Szukając odpowiedzi na pytanie, dlaczego doszło do wydarzeń, których bestialstwo nie ma równych sobie w całej wojnie, powinniśmy uwzględnić kontekst historyczny.

1.

13 kwietnia 1943 roku niemieckie radio nadało znamienny dla wszystkich Polaków komunikat: „w okolicach Smoleńska pod Katyniem władze niemieckie odkryły groby zbiorowe 10 tysięcy polskich oficerów, a rozstrzelania dokonały władze sowieckie.”

Już 17 kwietnia polski rząd poinformował, że zwrócił się do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Genewie z prośbą o wysłanie delegacji w celu ustalenia stanu faktycznego na miejscu zbrodni.

Oświadczenie powyższe zawierało również słowa ostrej krytyki pod adresem Niemiec: „Pełne hipokryzji oburzenie propagandy niemieckiej nie zakryje przed światem okrutnych, ponawianych i trwających wciąż zbrodni, dokonywanych na Narodzie Polskim.

2.

20 kwietnia 1943 roku rząd polski wysłał notę do rządu sowieckiego z żądaniem udzielenia wyjaśnień w sprawie zaginionych oficerów, o których w lecie 1941 roku sowieci twierdzili, że uciekli z obozów jenieckich do… Mandżurii.

Z prośbą o przeprowadzenie dochodzenia wystąpił do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża również Niemiecki Czerwony Krzyż.

3. 

Churchill i Eden (minister spraw zagranicznych) wymogli na Sikorskim cofnięcie wniosku. Bo przecież „niezależnie od tego, co się stało, nie można dokonywać rozłamu w koalicji walczącej z Niemcami”.

4. 

21 kwietnia 1943 roku Stalin pisze do Churchilla i Roosevelta:

Do śledztwa przyciągnięty został zarówno przez rząd Sikorskiego, jak i przez rząd hitlerowski, Międzynarodowy Czerwony Krzyż, który w warunkach terrorystycznego reżimu, z jego szubienicami i masowym tępieniem ludności, zmuszony jest do uczestniczenia w tej komedii śledczej, której reżyserem jest Hitler.”

Stalin nadto oskarżył Sikorskiego o… kolaborację z Niemcami!

5.

25 kwietnia sowiecki minister spraw zagranicznych Wiaczesław Mołotow wręczył ambasadorowi RP Tadeuszowi Romerowi notę wypowiadającą stosunki dyplomatyczne.

Wedle sowietów rząd polski miał prowadzić wrogą kampanię wobec nich i „aby przypodobać się tyranii Hitlera zadaje zdradziecki cios Związkowi Sowieckiemu”.

Mołotow nadto poinformował polskiego ambasadora, że wroga kampania została przedsięwzięta również po to, aby przy użyciu niemieckich oszczerstw wydrzeć ziemie sowieckiej Litwy, sowieckiej Białorusi i sowieckiej Ukrainy.

6. 

28 kwietnia 1943 roku rząd polski ogłasza jednostronną deklarację, w której m.in. deklarowano: „Rząd polski nie sięgał nigdy i nie sięgnie po żadne terytorium sowieckie”. To samo powtórzono 30 kwietnia oraz w przemówieniu radiowym 4 maja.

7. 

Tymczasem na frontach Niemcy ponosili klęski.

Armia Czerwona odbiła Zagłębie Donieckie.

W maju poddały się wojska niemieckie w północnej Afryce.

Oswobodzony został basen Morza Czarnego.

8.

W połowie 1943 roku było już jasne, że III Rzesza osiągnęła kres swoich możliwości mobilizacyjnych.

Przewaga, zarówno techniczna, jak i ilościowa Armii Czerwonej była wyraźna.

I ciągle rosła.

W tej sytuacji Hitler był zdecydowany na przeprowadzenie jednej wielkiej bitwy, która pozwoliłaby pokonać sowietów, zakończyć wojnę na wschodzi i ruszyć całą potęgą na zachód.

W nomenklaturze sportowej mówi się w takich przypadkach o rzucie na taśmę.

9. 

Sowiecki wywiad oraz wiadomości uzyskane przez Brytyjczyków, wskazywały czas i miejsce przyszłej bitwy.

W miarę dokładnie.

Znowu dziwnie zbiegła się w czasie z nasileniem największego terroru ukraińskiego na Wołyniu.

Bo właśnie przez Wołyń przebiegały linie niemieckiego zaopatrzenia.

10. 

Bitwa na Łuku Kurskim, w której po obu stronach walczyło ponad 2.000.000 żołnierzy, była największą pancerną (lądową) bitwą świata.

