Mantra: „Bez Kaczyńskiego PiS przepadanie” rozbrzmiała w całej Polsce. Dzisiejsze spotkanie rządu z marszałkiem sejmu i późniejsza konferencja Jarosława Kaczyńskiego, to jest polityczna poezja. Nie pamiętam od kiedy czekałem na coś, co będzie można nazwać klasyką społecznej komunikacji w wydaniu PiS. W każdym razie był to czas nieludzko wydłużony i w dodatku naszpikowany działaniami profanującymi komunikację z wyborcami. Po decyzjach Kaczyńskiego i trzeba podkreślić, że z całą pewnością Kaczyński jest ich autorem, a reszta nie miała wyjścia, można sobie marudzić i wybrzydzać, ale kto się zna, ten cmoknie z zachwytem.

Wiele razy podkreślałem, że wyborcy w swojej masie nie wsłuchują się w subtelności, nie analizują danych statystycznych, nie zagłębiają się w nadwyżki i deficyty oraz wskaźniki wzrostu. Wyborca między pracą, zakupami i rodzinnym obiadem wychwytuje prosty przekaz, kto ukradł, kto zabił, kto się wygłupił. Broniłem i nadal bronię nagród dla rządu Beaty Szydło, bo to był pierwszy rząd, który ma spektakularne sukcesy i nie będę ich wymieniał, robiłem to dziesiątki razy. Problem w tym, że mało ważne są moje wywody i inne egzegezy polityczne, liczy się odbiór społeczny. Ludzie na samą wieść, że jakiś polityk otrzymał nagrodę dostają spazmów i reakcja zawsze jest taka sama – człowiek haruje, a te złodzieje sobie dają miliony. Kto ma ochotę niech pisze tomy podręczników, gdzie wyjaśni, że to przecież populizm i należy te kwestie rozstrzygnąć rzeczowo, zamiast grać propagandowo. Takie podręczniki powinny być zaopatrzone z wydawniczą dedykację: „wszystkim politykom, którzy chcą przegrać wszystkie wybory”.

Naprawianie świata to zajęcie szlachetne, ale z ludzkimi emocjami jeszcze nikt nie wygrał i nie przebił się z rozsądnym przekazem. PiS musiał wycofać się z nagród, które dokonały spustoszenia, nie w sondażach, co zawsze jest przejściowe, ale w całym wizerunku partii. Kaczyński bardzo wysoko i naiwnie postawił poprzeczkę moralną swoim kolegom i koleżankom, co ma swoją cenę, jednak z drugiej strony tym kapitałem PiS wygrało wybory. Gdy się mówi, że do władzy nie idzie się dla pieniędzy, to żadnym wywodem nie wyjaśni się wypłaty premii dla polityków. Po wielu miesiącach cały bałagan wywołany zarówno przez sam fakt wypłacania nagród, jak i całkowicie niespójne, nieudolne próby wyjścia z tego kryzysu, został wyczyszczony jednym ruchem. Politycznie decyzjom Kaczyńskiego nie można zarzucić nic, one w swojej prostocie i oczywistości składają się na pokerową zagrywkę. Cóż z tego, że populizm, a zarzuty nie były populistyczne? Proste odbicie piłeczek i jeszcze dodatkowe kopnięcia do bramki przeciwników, kompletnie zmieniły obraz gry.

PO była już na prostej drodze, żeby wymazać z pamięci Polaków pół biliona, lekko licząc, ukradzionych i sprzeniewierzonych pieniędzy Polaków, bo wyborcy odruchowo zakodowali sobie nagrody dla polityków PiS. Teraz mamy taki oto widok na szachowej planszy. Pierwszy ruch Kaczyńskiego, to zwrot nagród, co samo w sobie nie przyniosłoby oczekiwanego efektu. Ludzie dalej gadaliby, że PiS złodzieje i tylko dlatego oddali, że zostali przyłapani za rękę, ale są lepsze tematy. W drugim ruchu Kaczyński mówi szach i proponuje obniżkę pensji poselskiej, następny szach to obniżka pensji samorządowców i dodatków dla prezesów spółek skarbu państwa. W tym miejscu można spokojnie powiedzieć mat, ale to jeszcze nie koniec, mało kto zwrócił uwagę, że jest jeszcze komunikat do towarzystwa z PiS. Bardzo krótki i prosty komunikat, kto się nie godzi na warunki może zapomnieć o miejscach na listach wyborczych. Nie szach i mat, ale kilka szachów i jeden wieki mat.

PiS musiał przeciąć propagandę PO i nie dało się tego zrobić żadnym słownym przekazem, wyłącznie radykalne decyzje mogły zamknąć puszkę Pandory. Kampania PO „Konwój wstydu” została przerobiona na komedię. Każde wystąpienie w obronie pensji posłów i samorządowców ze strony opozycji, czego należy się spodziewać, bo to jest kij wbity w mrowisko, będzie następną komedią. W PiS rozwydrzeni działacze położą uszy po sobie i to z dwóch powodów, słowo prezesa i słowo ludu. Kaczyński ustawił kampanię samorządową od początku do końca. Kampania miała przebiegać pod hasłem „PiS złodzieje” i krzyczeliby to złodzieje z PO. Klimat iście Orwellowski, ale z pomocą mediów i „autorytetów” doszłoby do niezłego spustoszenia. Nie było innej drogi i nie ma tu najmniejszego sensu dzielić populizmu na czworo. Polityczny szach i mat, ale tak grać w PiS potrafi wyłącznie Kaczyński. Wróciło stare PiS, bo wrócił Kaczyński w najwyższej formie.

Autor: Piotr Wielgucki
Bloger Matka Kurka.