Dowcip, niestety gorzki, jaki krążył wówczas w PRL:
– Dlaczego stół jest okrągły?
– A ty widziałeś kiedyś kwadratowy cyrk?

13146994750561-w750Emitowany w czwartek przez TVP materiał dotyczący rozmów ówczesnej opozycji z ówczesną władzą (1988 r.) budzi grozę. Oto ci, którzy przez kilka lat uosabiali większości społeczeństwa nieugiętość (Wałęsa, Frasyniuk) uczestniczą w roboczych spotkaniach z oprawcą Narodu Czesławem Kiszczakiem.
Ba, piją jego zdrowie.
Atmosfera niczym na wiejskim weselu, przy czym uczestnicy wyglądają na zadowolonych i to nie tylko dlatego, że siedzą przy stołach zastawionych tak, jak nie pozwalały powszechne w użyciu kartki. Czy jednak można zgodzić się z lansowaną nachalnie tezą?
Nieco historii zatem:

000002807

Jedno z bardziej przemilczanych zdarzeń z naszej najnowszej historii miało miejsce w nocy z 12 na 13 września 1986 roku. Oto jadący wrocławską ulica Legnicką samochód osobowy marki ŁADA wpada w poślizg i uderza w jadący naprzeciw autobus.
Kierowca i pasażer osobówki giną na miejscu.
Szybko okazuje się, że kierowcą był podpułkownik SB Anatol Pierścionek, jeden z czołowych funkcjonariuszy dolnośląskiej SB, wiceszef wrocławskiej bezpieki. Pasażer natomiast to… Edward Majko. Prominentny działacz podziemnej Solidarności. (…)
Kierowca i pasażer byli nawaleni jak stodoły. To zdecydowanie wyklucza motyw uprowadzenia Majki. Świadczy o dobrowolności spotkania.(…)
Co łączyło esbeka dużego kalibru z prominentnym działaczem podziemnej Solidarności?

Pisze Adam Maksymowicz:

Najlepiej kiedy agenci byli na najważniejszych kierowniczych stanowiskach. Nie gardzono jednak i pomniejszymi agentami, którzy na ogół donosili również o tych agentach na wyższych stanowiskach. Wszystko to dawało przejrzysty obraz sytuacji umożliwiającej skuteczne działanie SB.
Jeden z dowodów w tej sprawie pokazał ostatnio IPN na wystawie „Twarze wrocławskiej bezpieki”. Otóż na jednym z biogramów wystawionych na wrocławskim rynku przedstawia ppł. Anatola Pierścionka, Kierownika Grupy Operacyjno – Śledczej „Poligon”, której celem było rozbicie podziemnych struktur RKS. Odnotowano, że zginął on 22.09.1986 r. w wypadku samochodowym na ul. Grabiszyńskiej we Wrocławiu. Wraz z nim zginął też jego pasażer Edward Majko. Kierowca w trakcie wykonywania czynności służbowych był w` stanie upojenia alkoholowego, lecz jak orzekła komisja powypadkowa nie miało to żadnego wpływu na przebieg wypadku (!!). O jego pasażerze nie wspomniano ani słowa więcej. Ci jednak, którzy pamiętają stan wojenny we Wrocławiu wiedzą, że Edward Majko, nałogowy alkoholik był najpierw prominentną postacią Zarządu Regionu „S” we Wrocławiu, a potem jednym z przywódców jej struktur podziemnych. Mając takiego informatora SB wiedziała wszystko co trzeba jej było na interesujący ją temat. Edward Majko był tą „wtyką” SB w strukturach podziemnych „S”. Tylko przypadek sprawił, że sprawa wydała się w tak dramatycznych okolicznościach.
http://ekotrendy.com/nowaonline/53_Maksymowicz_A.htm

Czy naprawdę Edward Majko był wtyką?
Po 5 latach od powyższego wpisu okazuje się, że… był nikim. Przynajmniej zdaniem niektórych:

Jeszcze na długo przed ogłoszeniem stanu wojennego Edward Majko był odsunięty od wszelkich ważnych decyzji i rozmów. Przyczyna była prosta. Majko był alkoholikiem, któremu nie można było ufać. Wielokrotnie widziano go pijanego w towarzystwie osób co najmniej dziwnych i powiązanych z reżimem. Definitywne odsunięty został po tym jak udzielił wywiadu prasie reżimowej ujawniając fakty, których nigdy nie powinien ujawnić. O ile dobrze pamiętam dotyczyło to strategii Zarządu Regionu co do przygotowywanych strajków. Od tego czasu definitywnie odsunięto go od spraw Zarządu. Tak więc już w chwili ogłoszenia stanu wojennego był we wrocławskich strukturach nikim.
http://lubczasopismo.salon24.pl/seawolf.podroze/post/282242,misja-schetyny-i-korona-himalajow

