Akt 1.
Dnia 30.06.2025 r. o godzinie 10.30 w Sądzie Najwyższym stawiło się dwóch prokuratorów oddlegowanych do Prokuratury Generalnej – Przemysław Słupiński i Grzegorz Bucoń – z wnioskiem o udostępnienie akt w sprawie o stwierdzenie ważności wyboru prezydenta.
Pomimo, że na stronie Sądu jest dostępny formularz wniosku oraz, że można uprzednio składać wnioski za pośrednictwem maila, prokuratorzy nie uczynili tego.
Na miejscu się dowiedzili, że w takiej sytuacji muszą wypelnić odręcznie wnioski/ rewersy. Oddzielnie na każdą sprawę.
A tych spraw było… 214.
Gdy w pocie czoła wykonali swe zadanie przed godziną 14.00, sędzia Oktawian Nawrot – wstrzymał wydanie zgody ze względu na „nieczytelne oznaczenie wnioskodawcy” na jednym z rewersów. Po naniesieniu poprawki – i uzyskaniu stosownej aprobaty było już około 15.
Tymczasem w czytelni akt dokumenty są wydawane do godziny 14.30. Zatem zgodnie z regulaminem – zaproszono ich na jutro.
A następnego dnia prokuratorzy pocałowali klamkę, bo prezes Sądu Najwyższego ogłosiła, że 1.07.2025 r. czytelnia i biblioteka… są nieczynne.
Czeski film.
I tylko pozostaje pytanie – po co ta akcja na ostatnią chwilę?
Akt 2.
1.07.2025 r., godzina 13, także Sąd Najwyższy. Posiedzenie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych w pełnym 18-osobowym składzie. Uczestnicy: sędzia Sylwester Marciniak oraz prokurator generalny Adam Bodnar i jego zastępca Jacek Bilewicz.
Izba w sprawie której zawirowania trwają od początku 2020 r. Ponoć – ta Izba nie jest sądem. Więc nie może orzekać w sprawie ważności wyborów.
Pomimo, że tak stanowi Konstytucja, Kodeks Wyborczy oraz Ustawa o Sądzie Najwyższym (czytane łącznie). I żaden inny Sąd w polskim systemie prawnym uczynić tego nie może.
Ta Izba zdążyła od 2020 r. ogłosić ważność wyborów prezydenckich (2020), parlamentarnych (2023) i europejskich (2024). W obecnym składzie jest 13 sędziów, którzy podjęli wszystkie te uchwały.
Z rzeczy istotnych jakie można było usłyszeć na rozprawie.
1. PKW wiedziała o 11 przypadkach odwrócenia wyników wyborów w obwodowych komisjach. Wiedza ta pochodziła od członków tychże komisji, którzy sami się przyznali do błędów.
2. SN wychwycił łącznie 12 przypadków takich odwróceń (w obie strony). Część przeliczeń zlecił Sądom Rejonowym, część wykonał samodzielnie – sprowadzając worki i świadków (z komisji i urzędów gmin) do swej siedziby.
3. Wśród oryginalnych protestów wyborczych (nie licząc kopii skarg mec. Giertycha i mec. Wawrykiewicza) znalazła się i ta w sprawie utajnienia wyników w 3 bazach wojskowych na Bliskim Wschodzie (pisałem o tym w początkach czerwca).
4. Wedle wyliczeń PKW w wyborach prezydenckich w 2015 r. wykryto – 81 anomalii, w 2020 r. – 26, w 2025 r. – 17.
5. W II turze nie było ani jednej konkretnej skargi na aplikację Mateckiego.
6. Zgodnie z Art. 324 Kodeksu Wyborczego Sąd Najwyższy ma 30 dni od daty podania wyników wyborów prezydenckich przez PKW na stwierdzenie ich ważności. Zasypanie Sądu Najwyższego kopiami skarg mecenasów Giertycha i Wawrykiewicza w liczbie 50 tysięcy miało za zadanie sparaliżować Sąd – tak by nie miał szansy wyrobić się w terminie
7. Prokurator Bodnar zapytany przez Sąd – co by się stało, gdyby SN nie zdążył z uchwałą do 2.07.2025 r. odpowiedział dwoiście. Że są opinie prawne, że wówczas należałoby powtórzyć wybory. Ale on uważa, że termin mógłby być nieco przesunięty.
8. Prokurator Bodnar zapytany przez Sąd – co by sie stało, gdyby SN nie zdążył z uchwałą do daty zaprzysiężenia elekta w dniu 6.08.2025 r.? Kto wówczas byłby prezydentem – uchylił się od odpowiedzi.
WAŻNE. W konstytucjach marcowej i kwietniowej są uregulowania dotyczące początku i końca kadencji prezydenta oraz o wymianie na tymże stanowisku. Kwietniowe zapisy pozwalają na przedłużanie kadencji na proces wyborczy w czasie pokoju oraz wskazywanie następcy w czasie wojny. To dzięki tym zapisom przetrwało Państwo Polskie na Uchodźstwie po 1990 roku.
Aktualna Konstytucja z 1997 r. mówi jedynie o początku kadencji. Żeby marszałek Sejmu przejął obowiązki – prezydent musiałby być zabity, uporowadzony, znaleźć się w stanie nieprzytomności bądź pozbawiony urzędu przez Trybunał Stanu.
Koniec kadencji prezydenta albo odmowa zaprzysiężenia elekta nie dają takich uprawnień marszałkowi.
To prawda, że prokuratorzy Bodnar i Bilewicz zostali dziś przeczołgani niemiłosiernie przez Sąd Najwyższy. Nawet zaczynało mi być ich żal. Ale przechodziło za każdym razem, gdy wymawiali słowo „Kontek”.
Sąd Najwyższy podjął uchwałę stwierdzającą ważność wyborów. Ale dziś nie wygrał Nawrocki, ani nie przegrał Trzaskowski. Wygrało Państwo Polskie.
Zostaw komentarz