Przejrzałem trochę prasy różnojęzycznej i zadziwia mnie podszyta strachem pewność Brexitu. Z jednej strony straszenie konsekwencjami, a z drugiej zaś wizje nowej Unii bez Wlk. Brytanii. Tymczasem wynik referendum wcale nie jest przesądzony. Uważam, że Londyn nie opuści UE. Też mu się to nie opłaca.

Po co ten szum?

Ano właśnie. UK jest królestwem i wbrew pozorom ma to swoje implikacje na podejście Wyspiarzy do rządów i Europy. Na przykład, słowo „royal” należy w kontekście administracji tłumaczyć jako „rządowy”, o czym często zapominają nas publicyści.

Wlk. Brytania jest zupełnie inna niż Europa kontynentalna. Jej system prawny, system rządów jest unikalny na kontynencie. Pamiętam dyskusję w sprawie waluty. Tylko królowa może bić monetę i tylko ona może zezwolić na emisję pieniądza w jej imieniu. Jak dotąd prawa te nabyła Szkocja i Irlandia, ale to kraje wewnętrzne Commonwealth. Królowa nie może scedować tego na zupełnie obce państwo.

Druga, typowo brytyjska ciekawostka, nasz ambasador w korpusie dyplomatycznym ma większą rangę niż ambasador Kanady, bo jest posłem kraju spoza Commonwealth. To nie tylko koloryt lokalny, ale całkiem konkretne uwarunkowania społeczne i polityczne. Londyn straszy, bo jest za inna unią. Nie chce wersji superpaństwa z Niemcami, jako siła przewodnią, ale związku państw o dużej autonomii decyzji w kwestiach dla tych państw fundamentalnych. To coś podobnego do „Europy ojczyzn”.

Moim zdaniem Wielka Brytania nie opuści UE, ale znacznie zmieni pozycję Brukseli. Eurosceptycyzm nie podważa sensu istnienia Unii, ale wyłącznie pozycję super-rządu i terror różnych komisji, ich biurokrację oraz całkowite lekceważenie różnorodności poszczególnych części składowych w imię nieistniejącej wspólnej, teoretycznie, polityki zewnętrznej. Każdy kraj ma własne interesy i chce o nie dbać po swojemu, godząc się na ustępstwa w zakresie niewielkiej części wspólnej. Dlaczego Europa ma dbać wyłącznie o interesy jednego dużego kraju? I chyba takiego efektu Brexitu boją się Niemcy o wiele bardziej, niż wyjścia UK z UE.