Po pierwsze. Po jaką cholerę mamy wprowadzać kontrole graniczne na granicy z Niemcami? Ilu nielegalnych imigrantów pragnie uciec z Niemiec do Polski? Pewnie miliony zachwycone polską kulturą, a jeszcze bardziej zasiłkami socjalnymi uniemożliwiającymi przeżycie do 10 dnia miesiąca. Pakt migracyjny przewiduje jednak zasiłek na poziomie ok. 7 tysięcy dla człowieka o nieznanej tożsamości, bezrobotnego. Czyli tyle, ile otrzymuje doktor habilitowany na publicznej uczelni i trzy razy tyle co przeciętny emeryt. Myśmy naprawdę wybrali polityków, którzy się na coś takiego zgodzili.? Serio? Nie wierzę!
Po drugie. Jakie działania podjął polski rząd, aby ustalić czy puszbekowani nielegalni imigranci dostali się na terytorium Niemiec z Polski? Paragony z Biedronki? Wolne żarty. Należałoby chociażby sprawdzić w telefonie historię logowania się. Może logowali się na Litwie, może w Austrii. Jak wracałem poturbowany z Mołdawii po ataku dwóch typów rosyjskojęzycznych, to pierwszą rzeczą, którą zrobiła (i słusznie!!) rumuńska policja na lotnisku Otopeni w Bukareszcie, było sprawdzenie mojego telefonu komórkowego, bo – mówiąc krótko – niezbyt ładnie wyglądałem. Czy polskie służby dysponują wiarygodnymi dowodami na to, że Somalijczycy, którzy raczej nie latali na Białoruś, faktycznie dostali się stamtąd do Polski? Strona niemiecka przedstawiła odpowiedną, wiarygodną dokumentację, czy tylko pozbywaają się tych, których uznają za niepożądanych? Tę technikę w latach 30. i 40. opanowali akurat do perfekcji. Wracają stare demony…
Po trzecie. Jeśli polski rząd, który ze Straży Granicznej uczynił taksówki-prostytutki na kółkach do przywożenia nielegalnych imigrantów do Polski, upokarzając tym samym zwykłych funkcjonariuszy, zapowiada walkę i robi to ustami premiera i jakiejś bliżej nieznanej „ministry” ds. społeczeństwa obywatelskiego (co to za kuriozum instytucjonalne, rządowy koordynator ds. NGOs???), osoby-ameby zatrudnionej na koszt podatnika, walkę z obywatelskim ruchem na rzecz obrony granic przed ich bezprawnym naruszeniem, bo struktury państwowe skapitulowały, to jest normalne?
Po czwarte. Nie bardzo rozumiem, dlaczego Donald Tusk z wariatami pokroju wiadomego ministra i „konia” strzelają sobie jednocześnie w stopę i w kolano, ledwo powstrzymując się od spektakularnego strzelenia sobie w głowę. Przecież nawet idiota zrozumie, że w świetle faktów, których nie przesłonią już usłużni „ziewnikarze”, bo ludzie widzą jak przybywa obcych na ulicach, poparcie dla tej zdradzieckiej formacji musi stopnieć do poziomu totalnej szurii i politycznych płaskoziemców, czyli do ok. 20% populacji, która sama nie ogarnia gdzie ma przód i gdzie tył i jaką stroną układu pokarmowego przyswaja się pożywienie.
Po piąte. To naprawdę nie są żarty. Jesteśmy atakowani ze wschodu i zachodu. Jak w XX wieku. W szerszym kontekście, nasilającego się konfliktu na linii USA-Chiny-Rosja, nie można sobie pozwolić na nonszalancję i wakacyjne uśpienie. Konieczne są radykalne i szybkie decyzje, które uchronią nas przed zbliżającą się katastrofą.
Foto: Straż Graniczna
Zostaw komentarz