Wyborcze podsumowanie, czyli kubeł zimnej wody

//Wyborcze podsumowanie, czyli kubeł zimnej wody

Wyborcze podsumowanie, czyli kubeł zimnej wody

Wszyscy wpadli w euforię i zatracili poczucie rzeczywistości, a jest ona wyjątkowo nieciekawa.

Po pierwsze, PiS zwyciężył zgodnie z przewidywaniami, lecz nie jest to zwycięstwo pełne. Będzie mógł samodzielnie rządzić przy bardzo kruchej większości i nieprzewidywalnym, ewentualnym sojuszniku. Partia i jej liderzy zdają sobie z tego sprawę i wpadają już w pierwszą z zastawionych przez przegranych pułapek: kompromis. Jarosław Kaczyński mówił wczoraj bardzo mądrze. Tylko, czy to było potrzebne? Jest oczywiste, że ludzie myślący w kategoriach państwa odrzucają „zemstę”. Nie powinno to jednak oznaczać kolejnej „grubej kreski”, gdyż w ten sposób sankcjonowany jest system, który chciano obalić. Tą wypowiedź, analizowaną dzisiaj na wszystkie sposoby, odbieram też, jako zapowiedź odejścia od generalizacji oraz indywidualizację ocen. Liczą się ludzie i ich czyny, stosunek do państwa, a nie etykietki, PESEL lub życiorysy (oczywiście, że przy okazji myślę o sobie). Wierzę, że mimo wszystko PiS da radę i przestanie kokietować mainstream udowadnianiem jaki jest „otwarty i proeuropejski”, bo w ten sposób przyznaje trelewizji rację i potwierdza szerzone przez to środowisko oceny. Nadal też sądzę, że wynik wyborów byłby dla tej partii korzystniejszy, gdyby nie zrezygnowano z podkreślania tego, co ludzi nurtuje i na czego rozwiązanie czekali. To właśnie pokazywało PiS, jako partię różniącą się od innych, również antysystemową, a przede wszystkim taką, dla której tylko interes własnego kraju jest siłą napędową, co paradoksalnie zbliża ją do głównych europejskich graczy.

Po drugie, pisałem już o frekwencji, jako kluczu w tych wyborach. Zachwycamy się, że była najwyższa od wielu lat. Zapominamy o blisko połowie, która nie głosowała. Dla mnie oznacza to, iż połowa społeczeństwa ma swój własny kraj gdzieś, jest nastawiona anarchistycznie, czuje się oszukana i nie ufa nikomu. Wolę tak myśleć, bo „krokodyle łzy” nad „obojętnością” są tylko protezą wyjaśnienia problemu, właściwą mainstreamowym gwiazdom socjologii i politologii. Jest jeszcze jedno niebezpieczeństwo, wynikające z tej frekwencji: popatrzmy na wyniki i dokonajmy obliczeń, ale uwzględniając cały elektorat, a nie wyłącznie głosujących. Obliczenia te nie napawają optymizmem. Prawie 70% społeczeństwa jest albo wrogie zwycięzcom, albo im nie ufa. To ogromny procent, zdolny do uniemożliwienia każdych skutecznych rządów. Ciekaw jestem czy w PiS kroś myśli podobnymi kategoriami i rozważa strategię, lecz – znów powtórzę – nie poprzez kokieterię wobec wszystkich, systemowe, delikatne ” podgrzanie wody w kranie” w ramach tolerowanego limitu, ale poprzez budowę jasnej, jednoznacznej i czasem bezkompromisowej tożsamości. Nie chodzi o nacjonalizm, lecz o przekonanie tej enigmatycznej większości, że Polska jest krajem, z którego należy być dumnym, a nie wstydzić się do za granicą. Żaden polityk nie osiągnie tego dzięki umizgom w trelewizjach oraz oczekiwaniem na poklepywanie po plecach przez USA lub Niemcy. Mam nadzieję, że PiS jest świadome czym różni się od poprzedników.

Po trzecie, zaczął się taniec wokół PiS. Administracja państwowa zrobi wszystko by przetrwać. Widać to po wielu instytucjach, w tym po tych specjalnych. Gienierały już zapewniają, że są fachowcami i tylko im władza nie pozwalała przez osiem lat, a „teraz to dopiero będzie wspaniale”. Oferują „dowody” owej „niekompetencji” przegranych, czyli znów kolejny zestaw haków. Jeśli PiS na to pójdzie, to przegra, ponieważ wpisze się w grę, w której karty rozdawać będą inni i kontrolować siłę tych kart. Nie łudźmy się też, że PO przegrała. Są nadal w sejmie, wraz ze swoimi mutacjami, PSL, a na horyzoncie widać nową „zabawkę” , którą podatnik będzie musiał opłacać. Rozmienić na drobne, wciągnąć w interesiki i tymi sposobami zneutralizować zagrożenie, poklepując jednocześnie po plecach i chwaląc za to, że nie dopuścili do głosu „szaleńców i prowokatorów”. Pamiętajcie: oni nie przegrali. Są nadal w sejmie ze swoimi immunitetami, możliwościami i układami, o wiele ważniejszymi od liczby mandatów. Zaraza zawsze zaczyna się od jednego zarażonego.

Po czwarte, nie komentuję wyniku Kukiza i KORWiNA, bo jest to dla mnie największe rozczarowanie. Nie rozumiem jak można nie widzieć rzeczywistych antysystemowców i głosować na terminatora księgowości korporacyjnej, „krewnych i znajomych królika” lub na młodego Trockiego, zachowującego się niczym „Lenin w październiku”. O głosie na konsumentów ośmiorniczek nawet nie wspomnę.

Pewnie nie spodoba się Wam to, co napisałem. Trudno. I tak uważany jestem za prowokatora przez lewicę i prawicę, więc co mam do stracenia? W dodatku, po moich znajomych lub osobach „ze środowiska” rozsyłany jest mail o intrygującym tytule: „Krótkie podsumowanie działalności renegata Wrońskiego”.

By |2015-10-27T23:05:57+00:00Październik 27th, 2015|Polityka|Możliwość komentowania Wyborcze podsumowanie, czyli kubeł zimnej wody została wyłączona

About the Author:

Piotr Wroński
Pułkownik Piotr Wroński, pracownik I Departamentu SB, a w III RP oficer UOP i Agencji Wywiadu jest autorem powieści z kluczem „Spisek założycielski. Historia jednego morderstwa” odsłaniającej kulisy działalności bezpieki, w tym m.in. morderstwa bł. ks Jerzego Popiełuszki.
Google+