Od dwóch lat, gdy mam wolną niedzielę, urządzam sobie wycieczki po Mazowszu. Jako Ślązak, z pochodzenia i przekonania. I z przekory.
Ludzie na Mazowszu są wyraźnie biedniejsi od tych na Śląsku, ale za to bardziej otwarci. Bardziej uczuciowi. Na Mazowszu więcej jest lasów iglastych, u nas są mieszane. Jest mniejszy wybór kiełbas, za to większy asortyment produktów nabiałowych. Śląsk to świnie, a Mazowsze to krowy.
Dziś w zakrystii bazyliki w Węgrowie ogladaliśmy legendarne zwierciadło Twardowskiego oraz obraz przedstawiający czasy ostateczne. W bazylice było całkiem sporo ludzi po godz. 17:00, część młodych zbierała pieczątki od lokalnego duszpasterza.
Loretto – osada, którą odwiedziliśmy w pierwszej kolejności sprawiała wrażenie bardzo schludnej i dobrze zarządzanej. Węgrów, jakkolwiek zrobił dobre wrażenie, w moim poczuciu zasługuje na więcej. I temu też kibicuję.






Zostaw komentarz