Do tragicznych w skutkach zdarzeń z udziałem ludzi oraz środków komunikacji zbiorowej dochodziło od dawien dawna; po prostu od zarania jej funkcjonowania. Rzecz jasna wielość ofiar skorelowana była z wielkością środka transportu, a prym w tymże zakresie wiodły i nadal wiodą tzw. transatlantyckie, pasażerskie kolosy, których gabaryty, a także ich pojemność przerasta wszelkie wyobrażenia.
Aktualnie największym statkiem pasażerskim świata jest wycieczkowiec Harmony of the Seas Ten kolos dysponuje osiemnastoma pokładami, a jego wymiary to: 360 metrów długości, 66 metrów szerokości oraz 72 metry wysokości, tyle ile ma 20-piętrowy wieżowiec.
Tenże statek – kolos waży aż 227.000 t!!!
Może w rejs zabrać 6.000 pasażerów, których obsługiwać musi 2.100 członków załogi tego wycieczkowca. Robi wrażenie, nieprawdaż???
W 1911 r., gdy zwodowano Titanica, prasa światowa okrzyknęła go mianem największego i najwspanialszego statku pasażerskiego świata, ale także przypisała mu opinię rzekomo niezatapialnego i ponoć absolutnie bezpiecznego. W swój dziewiczy rejs w kwietniu 1912r miał zaokrętowanych łącznie tj. załogę i pasażerów ponad 2.200 osób. W nocy z 14 na 15 kwietnia zderzył się z górą lodową i po 2,5 godzinach zatonął pochłaniając w głębinę morską aż ok. 1 500 ofiar.
To najsłynniejsza katastrofa morska, na kanwie której powstało wiele reportaży, opowiadań, książek czy filmów cieszących się ogromnym zainteresowaniem na całym świecie. Podnieść jednak należy w tym miejscu dla porządku, że nie była to najtragiczniejsza katastrofa skutkująca ilością śmiertelnych ofiar.
Rekordowa ilość ofiar odnosi się do daty 30 stycznia 1945, gdy płynący z Gdyni statek „Wilhelm Gustloff” został na wysokości Łeby storpedowany przez sowiecki okręt podwodny w wyniku czego już po godzinie oczywiście zatonął. Tym statkiem płynęło wg różnych źródeł, od ponad 6 do 10 tys. osób. Z katastrofy uratowało się jedynie ok. 1200 rozbitków. Przypominając okoliczności zatonięcia Titanica paralelnie winniśmy się odnieść do wznoszenia słynnej biblijnej wieży Babel.
Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę, czyli jednakowe słowa. A gdy wędrowali ze wschodu, napotkali równinę w kraju Szinear i tam zamieszkali. I mówili jeden do drugiego: „Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu”. A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy murarskiej, rzekli: „Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi”. A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie, i rzekł: „Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!” W ten sposób Pan rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi, i tak nie dokończyli budowy tego miasta. Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi. (Biblia Tysiąclecia, Księga Rodzaju 11,1-9)
Ludzka motywacja budowy wieży Babel związana była ze znaną człeczą przywarą, czyli wybujałym egotyzmem, butą i arogancją. Ówcześni uznali, że ich omnipotencja może sięgać niebios, a tym samym poprzez symboliczne połączenie ziemi i nieba mogą potencjalnie zrealizować niebotyczną budowlę i w konsekwencji zrównać się z Bogiem. Po prostu budowniczowie Wieży Babel przez zamiar zbudowania miasta i wieży „sięgającej nieba” ujawnili niepohamowaną ambicję, którą kusiciel perfidnie obudził u pierwszych ludzi, że mogą w pełni dorównać Bogu. To nie mogło pozostać ze strony Jahwe bez jakiejkolwiek konsekwencji i dlatego też doprowadził do zafunkcjonowania różnorodności językowej uniemożliwiającej skuteczne porozumiewanie się ludzi oraz do rozproszenia ich po całym świecie.
Exemplum wieży Babel można zasadnie także zinterpretować jako infinitywne ostrzeżenie wobec człowieka przed chęcią przekraczania przez niego granic dostępnych wyłącznie Bogu i tym samym kwestionowania jego absolutnej dominacji .
Pozostańmy przy elementach fideistycznych i biblijnych, aby przypomnieć (a co poniektórym wypomnieć!!), że pycha jest wymieniana jako jeden z siedmiu grzechów głównych. Częstokroć zawyżona, egotyczna samoocena człeczego postępowania jest powodem do gniewu Boga. Powód zbyt wysokiego mniemania o sobie wynika bardzo często bądź to z skrycie, ale za to głęboko maskowanych kompleksów, jak również doświadczonego poniżenia zaznanego we wcześniejszych latach. Pewien somsiad felietonisty to po prostu wypisz, wymaluj takowy dupiarski egzemplarz. Pycha jest po prostu matką innych grzechów, to od niej zaczyna się całe zło: przed upadkiem idzie pycha; a przed ruiną wyniosłość ducha – przypowieści Salomona 16:18.