(…) A więc kim, do licha, był Edward Majko we władzach podziemnej Solidarności?
Bo wg encyklopedii Solidarności:
We Wrocławiu ginie jeden z czołowych działaczy „Solidarności” Dolny Śląsk, Edward Majko. Ostatni raz widziany jest przez siostrę, która 12 IX podwozi go w okolice Rynku. Nazajutrz milicja drogowa zawiadamia jego żonę, że E. Majko zginął tragicznie w wypadku samochodowym wraz z funkcjonariuszem MSW, Anatolem Pierścionkiem, szefem V Oddziału do zwalczania podziemia.
http://www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=TL-1986/09 (…)
Mamy więc dwie wykluczające się wersje.
Pierwsza: Edward Majko jest alkoholikiem, odsuniętym od jakichkolwiek spraw Zarządu Regionu na długo przed 13 grudnia 1982 roku. O tym pisze bloger na salon24.
Druga wersja: Edward Majko jest prominentnym działaczem Solidarności, któremu nawet poświęcony jest znaczek podziemnej Poczty, bowiem zginął tragicznie. (…)

Mówi Grzegorz Braun:

– Zaraz po tym zdarzeniu, w środowisku, krążyły różne wersje. Pojawiła się na przykład wersja, że Edward Majko jest być może ofiarą zamachu, porwania, uprowadzenia lub zabójstwa politycznego. Wszyscy mieli wtedy w pamięci śmierć ks. Jerzego Popiełuszki. Otóż ta wersja szybko upadła, kiedy okazało się, że obydwaj mężczyźni byli pod wpływem alkoholu, byli, jak to się mówi, po „dużej wódce”. Wówczas pojawiła się wersja, i ta wersja krąży do dzisiaj w środowisku, że Majko był alkoholikiem, kapusiem, zdrajcą – agentem służby bezpieczeństwa. Ja zapoznawszy się z sylwetką Edwarda Majki nie podzielam tego przekonania. Na tyle, na ile udało mi się poznać życiorys śp. Edwarda Majki wykluczam taką wersję, że było zwykły „kapuś”, który został wykorzystany do niecnych celów przez SB. Poza tym – proszę mi wierzyć – taki funkcjonariusz jak Anatol Pierścionek nie pił wódki „po godzinach pracy” z prostymi „kapusiami”. Pamiętajmy, że to jest druga połowa lat 80-tych i funkcjonariusze tacy jak Pierścionek „ciężko pracują” wykonując odpowiedzialne zadania. Anatol Pierścionek, czego dowiadujemy się z jego akt osobowych, które zachowały się częściowo w archiwum tutejszego IPN, nie był funkcjonariuszem przeciętnym – był oceniany jako bardzo zdolny, a przez, niektórych kolegów jako karierowicz. Tak czy inaczej został uznany na dostatecznie dobrze się zapowiadającego, żeby jeszcze w drugiej połowie lat 70-tych skierowano go na specjalny kurs KGB w Moskwie. Fakt, faktem, kiedy Anatol Pierścionek wychodził z siedziby wrocławskiej bezpieki, to co wiemy z notatki sporządzonej później, po tym wypadku, przez jego przełożonego, to wychodził po to by wykonywać ważne działania operacyjne – tak ważne, że o ich wynikach miał meldować swojemu bezpośredniemu przełożonemu – szefowi SB we Wrocławiu, jeszcze tego wieczora telefonicznie lub najpóźniej następnego dnia rano. Zatem naprawdę wykluczyć należy tę wersję „light” wedle, której miałoby to być proste rutynowe spotkanie oficera prowadzącego z agentem – kapusiem.(…) … pułkownicy bezpieki nie odbywają spotkań towarzyskich. Gdyby Anatol Pierścionek pozwalał sobie na konsumowanie alkoholu pod pretekstem wykonywania zadań służbowych z człowiekiem z obozu wroga, to jego kariera nie trwała by długo. Moja hipoteza jest taka – tego jesiennego dnia mieliśmy do czynienia ze spotkaniem o charakterze politycznym – negocjacji politycznych. Być może istotnie Edward Majko nie był po stronie solidarnościowej rozgrywającym ale był, jak sądzę, autoryzowanym emisariuszem, delegatem. Proszę zwrócić uwagę na to, że jeśli rzeczywiście byłoby to spotkanie oficera prowadzącego z agentem – kapusiem, to dlaczego taka cisza nad tymi trumnami? Dlaczego przez 25 lat nie powstała żadna publikacja, w której to zdarzenie zostałoby rzetelnie opisane? Ukazały się, nawet stosunkowo niedawno, pewne wzmianki oraz reprodukcje dokumentów i fotografii z miejsca wypadku ale dalej nie ma sensownego wytłumaczenia tego fenomenu. Wiem, od świadków historii, że tajne dochodzenie było prowadzone nie tylko po stronie „bezpieki”. Ze strony „Solidarności” również przeprowadzono coś na kształt wewnętrznego śledztwa. Doszło do spotkania kilku – kilkunastu osób reprezentujących różne struktury konspiracyjne i w toku tego spotkania skonkludowano, że cytuję „Edek nikomu nie szkodził”. Ale bardzo ciekawa rzecz – chociaż przeprowadzono takie wewnętrzne dochodzenie, to nikt, przez 25 lat, nie pofatygował się do wdowy po E. Majce by jej powiedzieć, że „Edek nikomu nie szkodził”. Jego rodzina przez 25 lat żyje w cieniu tego zdarzenia, w atmosferze periodycznie powracających plotek. Ponieważ, jak sądzę, istotnym działaczom opozycji, wygodną byłaby taka wersja, że Majko był wyłączony i był alkoholikiem, kapusiem.
http://grzegorzbraun.pl/uklad-po-wroclawsku

