Byłem w TV „wRealu24”. Przejechałem się po Unii i stwierdziłem, że dajmy już spokój tej Turcji. lepiej się nie wtrącać. Według mnie są trzy możliwości:

1. Grupa wojskowych wierna laickości armii przeprowadziła próbę zamachu, wykorzystując zamieszanie, związane z zamachem w Nicei. Zamach był bardzo źle przygotowany i nieskoordynowany ze służbami specjalnymi o czym świadczy zbombardowanie agencji wywiadu. Między innymi uniemożliwiło to ujęcie Erdogana, co wyraźnie „nadwyrężyło” pewność puczystów. W dodatku, nie odcięli łączności internetowej, którą wykorzystał natychmiast Erdogan.

2. Erdogan zorganizował to sam, by wyodrębnić i zneutralizować niechętne sobie siły w armii i w służbach specjalnych o czym może świadczyć zbombardowanie agencji wywiadu. Prezydent zapewnił sobie możliwość kontaktu ze społeczeństwem, gdyż „ochronił” telewizję oraz telekomunikację, do czasu wygłoszenia swojego słynnego apelu i wypędzenia ludzi na ulicę. Postawa „zamachowców” była dość łagodna. Ilość ofiar jest „strawna” dla Erdogana i właściwa, by ukarać „winnych”, a przede wszystkim skompromitować przeciwników politycznych i skompromitować, uniemożliwić krytykę swoich rządów. Będzie żałoba narodowa, uroczyste pogrzeby i masa procesów z dużymi wyrokami. Erdogan zaatakował ostro swojego adwersarza, przebywającego na emigracji w USA, czym wyeliminował go z gry natychmiast i wywołał nerwową reakcje Waszyngtonu, która sprowadza się do poparcia prezydenta Turcji. Podobnie reaguje UE, co daje Erdoganowi władzę absolutną. Ciekawe też były pogłoski o jego rzekomej ucieczce do Niemiec i odmowie Berlina azylu. Podobno informacje pochodziły z „prywatnej agencji wywiadu”, jak przeczytałem na pasku w TVN24 i nie wiedziałem czy śmiać się, czy płakać. Co to, kurwa, jest za telewizja? Nie ma „prywatnych agencji wywiadu”. Są tylko oszuści i wydrwigrosze, albo agentura pod przykryciem. Anyway, Erdogan wysłał ostrzeżenie dla Niemców.

3. Pucz nastąpił z inicjatywy CIA lub SWR. Osobiście w to wątpię, gdyż zbyt nerwowe reakcje oraz sposób jego przeprowadzenia, bez zagrożenia nawet urzędującym władzom, źle świadczyłyby o możliwościach tych instytucji. Demonizujemy je trochę, ale to nie jest banda idiotów.

Bez względu na to, która możliwość jest prawdziwa lub istnieje całkowicie inne wytłumaczenie, musimy zmierzyć się z faktem, że to już nie jest ta sama Turcja, jaką w roku 1980 przejął siłą generał Kenan Evren. Ofiar było wtedy ponad 20 tysięcy. Teraz, możemy się spodziewać pełzającej islamizacji tego kraju i kłopotów dla NATO oraz UE. Dla Europy nadchodzi przewartościowanie i podział większy niż tylko ekonomiczny.