Historyk Wiktor Suworow podaje, że w trakcie bitwy sowieci samej tylko amunicji zużyli 8 tysięcy… pociągów!

Do tego należy dodać transporty żywności, paliwa etc.

Podobny, jeśli nawet nie większy, wysiłek logistyczny musiała dokonać strona niemiecka.

Tyle, że transporty musiały przyjechać z terenów Niemiec.

Właśnie przez Wołyń…

11. 

Bitwa toczyła się pomiędzy 4 lipca a 23 sierpnia 1943 roku.

Tymczasem w nocy z 11 na 12 lipca 1943 r. oddziały UPA zaatakowały równocześnie aż 167 miejscowości, mordując około 10 tys. Polaków.

Takie skoordynowane ataki trwały przez całe lato 1943 r.

12. 

Is fecit, cui prodest.

Co po polsku znaczy: ten uczynił, kto odniósł korzyść.

13. 

Popatrzmy więc geopolitycznie na Wołyń 1943 r.

Po początkowych sukcesach (1941-42) Wehrmacht zaczyna cofać się na całym froncie.

Kilka miesięcy wcześniej sowieci zlikwidowali resztki 6 armii von Paulusa w stalingradzkim kotle.

Czy w takiej sytuacji z punktu widzenia UPA nie byłoby racjonalne szykować się do walki z nadciągającym wrogiem? Pamiętamy przecież, że ostatnie oddziały UPA przetrwały do lat 1960-tych! Do końca walcząc z armią i milicją sowiecką.

Zamiast tego wybucha walka z innymi ofiarami systemów totalitarnych Rosji i Niemiec.

Prawdziwa wojna na wyniszczenie – po stronie ukraińskiej też były ofiary.

Nadzieja, że bitwa na Łuku Kurskim odwróci losy wojny również nie mogła być motorem wystąpienia UPA, bo po stronie niemieckiej akcja Zittadel (Cytadela) była utajniona.

O bitwie dowiedziano się dopiero z moskiewskiego radia.

Już po.

14.

Z perspektywy Kremla rzeź wołyńska miała sens.

W kategoriach taktycznych – wprowadzała zamęt na zapleczu wroga i wpływała w sposób istotny na jego zdolność logistyczną, co w realiach II wojny światowej miało podstawowe znaczenie.

W kategoriach geopolitycznych natomiast – usuwała ludność polską z terenów, które w przyszłości mogły być objęte plebiscytem. Przecież w połowie 1943 roku Stalin mógł się spodziewać rozwiązań analogicznych do tych wcześniejszych o dwie dekady, zaraz po zakończeniu I wojny światowej.

Również wzajemna walka dwóch potencjalnych przeciwników władzy sowieckiej była jak najbardziej na rękę Stalinowi.

Pamiętamy przecież, co rok później działo się kilkaset kilometrów dalej na zachód, w walczącej Warszawie.

Potencjalni wrogowie komunizmu wykańczali się wzajemnie.

15. 

Historia uczy, że sowiecki wywiad infiltrował nie tylko aliantów, ale i dowództwo niemieckie.

Czy mamy uwierzyć, że tzw. banderowcy działali bez swoich kremlowskich diabłów-stróży?

16. 

Dzisiaj mówimy o świadomej prowokacji sowieckiej, wpływającej na przyspieszenie wybuchu Powstania Warszawskiego.

Pytam zatem, czy Tragedia Wołyńska nie była sprowokowana również przez nich?

Bo przecież mordowano tak, by o każdej zbrodni wiedział jakiś świadek.

Dla zastraszenia innych.

A może po to, by sprowokować odwet?

Oczywiście to nie zdejmuje odpowiedzialności z tych, którzy mordowali innych w najbardziej okrutny sposób.

17. 

Jest jeszcze jeden argument, istotny dla tych, którzy pamiętają komunę.

Otóż monopol na pisanie o tamtych zdarzeniach mieli… emerytowani pracownicy peerelowskich służb specjalnych, często nawet byli funkcjonariusze NKWD.

Tylko dla nich były otwarte archiwa.

18.