Pycha uniemożliwia dokonywanie właściwej percepcji świata z realistycznego punktu widzenia. Pyszałek posiada zaburzony, a niczym uzasadniony in plus obraz własnych umiejętności, a w konsekwencji a contrario fałszywie zaniżone mniemanie o pozytywach istniejących u innych osób. W zaistniałej konfrontacji gdy okaże się, że osoba, która nie powinna mieć z takowym pyszałkiem żadnych szans; w dowolnym aspekcie życia okazuje się jednak zdecydowanie lepsza. Pyszałek wówczas próbuje ten fakt interpretować jako rzekomy wypadek czy jednorazowy wyskok. Repetycja takich sytuacji wyłącznie pogarsza dotychczasową sytuację; w konsekwencji prowadząc do infinitywnego we wszelkich aspektach upadku.
Jeśli cię ktoś zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by przypadkiem ktoś znamienitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca”, a wtedy musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. A gdy przyjdzie ten, który cię zaprosił, powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej”. I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie …… wywyższony vide: Łk 14, 1. 7-11.
No dobra; wystarczy już dalszego cytowania biblijnych cytatów, bo jeszcze mogą się nam agnostyczni czytelnicy zbiesić, czy obrazić (oramkować??) i tym samym zniknąć infinitywnie z ekumenicznej, aksjologicznej ścieżki. Poniechać zatem w konsekwencji mogą (biorąc pod uwagę różne okoliczności w tym aspekcie) oczekiwanej apostazji z szeregów mózgowo zlasowanego polactwa. Zapewne wielu P.T. Czytelników zadaje sobie w tymże momencie pytanko z cyklu szkolnych wypowiedzi: co poeta miał na myśli pisząc ten wiersz... BINGO: zawszeć cusik należy mieć na myśli, względzie czy też uwadze.
Spieszę zatem szybciutko wyjaśnić: po prostu realizująca się nam na co dzień bieżączka życia codziennego dostarcza nam nie tylko krotochwilnych, kabaretowych występów komedianckich typków, czy kreatur w rodzaju duetu Jońskiego z Szczyrbą, pomiotu jenerała LWP Qurwińskiego, prawnuczka niezapomnianego Sienkiewicza czyli Bartusia, względnie BORYSŁAWA – „wnusia” tow. Gomułki, etc… ale także ważkich tematów nad którymi warto się pochylić. Ostatnio media, konkretnie 14 bm przyniosły ogłoszoną wszem i wobec, czyli urbi et orbi informację o fakcie skierowania przez słynnego skądinąd Marka Falentę prywatnego aktu oskarżenia przeciwko Donaldowi Tuskowi, albowiem: „w niniejszym przypadku doszło do zniesławienia pokrzywdzonego poprzez sformułowanie: nieprawdziwej wypowiedzi opisującej, zgodnie z którą Marek Falenta miał współpracować ze służbami Federacji Rosyjskiej w celu obalenia polskiego rządu i sprzedać tym służbom nagrania rozmów polskich polityków; nieprawdziwej wypowiedzi opisującej, zgodnie z którą Marek Falenta został skazany za nieprawidłowości w ramach działalności spółki Składy Węgla w zakresie importu węgla z terenu Federacji Rosyjskiej”.
Dodatkowo tenże M. Falenta nie omieszkał także zawiadomić organy ścigania, czyli prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez bywszego krula Jewropy oraz domagać się stosownego zadośćuczynienia za ewidentne naruszenie jego dóbr osobistych.
To zdecydowanie wielce pozytywna wiadomość ilustrująca wyraziście, że nie należy mieć obaw, aby wobec rzekomo wielkich tego świata, a przynajmniej za takowych się uważających skorzystać z wszelkich przysługujących każdemu obywatelowi TEGOKRAJU uprawnień. Nie może byle jaki huncwot, chłystek, degenerat, czy ojczyźniany zaprzaniec stawać się posesjonatem niczym nie uzasadnionych przywilejów, a w szczególności umożliwiających mu infinitywną abolicję czyli oczywistą bezkarność. NON POSSUMUS!!!!, jasne czy nie. Janczary i akolity zwykłego padalca i po prostu najzwyklejszego obszczymura??? Z należną skrupulatnością będziemy śledzić rozwój sytuacyjny w tym względzie mając na uwadze doktrynę Neumanna… Tytuł dzisiejszego felietonu w sposób oczywisty odnosi się wprost do osoby fuhrera polactwa, albowiem uświadamia, a przynajmniej co poniektórym zlasowanym mózgom powinien uświadamiać, że tak jak TITANIC będący ponoć niezatapialnym statkiem, także TUSSEK pogrąży się odmętach politycznego niebytu. Rzecz jasna pociągając za sobą stado bezrozumnych lemingów. Oby się to stało w możliwie niedługim czasie…
Koniecznym jest w tym miejscu zacytowanie pytanka umiejscowionego w felietonie z dnia 09.11.2022 r. w portalu Niepoprawni pt: DONALDA TUSKA ANTIDOTUM NA NIENORMALNOŚĆ: Nie żebym się czepiał, ale jestem ciekawy, jakim to cudem i gdzie Tusk walczył o Polskę od 1976 roku i nie został internowany 13 grudnia? Ktoś może wyjaśnić?
Czekamy z dalece posuniętą niecierpliwością na odpowiedzi w tej kwestii, z góry jednakże dyskwalifikując informację, że konspirę PINIOKIO DONALDINO spędził w kominie, a nie na zewnątrz komina dokonując jego malunku……Tytwyniosły sposób
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
16.11 2022
Zostaw komentarz