…Myślałem kiedyś: „Świętość… coś nudnego…
Na Mszy tam stać… Czy Różańca odmówić…
Daleko mieć od złego i grzesznego,
Od nędzy, burzy – a tylko się modlić”.
…Lecz zaskoczenia dostałem wielkiego,
Nie jednej nuty, dla sumienia trwożnej,
Gdy zobaczyłem pewnego świętego
Noszącym się po polu piłki nożnej…
Jak śmiał się On i żartował zuchwało,
Pod prąd poszedł wbrew wszystkim ziemskim zyskom, –
I śmiech ten brzmiał, jak trąba Boskiej Chwały,
I żart mistrzowski, jak szabelka błyskał…
Wolność od się urodzenia to sztuka,
Z Boskiego Daru, z trudu piekielnego,
Na wskazy z Góry, a nie politruka,
Szarżować pod Mazurek Dąbrowskiego…
Jak przecież to ze Słowem Bożym zgodnym…
W modlitwie trwać, przeszkadzać diabłom mączyć,
I duchem swym, tak na Ducha podobnym,
Imperię Zła wtem do niebycia strącić…
Wolność i Prawda. Walka – i zwycięstwo
Pod Krzyżem Pańskim i pod Orłem Białym…
Nie… Świętość nie biernością, tylko męstwem,
Jaskrawy dar czystości grzesznym, małym…
I nic nudnego! Na odwrót, przygody
Westernów godne, oraz poematów –
I świat się trzyma, istnieją Narody
Tym rozstrzygnięciem ludzkich dylematów…
Zostaw komentarz