chrztu Miłosza

Dlaczego lekarze nie zdecydowali, że ostatnie tygodnie ciąży pani Anna powinna spędzić w szpitalu? Co wydarzyło się w trakcie przewożenia dziecka do kącika noworodkowego? Dlaczego istnieją rozbieżne dokumenty o jego stanie tuż po porodzie? Te pytania zostają bez odpowiedzi.

 

Więcej na temat tajemniczej śmierci Miłosza Poniżej. Rodzice dziecka ponownie apelują aby zapoznać się z całą dokumentacją sprawy.15 września 2011 w Magazynie Reporterów TVP Info „Telekurier” został wyemitowany reportaż w którym wypowiadają się między innymi rodzice dziecka Anna Loska oraz Mateusz Gruźla. 

10)Zeznania profesora, chirurga dziecięcego z którym rodzice dziecka konsultowali operację Miłosza. Profesor też sugerował o wcześniejszym rozwiązaniu ciąży za pomocą cesarskiego cięcia.

 

 

 

Sprawa umorzona

Sąd Rejonowy w Katowicach nie dopatrzył się błędów ani zaniechań w działaniach podejmowanych przez lekarzy. – Dlaczego, mimo tak rozbieżnych zeznań i wielu niejasności, umorzono sprawę? – Zapytaliśmy Patrycję Łukasik – Swobodę, wice- prezes sądu.- Zwykle takie medyczne sprawy są trudne do udowodnienia – odpowiedziała.
Rodzice dziecka chcą jednak wytoczyć lekarzom proces cywilny i powołać niezależnego biegłego.- To jest grupa, której członkowie często wzajemnie się kryją. Ale lekarze nie mogą stać ponad prawem – mówi ojciec. Dlatego rodzice chcą walczyć dalej, aby poznać prawdę.

11)Notatka Urzędowa z Policji świadcząca o tym iż sekcja zwłok którą opracowała biegła sądowa była wykonana na podstawie wyników sekcji zwłok przeprowadzonej w szpitalu w Ligocie.

Sprawa umorzona. Odpowiedzi wciąż brak

Rodzina traci wiarę w moc wymiaru sprawiedliwości. Prokuratura sprawę umorzyła, ponieważ nie dopatrzono się żadnych nieprawidłowości w postępowaniu lekarzy. – Nie można znaleźć śladu działań pracowników medycznych, która nosiłyby znamiona błędu medycznego – czytamy w uzasadnieniu postanowienia o umorzeniu śledztwa.

Pokrzywdzeni przez katowicki szpital rodzice chłopca zwrócili się o pomoc do adwokata – ten skierował zażalenie do Sądu Rejonowego Katowice-Zachód. Na nic się zdały ich wysiłki. Sąd nie uwzględnił zażalenia i utrzymał w mocy postanowienie prokuratury o umorzeniu śledztwa. – Z zeznań świadków, potwierdzonych w dokumentacji medycznej, a także z wszechstronnej, starannej i dokładnej opinii zespołu biegłych nie wynika, aby personelowi medycznemu można zarzucić, że nie dopełnili swoich obowiązków – argumentuje sąd.

Dyrekcja Centralnego Szpitala Klinicznego w Katowicach, gdzie odbył się poród stroni od mediów. – Nie jesteśmy zainteresowani komentowaniem tego zdarzenia. Tym bardziej za pośrednictwem mediów. Jeśli pani Anna ma jakieś wątpliwości, powinna się do nas zgłosić i zapytać – jesteśmy otwarci na rozmowę – powiedziano nam tylko w sekretariacie lecznicy.

Małżonkowie ratunku szukali też u prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. Dyrekcja Departamentu Postępowania Przygotowawczego po zbadaniu sprawy nie dopatrzyła się w postępowaniu prokuratury żadnych uchybień. – Postępowanie w sprawie Prokuratury Rejonowej Katowice-Zachód w Katowicach oceniono jako przeprowadzone sprawnie, dogłębnie i z wykorzystaniem wszelkich dostępnych źródeł dowodowych – czytamy w piśmie.

Specjaliści odmawiają komentarza

Wygląda na to, że lekarze jak ognia unikają wyjaśniania przyczyn śmierci noworodków. O komentarz poprosiliśmy dr hab. n. med. Iwonę Maruniak-Chudek, wojewódzkiego konsultanta ds. neonatologii. Zadaliśmy pytania dotyczące powodów zgonu noworodków, zapytaliśmy czy w Polsce prowadzony jest rejestr przypadków śmierci noworodków. Na żadne z naszych pytań pani doktor nie odpowiedziała zasłaniając się brakiem wiedzy na ten temat.

Pani Anna i pan Mateusz nie składają broni. – Będziemy walczyć dalej, bo chcemy dotrzeć do prawdy – zapowiadają rodzice chłopca.

Komentarz do sprawy ojca dziecka .

W tym miejscu również należy się bardzo poważnie zastanowić czy sprawowanie pieczy i nadzoru nad należytym i sumiennym wykonywaniu zawodu lekarza jest prowadzone na wysokim poziomie. Być może nie lekarze jedynie są winni. Może system w jakim przyszło im pracować wymaga natychmiastowej naprawy. W jednym i drugim przypadku potrzebna jest natychmiastowa reakcja. Inaczej będą kolejne tragedie taka jak moja, z którą nie potrafię i nie chcę się pogodzić. Do dzisiaj nie udało się wyjaśnić, co tak naprawdę wydarzyło się w szpitalu. Zostałem pozbawiony prawa do prawdy o śmierci własnego dziecka.
Od 2010 roku informowałem Ministerstwo Zdrowia , Narodowy Fundusz Zdrowia , Rzecznika Praw Obywatelskich , Śląską Izbę Lekarską , Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ,Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej , Rzecznika Praw Pacjenta , Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska , Posłów R.P , Ministerstwo Sprawiedliwości oraz Prokuraturę Generalną o występujących poważnych problemach w Służbie Zdrowia . Na przykładzie własnej tragedii wskazywałem jasno merytorycznie że matka mojego zmarłego dziecka była pozostawiona „sama sobie” od 35 tygodnia ciąży zagrożonej , mimo wiedzy lekarzy .
w 2014 roku po kolejnej śmierci noworodka na śląsku  bezradny MInister na mój wniosek dokonał kontroli szpitali w całej Polsce .
zlew3