Czytając komentarze odnośnie mojego poprzedniego artykułu o kontraktach koreańskich (link tutaj), zauważyłem że wielu komentujących nie bardzo rozumie ukraiński wątek który został tam poruszony. A konkretnie, niektórzy czytelnicy zauważali że Ukraina nie będzie zainteresowana koreańskim albo jakimś innym czołgiem po wojnie, bo ma własne projekty które może i będzie chciała rozwijać. Chciałbym ten temat trochę wyjaśnić dla was.

No więc, opiszę krótko koncepcję, która istniała w ostatnie przedwojenne lata na Ukrainie co do rozwoju sił pancernych tego kraju i pozyskania nowych czołgów. Co do tej koncepcji jako najbardziej racjonalnej w zasadzie zgadzały się tam wszyscy poza niektórymi działaczami którzy czerpali zyski z własnych konkurencyjnych do tego koncepcji. Przede wszystkim na Ukrainie uznano że modernizacja posiadanych czołgów jest absolutnym priorytetem w porównaniu z zakupem nowych. Chodziło o stosunek koszt – efekt. Ukraina miała swoje doświadczenia z wojny 2014 – 2015 i wychodziła z nich. Przeciwnik dla Ukrainy był i jest bardzo konkretny, więc chodziło nie o pozyskanie umownie „najlepszego czołgu o najlepszych parametrach”, tylko o pozyskanie w krótkim czasie jak największej liczby czołgów po prostu wystarczająco dobrej jakości żeby mogły radzić sobie z tymi najbardziej masowymi rosyjskimi wersjami. Dla tego stawiano na … przede wszystkim unifikację T-64, najbardziej masowego czołgu ukraińskiego. A do tego w perspektywie unifikację w ogóle wszystkich typów czołgów ukraińskich, T-64, T-72, T-80 pod względem podzespołów. Przede wszystkim nowy mocniejszy silnik 6TD, ale również przyrządy celownicze, łączność i termowizja. Na tyle na ile byłoby to możliwe. I to jest ten podstawowy ambitny plan Ukrainy który istniał przed 24 lutego.

Co dotyczy najbardziej nowoczesnych z ukraińskich czołgów, czyli T-84 i Opłotów, to po zrealizowaniu kontraktu z Tajlandią, Ukraina uznała że MBT Opłot już potrzebuje poważnej modernizacji i również wymiany pewnych podzespołów pochodzących z rosji. Uruchomiono program o naziwe Bastion. Ten projekt stanem na 24 lutego nie został zakończony. Co się stało z nim podczas wojny, nie wiemy. Ale, co ważne … Ukraina nigdy nie miała planu na masowe zakupy tych czołgów dla własnych Sił zbrojnych. NIGDY! Plany na nie polegały raczej na tym, że jakąś liczbę niewielką tych czołgów w wersji modernizowanej MON zamówi ale w jakości promocji dla ich dalszej sprzedaży na rynki zewnętrzne. Pieniądze z tych kontraktów natomiast kierowano by na modernizację posiadanych czołgów innych wersji. Taka niezbyt skomplikowana koncepcja dla kraju który miał wielkie potrzeby i ograniczone środki.

Natomiast to wszystko było przed 24 lutego. Teraz sytuacja, nie wiemy jeszcze jak konkretnie, ale wiemy że się zmieni mocno. Opłot nie będzie żadną opcją, skoro nawet nią nie był przed wojną. Natomiast w planach ukraińskich przedwojennych przewidywało się że cała ta masa poradzieckich czołgów zmodernizowanych posłuży z 10-15 lat po czym zacznie się przejście już na coś zupełnie innego i raczej w standardach zachodnich. Mówiąc o tych planach eksperci uznawali że konieczne będzie wejście w kooperację z kimś na kim można byłoby polegać jako partnerze w kwestii opracowania i produkcji sprzętu pancernego. To było przed wojną. Teraz podczas wojny, Ukraina oczywiście będzie pozyskiwać to co może. Priorytetem będzie sprzęt poradziecki, ale jak się skończy, innego wyboru nie będzie, tylko brać to co się da ze starszych wersji zachodniego. Po wojnie zaś przyjdzie moment uporządkować ten chaos sprzętowy. I tutaj oczywiście po pierwsze wróci koncepcja unifikacji czołgów poradzieckich, ( w zależności od tego ile ich zostanie), podtrzymywanie tego co Ukraina może dostać zachodniego podczas wojny w większej liczbie (jeżeli do tego dojdzie) … a dalej, no żadnych cudów. Pomysły wchodzenia w kooperację z kimś dla pozyskania nowego czołgu dla siebie, one zrobią się jeszcze bardziej aktualne niż były.

Tym razem bez wniosków. Zrobiłem szybką analizę tego co obserwowałem w tym temacie na Ukrainie w ostatnie lata. A wnioski z tego, niech Państwo sami sobie robią. Jakie tu są perspektywy dla współpracy czy nie ma. Nie zapominajmy przy tym że kompetencję Ukraina zapewne zachowa w tej dziedzinie, ale moce produkcyjne … raczej będą o wiele skromniejsze niż przed wojną. Te moce trzeba będzie w dużej mierze budować od zera. Na Ukrainie albo i poza nią.
_______________________________________________________

Dla chętnych wesprzeć moją twórczość:
https://www.patreon.com/frontiersmannews

Na zdjęciu, nowa wersja T-64MB2 zaprezentowana w 2021 r. Ma mocniejszyod innych wersji silnik 6TD. Zdjęcie z ukraińskiego portalu Defence Express.

Więcej przeczytacie na stronie autorskiej Frontiersman, link:
https://www.facebook.com/Frontiersmannews/