Wiadomo, że z powodu braku wykwalifikowanych kadr wojskowych w latach 1942-1943 przyjmowano do UPA, nawet na wysokie stanowiska dowódcze, oficerów sowieckich, którzy uniknęli niewoli niemieckiej. Umożliwiło to powstanie w UPA sowieckiej siatki wywiadowczej, którą Służba Bezpieczeństwa UPA zlikwidowała w sierpniu 1943 roku. Można jednak przypuszczać, że nie była to jedyna siatka wywiadowcza w UPA. Schwytany w grudniu 1943 przez SB UPA dowódca sowieckiej grupy partyzanckiej Aleksander Czcheidze miał stwierdzić, że specjalny oddział sowiecki dokonał pod firmą UPA kilku napadów na Polaków, ale brakuje istotnych szczegółów na ten temat (przede wszystkim miejsc i dat).Grzegorz Mazur: „Rola Niemiec i Związku Sowieckiego w polsko-ukraińskim konflikcie narodowościowym w latach 1942-1945” w: „Polska-Ukraina: Trudne pytania. t.5. Materiały V międzynarodowego seminarium historycznego Stosunki polsko-ukraińskie w latach II wojny światowej Łuck, 27-29 kwietnia 1999″, Wyd. Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, Związek Ukraińców w Polsce, Warszawa 1999, ISBN 83-908944-6-7. s. 227.

19. 

Protokół ustaleń – oficjalne stanowisko konferencji: „3. Rola Związku Sowieckiego w tym konflikcie polegała miedzy innymi na: organizowaniu sowieckich oddziałów partyzanckich, w których uczestniczyli także Ukraińcy i Polacy. Dla tych ostatnich utworzono kilka oddziałów. Oddziały te zajmowały zdecydowanie wrogie stanowisko wobec OUN i UPA, brutalnie pacyfikowały ukraińskie wsie i dokonywały represji wobec ludności.(…) 5. ZSRR tworzył specjalne oddziały partyzanckie, które podszywając się pod AK lub UPA dokonywały represji przeciwko ludności polskiej i ukraińskiej. Wzmagało to i rozwijało konflikt polsko-ukraiński i powodowało wzajemne akcje odwetowe między AK i UPA.” Ustalenia V seminarium historyków polskich i ukraińskich w dn. 27-29 kwietnia 1999 w Łucku. Temat badawczy: „Rola Niemiec i Związku Sowieckiego w polsko-ukraińskim konflikcie narodowościowym w latach 1939-1945”. Przewodniczący: Andrzej PaczkowskiJarosław Isajewycz. Uczestnicy: Władysław Filar, Grzegorz Hryciuk, Zbigniew Karpus, Michał Klimecki, Grzegorz Mazur, Zbigniew Palski (referenci), Edmund Bakuniak, Czesław Grzelak, Marek Jasiak, Grzegorz Motyka, Waldemar Rezmer, Andrzej Leon Sowa, ze strony ukraińskiej: Kostiantyn Kondriatuk, Stepan Makarczuk, Mychajło Szwahulak, Wołodymyr Trofymowycz (referenci), Ihor Iljuszyn, Mykoła Kuczerepa, Jurij Makar, Bohdan Osadczuk, Wołodymyr Serhijczuk, Bohdan Zabrowarnyj. W: „Polska-Ukraina: trudne pytania t.5 Materiały V międzynarodowego seminarium historycznego Stosunki polsko-ukraińskie w latach II wojny światowej Łuck, 27-29 kwietnia 1999″, Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, Związek Ukraińców w Polsce, Warszawa 1999, ISBN 83-908944-6-7. s. 352.

20. 

„Już 20 maja Biuletyn Informacyjny oskarżył agentów sowieckich o inspirowanie mordów ukraińskich. (…) W późniejszych komentarzach Biuletyn informacyjny zmodyfikował swoje wcześniejsze stanowisko, jedynie podkreślając istnienie oznak, że agenci sowieccy dążą do wyzyskania pogromów wołyńskich celem dalszego podniecenia wrogości >>nacjonalistów<< polskich i ukraińskich [Biuletyn Informacyjny, 27 V 1943, nr 21]. Ta ostatnia konstatacja jest bezsporna. Jest bowiem faktem, że niektóre działania represyjne wobec Ukraińców, dokonywane przez oddziały partyzantów sowieckich obciążały konto polskiego podziemia, zwłaszcza że część z nich występowała w polskich mundurach wojskowych, z polskimi orzełkami na czapkach. Znaczna część tych żołnierzy mówi po polsku konkludował Biuletyn Informacyjny [14 X 1943, nr 41].”, Andrzej Leon Sowa „Stosunki polsko-ukraińskie 1939-1947”, Kraków 1998, ISBN 83-90931-5-8, s.210-211. Oddział Józefa Sobiesiaka ps. Maks rozstrzelał według świadectwa samego Sobiesiaka kilkunastu chłopów ukraińskich we wsi Nabrózka w maju 1942. (Józef Sobiesiak Brygada Grunwald, Warszawa 1966 s.27-28). Oddział stanowił część sowieckiej brygady specjalnego przeznaczenia płk Antona Brinskiego. „W donosie miejscowych Ukraińców, złożonym władzom sowieckim po zajęciu Wołynia przez Armię Czerwoną Sobiesiaka przedstawiono jako polskiego oficera, nacjonalistę. Trudno stwierdzić, czy masowa egzekucja wykonana przez ten oddział była wypadkiem odosobnionym. Wiadomo jednak, że oddziały partyzantki sowieckiej przeprowadzały na wielką skalę likwidację ukraińskich chłopów, uznanych za nacjonalistów. Znane są listy przeznaczonych do likwidacji ponad 200 Ukraińców z rejonu Sarn sporządzone w marcu 1943 r. przez tylko jeden oddział sowiecki „Czepigi”.” Andrzej Leon Sowa „Stosunki polsko-ukraińskie…” s. 211.

