Zadałem pytania rzecznikowi MSZ o to, czy MSZ podziela opinie dyrektora PISM z których wynika, że nie życzymy sobie by Berlin udzielał wsparcia dyplomatycznego Polsce. Okazuje się, że MSZ nie jest się w stanie od słów dyrektora PISM nawet odrobinę zdystansować.Ergo – nie życzymy sobie wsparcia dyplomatycznego.
Przy okazji dla tych wzmożonych „patriotów”, którzy podzielają opinię, że oto kanclerz Niemiec po tym, gdy premier RP w Sejmie domagał się wsparcia ze strony sojuszników powinna była dzwonić do premiera RP z pytaniem czy udzielić nam wsparcia mam kilka złośliwych pytań.
Po pierwsze to chcemy wsparcia czy nie chcemy?
Po drugie czy powinniśmy gniewnie reagować na rozmowy amerykańsko – rosyjskie ws. sytuacji na granicy Polski z Białorusią? Czy też może tylko na niemiecko – rosyjskie?
Po trzecie – jak w waszej „patriotycznej” wizji miałby wyglądać mechanizm konsultacji.
Angela M: Mateusz, będę rozmawiała z Putinem. Poruszyć sprawę tego, co się dzieje na Waszej granicy?
Mateusz M: Dzięki Angela, ale nie. Wiem, że byście przy okazji spiskowali.
lub
Mateusz M: Dzięki Angela, tak chętnie. Ale nie spiskujcie przy okazji.
Po czwarte – na czym konkretnie polega zagrożenie wynikające z rozmowy Angeli M z Władmirem P?
Angela M: Wołodia, weź naciśnij na Aleksandra, żeby nie świrował. Ci ludzie na granicy zmierzają do nas do Niemiec, więc jeśli Ty za tym stoisz to uderzasz też w nas.
Władimir P: Spoko Angela, ale tylko jeśli obiecasz, że razem przy innej okazji zniszczymy Polskę.
Angela M: naturlich Dorogoj
Władimir P: no to auf wiedersehen, zadzwonię do Aleksandra.
Po piąte – czy jesteście jeszcze w ogóle w stanie odróżniać patriotyzm od paranoi? Bo w mojej ocenie to wasze narzekanie, że oto układają się „ponad naszymi głowami” przy okazji tej akurat sprawy to jest wyraz wyłącznie waszych obsesji. I tego, że tak podświadomie rozumiecie, że wasi polityczni ulubieńcy są takimi politycznymi „przegrywami”, że tam, gdzie mocarstwa w istocie układają się ponad naszymi głowami nie mogą zrobić nic.Jedyne co Wam zostaje to się pokłócić z sojusznikami w sprawach drugorzędnych, gdzie nikt przeciw Polsce nie spiskuje. Jesteście jak armia niezdolna do tego, by toczyć wojnę, ale świetna do tego, by defilować.
Rzecznik MSZ postanowił, że nie będzie komentował mojego tekstu, ale uznał, że poinformuje o tym publicznie czyli skomentował. Zawsze myślałem, że jak się czegoś nie komentuje to się nie komentuje, ale widać nie dotyczy to tych przypadków, gdy irytacja nie pozwala na nie informowanie o nie komentowaniu. #LOLcontent
Tym niemniej jedna, jakby to ujął dyrektor PISM, „darmowa rada”. Jakbym nie dostał takich a nie innych (czytaj – z lekka beznadziejnych) odpowiedzi na moje pytania to nie miałbym podstawy do napisania tekstu. #ojej

Fot. AP Photo/RIA Novosti, Alexei Druzhinin, Presidential Press Service
Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u)
Zostaw komentarz