Zastanawialiśmy się w redakcji, czy opublikować ten wpis. Jednak po konsultacjach uznaliśmy, że Czytelnicy mają prawo wiedzieć o tym, co się dzieje w Polsce. Autorem tego tekstu, a raczej świadectwa jest człowiek pogrążony w żałobie, który pisze o tym wszystkim, czego nie dowiecie się od polityków, ani z telewizji – bo nie tylko w TVP ale także w TVN i innych mediach dziennikarze nie zadają podstawowych pytań i trwamy w przeświadczeniu, że państwo coś tam, coś tam, ale ostatecznie jakoś tam funkcjonuje i jakby co damy radę, bo ludzie ze zrzutki kupią parę respiratorów, uszyją za darmo maseczki, czy załatwią fartuchy ochronne, a w razie czego zmieszamy spirytus z gliceryną i przetrwamy. Otóż państwo nie funkcjonuje tak jak powinno, bez względu na zapewnienia płynące podczas konferencji z ust najważniejszych osób w Polsce.

Szokujące wyznanie syna zamieszczone w mediach społecznościowych 20.03.2020 r.:

„Trzy dni temu umarła moja mama. Umarła dusząc się i w trakcie reanimacji przez ekipę karetki ratownictwa medycznego. Nie wiem, czy mamę zabrał koronawirus. Ratownicy nie posiadają sprzętu do pobrania próbek. Nie dlatego, że nie zabrali ze sobą, tylko dlatego że nie wyposażyło ich w nie państwo. Nie ma też żadnej procedury na zbadanie zmarłej osoby na obecność koronawirusa, bo żaden urzędnik państwowy jej nie stworzył. Nie ma też procedur pozwalających przebadać na obecność koronawirusa współzamieszkujących członków rodziny osoby zmarłej w okolicznościach pozwalających powziąć podejrzenie o zakażeniu. Według istniejących procedur osoby takie mają funkcjonować tak jak osoby z grupy niezagrożonych, czyli normalnie.

Urząd Stanu Cywilnego, w celu wydania odpisu aktu zgonu przyjmuje kartę zgonu wystawioną przez ratowników. Karty mojej mamy nie przyjmuje, bo brakuje na niej zaznaczenia w akapicie czy śmierć nastąpiła w wyniku choroby zakaźnej. Wątpliwe jest by ten akapit został niewypełniony przez nieuwagę. Szczególnie w obecnej sytuacji.

Wydaje się naturalne, że ratownicy działając w sytuacji niedoposażenia i braku procedur starają się minimalizować przyszłe, potencjalne koszty wynikające z odpowiedzialności prawnej. Być może obawiają się, że państwo będzie ich obarczać odpowiedzialnością, która spoczywa na barkach ministrów. Konieczność uzupełnienia pustego akapitu, niezbędna dla pochowania zmarłej, skutkuje wizytą w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i moim kontaktem z kilkoma nowymi osobami. Osoba reprezentująca zakład pogrzebowy dzieli się swoim spostrzeżeniem – „Od wybuchu epidemii wszyscy umierają na niewydolność układu krążenia, tak jak Pana mama”.

W celu zminimalizowania ryzyka zakażenia w trakcie uroczystości pogrzebowej szukam maseczek, które mógłbym rozdać osobom, które zdecydują się być obecne. Minimum ochrony to filtr ffp2. Takie maseczki kosztowały przed pandemią dwa złote i pięćdziesiąt groszy. Wczoraj udaje mi się kupić dwadzieścia po spekulacyjnej cenie 49 PLN za sztukę.

W tym czasie minister zdrowia Łukasz Szumowski ogłasza, że testy są potrzebne tylko ludziom z ryzykiem zakażenia wirusem. Oszustwo ministra w stosunku do obywateli kryje się w tym procedurze kwalifikującej do grupy ryzyka. Równocześnie rośnie poparcie dla ministra Szumowskiego. Ufa mu prawie połowa Polaków, a brakiem zaufania darzy tylko 16%.

W tym czasie Duda prowadzi kampanie prezydencką. Prowadzi, bo może, a może dlatego, że rząd nie wprowadza stanu nadzwyczajnego. Na relacjach z kampanii widzimy stłoczonych ludzi przybywających na spotkania z prezydentem. Służby rządowe nie zapewniają maseczek, nie nakazują zachowania odstępu. Liczebność wiecy przewyższa limit 50ciu osób nałożony przez specustawę. Równocześnie rośnie poparcie dla prezydenta i przekracza 46%.

W tym czasie widzimy tłumy ludzi przemieszczających się swobodnie i w sposób niekontrolowany wracających do kraju w ramach akcji „powrót do kraju” z Włoch, Hiszpanii, Anglii, Niemiec, Chin…
Równocześnie rośnie poparcie dla rządzącej partii i przekracza 47,5%.

Ze względu na brak testów statystyki zakażeń będą dobrze wypadały na tle krajów, w których rząd zapewnia dostęp do testów.

Ze względu na strach przed odpowiedzialnością i wpisywanie zatrzymania krążenia w kartach zgonów oficjalna śmiertelność na wirusa będzie wyglądała korzystnie dla rządu.

Ze względu na rosnące zaufanie rząd nie będzie zmuszony do wprowadzenia konstytucyjnego stanu nadzwyczajnego i działania według określonych norm, tylko będzie mógł zarządzać państwem poprzez kolejne specustawy.

Ze względu na niewprowadzenie stanu nadzwyczajnego rząd przeprowadzi wybory prezydenckie.

Ze względu na możliwość prowadzenia kampanii w trakcie epidemii partia rządząca wygra te wybory.

Ze względu na zarządzanie przez specustawy rząd będzie mógł uznaniowo zawieszać dowolne prawa obywateli, co nie byłoby możliwe w przypadku wprowadzenia konstytucyjnego stanu nadzwyczajnego.

A w tym czasie nasi najbliżsi będą umierać na niewydolność układu krążenia.

W dniu dzisiejszym partia rządząca tym krajem wykazuje silną skłonność do nieprzestrzegania norm społecznych i prawnych, nieliczenia się ze skutkami własnego postępowania, niedokształconym poczuciem winy, obniżonym do minimum krytycyzmem wobec własnego postępowania i zorientowaniem na korzyściach własnych, a do tego krótkoterminowych.

PS.
Post nie powstał w celu podzielenia się moim bólem, który jestem zdecydowany przeżyć prywatnie. Wolałbym uniknąć czytania kondolencji i patrzenia na reakcje łezki. Celem postu jest podzielenie się moimi doświadczeniami, których przebieg odbiega radykalnie od obrazu rzeczywistości kreowanego przez polski rząd, zwrócenia państwa uwagi na metody oszukiwania opinii publicznej, oraz wykazania zagrożenia jakie niesie ze sobą zarządzanie poprzez specustawę a nie konstytucyjny stan nadzwyczajny”.

Autor: Tomek Ssak Sikora

Źródło Facebook, profil Pana Tomka Sikory.