Od stycznia do czerwca 2023 r. urodziło się 139,5 tys. dzieci. Nigdy w historii nie było tak złych danych.

Czytam wypowiedzi „prawej” strony – głównie zmiany kulturowe – piszą. Młode kobiety chcą korzystać z życia i za karierą gonią. Faceci nie lepsi.

Te argumenty moim zdaniem nie wyczerpują tematu, ale trudno odmówić im sensu.

O wiele ciężej mi jest zaakceptować argumenty, które podnosi dzisiejsza Gazeta Wyborcza, która w fakcie zmniejszenia liczby urodzin widzi jakiś bunt kobiet przeciwko władzy PiS.

GW podnosi, że wyrok TK:

1. Zaburza proces planowania rodziny, zwiększając obawy kobiet i ich partnerów związane z zajściem w ciążę.
2. Zwiększa ryzyko wzrostu liczby aborcji w nieodpowiednich warunkach, co zagraża zdrowiu i życiu kobiet. Może się także przyczyniać do trudności z zajściem w ciążę w przyszłości.
3. Naraża kobiety na ogromne cierpienie psychiczne związane z przymusowym utrzymaniem ciąży, która kończy się ciężką niepełnosprawnością lub śmiercią dziecka tuż po porodzie.
4. Może prowadzić do emigracji młodych Polaków w związku z ograniczeniem wolności wyboru w fundamentalnej dla nich sprawie.

„Niejako następstwem wyroku TK są naloty policji przeciwko kobietom.” – wskazuje GW.

Czy tak naprawdę jest? Wolałbym, żeby tu głos zabrały kobiety, ale już z góry twierdzę, że wątpię.

Natomiast mnie, jako ojca trójki wspaniałych dzieciaków absorbuje taka myśl:

Oto mieszkania stają się coraz droższe. 50 metrów w stanie deweloperskim osiąga na warszawskim Grochowie (którą to dzielnicę ciężko uznać za „prestiżową) osiąga cenę 700 tys. i więcej.

Tymczasem zarobki większości ludzi, którzy wchodzą dopiero w dorosłe życie to często 4-5 tysięcy.

Jeżeli ktoś nie ma domowego „backgroundu” ekonomicznego, to zejdzie mu się jakieś 5 lat, żeby móc zacząć myśleć o kredycie i następne 5 lat, żeby móc go bezpiecznie wziąć.

Takie oto zjawisko ekonomiczne powoduje,że ludzie dzieci mają późno. I mają ich mało. A politycy i ci z PO i ci z PiS jeszcze dolewają tu oliwy do ognia i uchwalają potworki typu kredyt 2 procent, który jeszcze bardziej winduje ceny mieszkań.

Oczywiście przyczyny są złożone (są np. ludzie, którzy po prostu dzieci mieć nie chcą), ktoś może kierować się modą, ktoś orzeczeniem TK (mając tu jako takie doświadczenie w sprawach damsko-męskich mogę stwierdzić, że są sytuacje kontaktu mężczyzna – kobieta, kiedy upada nawet autorytet TK:-)).

Jednak pokolenie naszych rodziców (o dziadkach nawet nie wspominam) nie było aż tak bardzo zdane na twarde warunki spłat ratalnych, jakie doświadczają ludzie z pokolenia mojego i młodszych. A to wymaga odpowiedzialności i – niestety – pewnej kalkulacji jeżeli chodzi o posiadanie dzieci.

Na razie jest więc chyba tak, że matematyka i ekonomia sprzysięgły się przeciwko demografii. I tak chyba będzie aż wpływ na politykę stracą ci, którzy dzieci i tak już posiadać nie mogą.

Foto: portal gov.pl