Od pewnego czasu w Polsce krążą plotki o wymianie rządu na nowy oraz o powołaniu na stanowisko Premiera Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego. Uważam taką ewentualną zmianę za złą, bo Beata Szydło bardzo dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków. Jest ona także osobą, która naprawdę wierzy w swoje idee a nie typową karierowiczką. Pozostała także normalnym człowiekiem mimo wysokiej pełnionej funkcji. To właśnie takich ludzi Polska potrzebuje najbardziej.

Mateusz Morawiecki ma jednak także atuty – przede wszystkim bardzo dobre kontakty z tak zwanym „kapitałem międzynarodowym”. Przez wiele lat pracował na stanowisku Prezesa Zarządu Banku Zachodniego WBK i to również po przejęciu większościowego pakietu akcji przez Banco Santander – banku mającego największą liczbę oddziałów stacjonarnych na świecie.

W 2012 roku kupiłem kilka akcji Banku Zachodniego WBK i pojechałem do Warszawy na Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy. Każda osoba może tak zrobić z każdą spółką notowaną na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Nie jest to wcale kosztowne. Wystarczy jedna akcja danej spółki a niektóre z nich są bardzo tanie. Aktualny kurs PGNiG – Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo – wynosi jedynie kilka złotych. Poza mną oraz głównym udziałowcem Banku Zachodniego WBK było obecnych jeszcze jedynie czterech innych akcjonariuszy – w tym przedstawiciele Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Mateusz Morawiecki bardzo mi przypominał wtedy Radosława Sikorskiego. Widać było również, że cieszy się on szacunkiem i poważaniem wysokich przedstawicieli Banco Santarder, którzy byli w ten dzień bardzo zadowoleni zakupem drugiego banku w Polsce w ciągu jednego roku – najpierw przejęli BZ WBK a następnie Kredyt Banku. NWZA zresztą dotyczyło fuzji BZ WBK i Kredyt Banku.

Wiele ludzi zna określenie „republika bananowa”, lecz nie wie co ono realnie oznacza. Korporacja Chiquita miała kiedyś tak duże wpływy w Ameryce Południowej, że mogła sobie pozwalać na wymienianie rządów. Obecny pieniądz jest oparty na niczym. Nie jest on nawet kawałkiem papieru, lecz jedynie zapisem księgowym. To papier jest oparty na wartości zapisu księgowego a nie zapis księgowy na wartości papieru. Zdecydowana większość pieniędzy na świecie nie została wydrukowana w postaci materialnej. Parytet złota to z kolei już dawna przeszłość. Powojenny system monetarny z Bretton Woods załamał się w 1971 roku. W dzisiejszych czasach to nie państwa, lecz banki dodrukowują pieniądze za pomocą systemu rezerwy cząstkowej oraz inżynierii finansowej, która oszukuje legalnie ich własne zabezpieczenia. Tak zwany „Kowalski” płaci za kredyty wysokie procenty. Goldman Sachs oraz inni wielcy tego świata ułamek procenta. Pozwala im to inwestować pieniądze na rynkach finansowych i na nich zarabiać dmuchając bańkę spekulacyjną. Niestety co jakiś czas ta bańka pęka, bo nie jest możliwe, aby jakiekolwiek aktywa finansowe wiecznie rosły w nieskończoność. Obowiązuje także zasada, że zyski są prywatne a straty publiczne. Dowodem na to są wymuszone pieniądze od rządów państw uważanych za suwerenne skierowane na pomoc niektórych upadających banków. Nowe regulacje europejskie z kolei przewidują, że w przyszłości bankrutujące instytucje finansowe będą sięgać po pieniądze klientów. To rozwiązanie zostało już przetestowane w Republice Cypryjskiej w 2013 roku i nie doszło do żadnej rewolucji. Według obowiązującego prawa nie ma ani jednego klienta, który by posiadał choć jednego grosza w którymś z banków. Banki mają jedynie wierzytelności wobec klientów nie będących na debecie w postaci udzielonych pożyczek przez tych ostatnich. Tak. Wpłata pieniędzy do banku to pożyczka udzielona bankowi. Ta ustawa brzmi tak jakby Unia Europejska przygotowywała się do wielkiego kataklizmu finansowego. Czyżby pacjent już nie żył i był pod sztucznym oddychaniem, podczas gdy jego bliskie otoczenie organizuje po cichu pogrzeb? I fundusz gwarantujący sto tysięcy euro każdemu klientowi może zbankrutować. Nie tylko emerytury państwowe – czyli od ZUS-u – są zagrożone, ale i również prywatne, bo rynki finansowe mogą przecież całkowicie upaść. Którzy ludzie są bardziej wpływowi? Ci, którzy administrują danymi terytoriami czy ci, którzy kontrolują i tworzą ogólnoświatowy system monetarny, bankowy i finansowy?

W związku z powyższym oraz przypominając o naszym członkostwie w Unii Europejskiej – która wtrąca się w polskie wewnętrzne sprawy – i o naszym nieoficjalnym statusie protektoratu amerykańskiego, proponuję zmienić nazwę naszego kraju na „Polska Republika Bankowo-Euroatlantycka”. Rzeczpospolita Polska istnieje jedynie teoretycznie. Były Minister Spraw Wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz miał rację, gdy o tym wspominał podczas spożywania posiłku w słynnej na całą Polskę restauracji Sowa i Przyjaciele. Moja propozycja nie jest rzecz jasna poważna. Celem sformułowania nazwy „Polska Republika Bankowo-Euroatlantycka” jest jedynie przedstawienie jak naprawdę wygląda polityka w dzisiejszych czasach.

Źródło obrazka: http://wmeritum.pl/
Link do wszystkich moich publikacji na serwisie Pressmania: http://pressmania.pl/author/pawel-helinski/
Link do mojego fan page’u na Facebooku: https://www.facebook.com/helinski/
Adres e-mail do korespondencji bezpośredniej: kontakt@helinski.info

P.S.: Osoby pragnące dowiedzieć się w jaki sposób funkcjonuje nasz obowiązujący system monetarny zapraszam na blog Kamila Cywki – młodego utalentowanego autora, który napisał także książkę o tytule „Bękart”. Polecam przede wszystkim artykuł znajdujący się po tym linkiem: http://kamilcywka.pl/?p=614.