Po wypowiedzi PMM w sprawie chciwych Norwegów, a zwłaszcza po sposobie w jaki zaproponował ograniczenie ich pazerności (młodzi Polacy mają pisać do swych norweskich rówieśników) stwierdzam z przekonaniem, że zdecydowanie umocnił swoją pozycję w walce o sukcesję po PJK. A ci wszyscy, którzy sugerują, że naśladuje PJK z cynicznych pobudek są po prostu niesprawiedliwi. On kilka lat dojrzewał, mozolnie wyzwalając się z dawnych banksterskich przyzwyczajeń, ale w końcu dojrzał. Zaprawdę przypomina dziś PJK mimo znajomości angielskiego i przepisanego na małżonkę oszałamiającego (w polskich warunkach) majątku.
„Zgoda, niestety nie zarabiamy jeszcze tyle co Niemcy. Proszę jednak dać nam trochę czasu a i do tego doprowadzimy” – odpowiada mój ulubiony wicepremier na pytanie Marcin Makowski, który poinformował go, że średnia płaca w Niemczech wynosi ponad 18 tys. złotych brutto i odniósł ją do tamtejszych – wyższych niż u nas – cen paliwa.
No i powiedzcie Państwo, jak tu nie lubić głównego sternika państwowej części naszej gospodarki, który obiecuje nam tak świetlaną przyszłość? Ja nawet mam dla niego pewną podpowiedź jak ten cel osiągnąć możliwie najszybciej.
Aby było jasne, to nie jest moja koncepcja, ale została już w Polsce w udany sposób zastosowana przed kilkoma dekadami. Nazywa się indeksacja płac i sprowadza do bardzo prostego mechanizmu: jeżeli w maju ceny wzrosną powiedzmy o 15%, to w czerwcu podnosimy płace w spółkach skarbu państwa również o 15%, a w tzw. sferze budżetowej np. o 10% (wszak musi być jakaś hierarchia znaczenia ludzi dla gospodraki narodowej). Zapewniam, że dzięki temu sprawdzonemu mechanizmowi średnia płaca w Polsce już wkrótce dogoni te niemieckie 18 tys. brutto, a później jeszcze szybciej pójdzie w górę.
Wiem to z własnego doświadczenia, bo jak zaczynałem w 1989 pracę na UJ, to już moja pierwsza pensja wyniosła kilkaset tysięcy złotych (wtedy gospodraką zajmował się m.in. niesłusznie dziś zapomniany guru księgowych prof. Zbigniew Messner, a drukiem banknotów prezesi Pakuła i Baka), a później szybko przebiła milion. W dodatku początkowo wypłacano ją (oczywiście gotówką w uczelnianej kasie) najpiękniejszym prl-owskim bankotem: 10 000 zł ze Stanisławem Wyspiańskim.
Z cyklu: głosy wołające na puszczy.
Przez przypadek znalazłem w sieci mój wywiad sprzed piętnastu lat (czytaj). Wprawdzie głównie dotyczył wygasłej już niemal całkowicie wojny o lustrację, ale inne pojawiające się w nim w nim marginalnie wątki wydały mi się obecnie nawet bardziej aktualne niż wtedy.
Na przykład taki:
Od roku 1990, czyli od momentu podziału obozu solidarnościowego na dwie zwalczające się grupy, trwa wojna między wizją Polski reprezentowaną przez obóz liberalno−postkomunistyczny, a wizją Polski, z jaką utożsamia się obóz konserwatywno−ludowo−katolicki. Mamy do czynienia z wojną o wartości, bo te dwa obozy różnią się fundamentalnie, między innymi w sprawie rozliczenia z dyktaturą, wymiaru sprawiedliwości czy miejsca religii w społeczeństwie.
Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Zostaw komentarz