Opowiem Wam historię, która się wydarzyła wiele lat temu – wtedy, kiedy świat był bardzo zły. Nie tak jak teraz.
W tym kraju rządziły dwa potężne i bezwzględne gangi – Gang Młota i Gang Gwiazdy. Miały podzielone strefy wpływów i wszyscy to zaakceptowali, więc jako tako się wszystkim żyło. Bez wojen, mimo tego, że oba gangi stale wyszczerzały na siebie zęby.
Bohaterem tej opowieści jest pan Pyskaty, biznesmen prowadzący działalność na terenie neutralnym. To znaczy, że okradały go mniej więcej po równo oba gangi, ale Pyskaty płacąc gigantyczne haracze, trzymał fason, że jest niezależny.
Pyskaty niby miał sztamę z Gangiem Gwiazdy, ale tylko jemu się wydawało, że ma z ich strony „ochronę”. Problem był w tym, że Pyskaty był niezbyt rozgarnięty: prowadził biznes tuż przy terenie należącym do Gangu Młota, a mimo to ciągle sobie kpił i kopał po kostkach bandziorów z tego gangu.
Poza tym Pyskaty, sądząc, że to doda mu prestiżu, kłócił się ze wszystkimi wokół, kłócąc się niemal o wszystko. Także ze swoim niby-sojusznikiem, czyli z bandziorami z Gwiazdy i ich kompanami. Przez taką postawę Pyskatego wszyscy mieli dość, także jego „przyjaciele”.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie doszło do wojny między gangami. Jak to się stało? Oto sąsiad Pyskatego (też niezbyt lotny biznesmen), który był w strefie należącej do bandy Młota, stwierdził pewnego dnia, że wolałby być okradany wyłącznie przez bandę Gwiazdy. Bo mu się znudziło płacenie haraczy Młotom.
Jak myślicie, czy Gang Młota na to się łatwo zgodził? Oczywiście, że nie: w gangsterskim świecie, jak wiadomo, taka „nielojalność” grozi śmiercią. Młot parę razy dał do zrozumienia sąsiadowi Pyskatego, żeby takie pomysły wybił sobie z głowy. Jednak sąsiad Pyskatego, mocno sponsorowany przez bandę Gwiazdy, nie zrezygnował ze swoich planów. W końcu stało się to, co stać się musiało – banda Młota przystąpiła do pacyfikacji niesfornego „klienta”.
Zgadnijcie co wtedy zrobił Pyskaty? Zamiast w tak niebezpiecznej sytuacji, choć raz w życiu pomyśleć – rzucił się na pomoc sąsiadowi (z którym nota bene relacje biznesowe w przeszłości były bardzo złe). I poleciał z gołymi pięściami na … uzbrojony po zęby Gang Młota. Tym samym, na własne życzenie, wszedł w sam środek wojny dwóch potężnych gangów.
Jak myślicie, czy ta historia mogła się skończyć happy endem dla Pyskatego?
Źródło opracowanie graficzne: EURACTIV.pl/Kinga Wysocka
Written by Krzysztof Oppenheim
www.krzysztofoppenheim.pl, www.oppen-kredyt.pl
Zostaw komentarz