Co oznacza dzisiejsze zwycięstwo Macrona dowiemy się dopiero na początku lipca.
Wówczas będziemy już po wyborach parlamentarnych we Francji i wyłonieniu się nowego rządu. Dopiero wtedy będzie tak naprawdę wiadomo, na co Emmanuel Macron będzie mógł sobie podczas swojej drugiej kadencji pozwolić. A wyzwań ma wiele, czego wyrazem była wysoka pozycja Marine Le Pen podczas wyborów prezydenckich:
– niestabilna sytuacja wewnętrzna we Francji (żółte kamizelki, problem z nieintegrującymi się mniejszościami, przestępczość)
– wielkie porażki polityki zagranicznej Francji:
* Destabilizacja w zachodniej Afryce
* Klęska koncepcji europejskiej „autonomii strategicznej”
* Klęska francusko-niemieckiej polityki wschodniej
Obawiam się, że pierwszym obszarem, gdzie pan Macron będzie chciał sobie powetować odniesione porażki będzie „walka o praworządność”, czyli eskalacja sporu z Polską, w czym bez trudu znajdzie poparcie Niemiec, Austrii i krajów Beneluksu. W ten sposób francuski prezydent będzie chciał ponownie wprowadzić temat przejścia w unijnych głosowaniach na system większościowy, aby „uniezależnić” UE od veto ze strony „łamiących praworządność” krajów takich jak Polska czy Węgry.
Obstawiam zatem eskalację konfliktu między Polską a Unią Europejską, dalszą blokadę środków z Funduszu Odbudowy i narastający kryzys, który być może, biorąc pod uwagę eskalację wojny na Ukrainie i coraz większe sprzeczności interesów między wschodem a zachodem kontynentu, doprowadzi nawet do rozpadu Unii Europejskiej.

Autor: Zbigniew Szczęsny
Prawicowy ateista. Zwolennik proatomowej strategii wychodzenia z paliw kopalnych. Polityczny (sur)realista tęskniący za „Międzymorzem” jako suwerennym biegunem siły między Rosją a Zachodem. Żyję z programowania. Publicystyką zajmuję się w czasie wolnym nie mogąc znaleźć sobie miejsca w świecie rozdrapywanym przez skrajności.
Zostaw komentarz