21. 

Sprawa kontaktów ukraińsko-sowieckich jest jednak bardzo trudna do zbadania z uwagi na stosunkowo skromną bazę źródłową, a w celu ostatecznego jej wyświetlenia należałoby sięgnąć do dokumentacji sowieckich służb specjalnych.” Grzegorz Mazur „Rola Niemiec i Związku Sowieckiego w polsko-ukraińskim konflikcie narodowościowym w latach 1942-1945” w: „Polska-Ukraina: trudne pytania t.5 Materiały V międzynarodowego seminarium historycznego Stosunki polsko-ukraińskie w latach II wojny światowej Łuck, 27-29 kwietnia 1999″, Wyd. Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, Związek Ukraińców w Polsce, Warszawa 1999, ISBN 83-908944-6-7. s. 227.

22. 

Prezydent Ukrainy, Petro Poroszenko, w lutym 2018 roku przyłączył się do krytyki noweli ustawy o IPN.

W oświadczeniu opublikowanym przez oficjalną stronę internetową prezydenta Ukrainy, Poroszenko napisał, że „z głębokim zaniepokojeniem” przyjmuje „uchwałę Polskiego Parlamentu” w sprawie nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Jak stwierdził „prawda historyczna wymaga rozmowy i dialogu, a nie zakazów”. Jednocześnie ukraiński prezydent uznał, że zawarte w projekcie polskiej ustawy oceny faktów historycznych „są całkowicie stronnicze” i „nie do przyjęcia” dla strony ukraińskiej.

(za: Kresy.pl, https://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/prezydent-ukrainy-przylacza-sie-krytyki-nowelizacji-ustawy-o-ipn/)

Tymczasem trzy lata wcześniej Ukraina odcięła się od próby wyjaśnienia Zbrodni wołyńskiej.

„W dniu 9 kwietnia 2015 r. parlament Ukrainy, Werchowna [Najwyższa] Rada, uchwaliła cztery akty prawne regulujące pamięć historyczną: nr 2538 „w sprawie statusu prawnego i uczczenia pamięci uczestników walk o niepodległość Ukrainy w XX wieku”; nr 2558 „o potępieniu komunistycznego i narodowo-socjalistycznego (nazistowskiego) reżimów totalitarnych oraz zakazie propagowania ich symboli”; nr 2540 „w sprawie dostępu do archiwów organów represyjnych komunistycznego reżimu totalitarnego, 1917-1991”; i nr 2539 „o uwiecznieniu zwycięstwa nad nazizmem w II wojnie światowej”. Przepisy prawne zostały uchwalone z prędkością rzadko spotykaną w ukraińskim organie ustawodawczym i przytłaczającą większością głosów”.

(John-Paul Himka, „Legislating Historical Truth: Ukraine’s Laws of 9 April 2015”)

Uczczenie pamięci (ustawa nr 2538) to po prostu prawnie zagwarantowana cześć UPA.

Ukraina odcięła się zatem ustawowo od możliwości wyjaśnienia, na ile i w jakim zakresie ludobójstwo kresowe miało inspiracje Stalina.

Hipokryzja Poroszenki, który z troską pochyla się na rzekomym zagrożeniem wolności badań w Polsce mimo tego, że na Ukrainie od kilku lat jest ona zakazana, powinna skutkować co najmniej zawezwaniem polskiego ambasadora w Kijowie do kraju.

W Kijowie muszą pamiętać, że nie istnieje pojęcie sojuszy za wszelką cenę. Przynajmniej my, Polacy, jego nie znamy.

Polska bez Ukrainy przetrwa.

Ukraina skłócona z Polską stanie się łupem Rosji, ewentualnie podzieli się na kilka walczących ze sobą państewek szukających protekcji u sąsiadów.

 11.07 2018