Wstęp.
Poniżej przedstawiam materiał ze zbiorów IPN celem wyjaśnienia roli najmłodszych bohaterów Powstania Warszawskiego.

„Powstańcze dzieci

Do walki w Powstaniu Warszawskim stanęły również warszawskie dzieci. Pełniły służbę jako łącznicy, przewodnicy w kanałach, niszczyły butelkami z benzyną niemieckie czołgi, z bronią w ręku pełniły służbę liniową na barykadach. O losie najmłodszych uczestników zrywu przypomina dziś pomnik Małego Powstańca w Warszawie. Trudno oceniać ludzi tamtych czasów, na pewno do pewnych spraw mieli inne podejście niż ludzie żyjący w XXI w. Co myślicie, czy dzieci powinny jednak walczyć w Powstaniu Warszawskim?

Chłopcy w wieku 11-18 lat zgłaszali się do dowódców oddziałów powstańczych żądając wręcz, aby pozwolono im podjąć walkę ze znienawidzonym najeźdźcą. Część z nich była odpowiednio przeszkolona w harcerskich Szarych Szeregach (skupiały ponad 15 tys. członków, w tym ok. 7 tys. harcerek) lub konspiracyjnych podchorążówkach. Zasłynęli z szalonej odwagi i determinacji przewyższającej wielokrotnie postawę dorosłych żołnierzy. Wielu z nich w uznaniu zasług bojowych zostało awansowanych na wyższe stopnie wojskowe i otrzymało wysokie odznaczenia. Wielu zostało rannych lub zapłaciło najwyższą cenę – polegli na polu chwały.

Z kolei dr Katarzyna Utracka, historyk z Muzeum Powstania Warszawskiego, uważa, że „dzieciom nie pozwalano walczyć, nawet nie pozwalano zbliżać się do barykad. Poza tym brakowało broni dla doświadczonych żołnierzy, więc tym bardziej tej broni nie dawano dzieciom”. Chociaż wiele z nich bardzo chciało walczyć.

Najmłodszą sanitariuszką Powstania była 8-letnia Róża Goździewska, która pomagała w szpitalu polowym kompanii „Koszta” przy ul. Moniuszki 11. Została uwieczniona na słynnym zdjęciu Eugeniusza Lokajskiego „Broka” – w kokardce we włosach i z opaską z czerwonym krzyżem na ramieniu.

– Róża bardzo przeżyła śmierć taty, który w 1943 r. został zabity przez gestapo. Miała osiem lat, gdy w czasie powstania wyszłyśmy z palącego się domu przy ul. Kredytowej 16. Doszłyśmy do ul. Moniuszki 9/11. W piwnicach tego budynku mieścił się powstańczy szpital” – wspominała jej starsza siostra Zofia Goździewska. – Róża była zawsze bardzo uparta – koniecznie chciała pomagać w szpitalu. I pomagała. Np. podawała rannym wodę, odganiała muchy, które były prawdziwą plagą… I przywoływała uśmiech na twarzach.

Róża przeżyła wojnę i zamieszkała z na Śląsku, skończyła Politechnikę w Gliwicach, a następnie wyjechała do Francji.

Jednym z najmłodszych powstańców był 11-letni Witold Modelski „Warszawiak”. Służył jako łącznik w batalionie ”Parasol”, a potem w batalionie „Gozdawa”. Charakteryzował się niezwykłą odwagą. Otrzymał awans na kaprala i 23 sierpnia 1944 r. został uhonorowany Krzyżem Walecznych. Najbardziej brawurowa akcja, w jakiej brał udział „Warszawiak”, było sprowadzenie saperów do reduty Banku Polskiego. 20 września poległ na Wybrzeżu Czerniakowskim.

Widoczny na drugim zdjęciu 15-letni Tadeusz Rajszczak „Maszynka” ma na sobie zdobyczny niemiecki hełm, na kolanach trzyma wykonywany w warunkach konspiracyjnych polski pistolet maszynowy Błyskawica. Zdjęcie zostało zrobione pod koniec sierpnia w ruinach Starego Miasta. Tadeusz był jednym z nielicznych ocalałych ze swojego 300-osobowego oddziału.

Rajszczak należał do batalionu „Miotła” (słynne zgrupowani „Radosław”). Do oddziału dołączył 6 sierpnia na Woli. Po rozwiązaniu „Miotły” znalazł się w batalionie „Czata 49”. Pokonał trasę z Woli, przez Stare Miasto, kanały, aż do Śródmieścia. Opuścił miasto z ludnością cywilną. W 1978 r. został wraz z siostrą uhonorowany medalem „Sprawiedliwi wśród narodów świata”.

W „Czacie 49” walczył również 15-letni Tadeusz Roman „Kowalski”, który tak wspominał Powstanie: – Na przykład pierwsza moja akcja, z której byłem strasznie dumny: czołg stał na Okopowej i ostrzeliwał cmentarz ewangelicki. Ale musiał być jakiś punkt – przecież na ślepo nie będzie strzelał. Musiał być punkt obserwacyjny. Punkt obserwacyjny był w domach wyższych na Karolkowej. Ale teraz tak – przecież telefonów nie było, komórek nie było i trzeba było stworzyć łańcuch łączników, żeby przekazywać obserwacje tego punktu. Kto mógł wiedzieć, gdzie najlepiej przebiec, gdzie najmniej strzelają – ja, łącznik, bo ciągle biegałem. Więc mnie kazano obstawić, uruchomić ten łańcuch łączników. Tutaj miałem starszych kolegów, których obstawiałem co pewien czas, ukrywałem. Mówię: „Tutaj strzelają z granatnika, to uważaj, a tutaj możesz się pod strzelców wyborowych niemieckich dostać, też uważaj”.

Cudem przeżył bombardowanie: – Usłyszałem samoloty. A doktor „Bolek” mówi: „Wiesz, to ja jeszcze pójdę zajrzeć w piwnicy do rannych”. Wszedł we framugę… I żadnego świstu, nic, huk i wszystko się waliło na nas. I nas zasypało. Biednego doktora „Bolka” zabiło, ma się rozumieć, a ja zostałem zasypany w tym pokoju. W bardzo szybkim czasie, bo to parter, mnie z tego wyciągnęli. To była tragedia, bo zaczęli w środkowej oficynie odsypywać, to był magazyn amunicji, wybuchł i tych co ratowali też zasypało. Tak że z plutonu „Mieczyków”, którzy byli na Mławskiej, to nas ocalało trzech tylko – dodawał Roman. Po wojnie został operatorem filmowym.

Obejrzyj wystawę „Powstanie Warszawskie 1944. Bitwa o Polskę”:
https://edukacja.ipn.gov.pl/edu/wystawy/wystawy-elementarne/81987,Powstanie-Warszawskie-1944-Bitwa-o-Polske-PLEN.html

Fot. 1 – Ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego, koloryzacja: Mikołaj Kaczmarek;”