więcej:

http://3obieg.pl/1984-prawdziwy-poczatek-nowych-czasow

Mniej więcej w tym samym czasie studenci prawa musieli co chwilę uaktualniać swoją wiedzę:
W ciągu 4 lat wdrażania reformy uchwalono 320 nowych ustaw oraz 12 tys. innych aktów prawnych, co prowadziło do ogromnej destabilizacji otoczenia prawnego gospodarki. Reforma utknęła w gąszczu rozwiązań przejściowych głównie z powodu braku woli w centrum rządowym oraz oporu biurokracji partyjnej i państwowej (przede wszystkim powiązanej z kompleksem militarno-energetyczno-surowcowym). W sferze realnej nie zrealizowano założeń zarówno jeżeli chodzi o terminy poszczególnych etapów, jak i pierwotnie planowany zakres przeobrażeń. Nie tylko nie rozwiązano podstawowych problemów gospodarki, tj. płynności walutowej, zaopatrzenia rynku wewnętrznego, wysokiej inflacji, zacofania technologicznego czy dekapitalizacji majątku, ale także je pogłębiono przy stosunkowo niskiej dynamice PKB (dopiero w roku 1986 osiągnięto poziom z rekordowego roku 1978), na bardzo wątłych podstawach makroekonomicznych (R. Bugaj określił czynniki tego wzrostu jako „przejściowe i związane z aktywizacją resztek ekstensywnych rezerw kosztem obniżenia spożycia”). Do plusów zaliczyć można – niezamierzoną przez autorów reform – ekspansję sektora prywatnego (wzrost zatrudnienia z 4,9% w 1980 do 8,2% w 1987), przede wszystkim w usługach i handlu wewnętrznym, co stworzyło bazę do dynamicznego wzrostu tego sektora w latach 90.
(wikipedia)

indeksDzisiaj wiemy, że w kręgach decyzyjnych PRL zdawano sobie sprawę z grożącej katastrofy gospodarczej, która w tamtych warunkach nieodłącznie powiązana była z wybuchem społecznym i nagłą zmianą ekipy.
Z jednej strony gensek Gorbaczow nie nadawał się na straszaka opozycji, w której to roli jeszcze niedawno doskonale odnajdywał się Leonid Breżniew, z drugiej zaś strony wymuszone otwarcie na zachód (konieczność tzw. wsadu dewizowego nawet do produkcji grilla w Polonezie!) powodowało utworzenie się szeregu firm polonijnych, które przynajmniej teoretycznie pozostawały poza ścisłą kontrolą państwa.
I dawały realną możliwość zarabiania „prawdziwych” pieniędzy. Jednak firmy „polonijne” to nie był nawet leninowski NEP. Dawał jednak wyraźną wskazówkę socjalistycznym „pragmatykom”.
Nie zapominajmy również, że w PRL-u wzrost uchwalanych aktów prawnych wszelkiego szczebla wskazywał jednoznacznie na zbliżający się wybuch społeczny. Tak było w 1955, w 1969 i w 1978/9 roku. A więc trudno przypuszczać, by analitycy partyjni uważali, że koniec lat 1980-tych zakończy się inaczej.
(ibid.)

Do rozmów w Magdalence doszło dopiero 16 września 1988 roku.
Tymczasem fundacja im. Stefana Batorego została założona przez George’a Sorosa 29 marca 1988 roku (KRS 0000101194).
O roli „finansisty” George’a Sorosa, jaką pełni w krajach postkomunistycznych można przeczytać sporo.
Jednak założenie fundacji niespełna pół roku przed rozpoczęciem magdalenkowych rozmów stanowi wespół ze śmiercią Edwarda Majki poważną poszlakę, wskazującą na to, że obrady te były jedynie oficjalnym przykryciem wcześniejszych ustaleń.

Magdalenka zatem nie tyle była miejscem negocjacji, ile miejscem opijania zawartego wcześniej dealu!

Majko, Soros….
Jak ongiś słusznie zauważył Waldemar Łysiak:
Spiskowa teoria dziejów zbyt często zamienia się w spiskową praktykę dziejów!

Mit założycielski III RP to pokojowe przekazanie władzy, dokonane przez reżim Jaruzelskiego w 1989 roku. Ten sam, który jest odpowiedzialny za 13 grudnia 1981 roku oraz brutalne pacyfikacje strajkujących w 1988 r. Symbolem przemiany stały się obrady tzw. Okrągłego Stołu i poprzedzająca je Magdalenka.

Dzisiaj widać, niestety, że to jednak mit.
Tylko.

26.02 2016