Oboje z Mężem byliśmy wychowani w patriotycznych rodzinach. Nasi śp. Rodzice wpajali nam miłość do Ojczyzny, uczyli prawdziwej historii Polski jakże innej od tej której uczono nas w szkole w okresie komuny. Jako dzieci wiedzieliśmy, że w Katyniu, na polecenie Stalina NKWD zamordowało polskich oficerów, oraz część naszej inteligencji będącej elitą narodu polskiego. Od najmłodszych lat naszym marzeniem było, aby kiedyś być w tym miejscu i złożyć hołd pomordowanym.

Gdy 10.04.2010 r samolot TU 154 z prezydentem Lechem Kaczyńskim i 96 pasażerami rozbił się w Smoleńsku, podobnie jak tysiące naszych rodaków bardzo oboje to przeżywaliśmy. Tragedia była porażająca bowiem zginęli podczas podróży do Katynia, w 70 rocznicę zbrodni by uczcić pamięć zamordowanych. Dramat ten spowodował, iż wzmogło się u nas pragnienie odwiedzenia zarówno miejsca katastrofy jak i niedaleko znajdującego się Katynia.

Długo musieliśmy na to czekać, ponieważ w katalogach biur podróży nie było takiej oferty. Któregoś dnia czytając „Gazetę Polską codziennie” trafiliśmy na informację, że Klub Gazety Polskiej w Starogardzie Gdańskim organizuje (7-13.04.2019) wyjazd autokarowy na uroczystości 10 kwietnia w Lesie Katyńskim. Zareagowaliśmy natychmiast zgłaszając nasz akces panu Sebastianowi Kucharczykowi przewodniczącemu klubu. Jak się później okazało by nasza wyprawa mogła dojść do skutku musiał On przezwyciężyć wiele trudności.
Miłą niespodzianką była dla nas obecność w naszej grupie państwa Joanny i Andrzeja Gwiazdów.

7 kwietnia 2019 wczesnym rankiem wyruszyliśmy w podróż. Pierwszym etapem naszej podróży było Wilno. Naszą polską przewodniczką była pani Bożena, która posiadając rozległą wiedzę historyczną opowiadała nam bardzo ciekawie o mijanych miejscowościach, m.in. o sanktuarium w Gietrzwałdzie, o zamku w Lidzbarku Warmińskim, zbudowanym przez polskich biskupów, który Mikołaj Kopernik obronił przed Krzyżakami. Jechaliśmy przez Puszczę Augustowską i Wigierski Park Narodowy. Nie będę szczegółowo opisywać poszczególnych miejsc o których opowiadała nam pani Bożenka, ze względu na szczupłość miejsca. Jednak nie sposób pominąć sanktuarium Matki Boskiej Studzieniczańskiej i miejsca upamiętnienia w Gibach pomordowanych przez Smiersz polskich patriotów.

Po minięciu Augustowa skierowaliśmy się do miejscowości Studzieniczna w której znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Studzieniczańskiej, związane z objawieniami Matki Boskiej w XVIII w. Nazwa jeziora jak i sanktuarium pochodzi od studni, która według wierzeń zawiera cudowną wodę uzdrawiającą choroby oczu. Od 9 czerwca 1999 r. kojarzy się również z wizytą Papieża Jana Pawła II.

By dojść do znajdującej się nad jeziorem kaplicy po drodze weszliśmy do znajdującego się niedaleko niej drewnianego parafialnego kościoła pw. Matki Bożej Szkaplerznej. Pochodzi z drugiej połowy XIX w., jest nieduży, za to urzekający prostotą, ciepłem i spokojem. Po wejściu uwagę przykuwa ciekawy żyrandol z rogów łosia oraz rogi umocowane na drewnianych kolumnach i trzy ołtarze.

Po odmówieniu krótkiej modlitwy udaliśmy się do znajdującej się nieopodal kaplicy Najświętszej Maryi Panny. Jest ona murowana i położona przy samym jeziorze. To w niej znajduje się cudowny obraz Matki Boskiej Studzienicznej

Z daleka biel i wysokość fasady kaplicy sprawiają wrażenie wielkości, jednak po wejściu do środka okazało się, że jest ona bardzo mała ale bardzo piękna.

Tuż obok kaplicy obudowana drewnianą altanką znajduje się studzienka z cudownym źródłem uzdrawiającym oczy. Jej czystość i smak są niepowtarzalne. Nad samym źródłem umieszczono figurę Matki Boskiej.

Po wyjściu z altanki udaliśmy się do znajdującego się nad samym brzegiem jeziora pomnika Papieża Jana Pawła II. Wracając do autokaru mijaliśmy stacje Męki Pańskiej umieszczone między drzewami tuż przy jeziorze.

Następnym miejscem w którym zatrzymaliśmy się było wzgórze w Gibach. Znajduje się na nim 266 dębowych krzyży symbol Obławy Augustowskiej w której w lipcu 1945 roku zginęło około 600 działaczy podziemia niepodległościowego. W miejscu tym organizowane są uroczystości rocznicowe związane z uczczeniem ofiar Obławy Augustowskiej. 12 lipca jest ustanowionym w 2015 r. przez Sejm Dniem Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej.

Gdy byłam przed laty w pobliskich Sejnach nie wiedziałam o tej zbrodni. Nie było tu ani krzyża ani żadnych śladów upamiętniających zamordowanych. Uważam, iż oprócz krzyży powinien powstać również pomnik który podkreślałby tragedię tych ludzi i ich rodzin. Po złożeniu kwiatów, zapaleniu zniczy i krótkiej modlitwie ruszyliśmy w dalszą drogę.

Jadąc, myślami byłam przy grobach naszych zamęczonych patriotów tych odkrytych i nieodkrytych rozsianych po całym kraju i tych w Katyniu dokąd zmierzaliśmy.

Po obiedzie udaliśmy się do Wilna do którego przybyliśmy późnym popołudniem. Zatrzymaliśmy się na nocleg w hotelu „Panorama” znajdującym się w bliskiej odległości od Starówki oraz Sanktuarium Matki Boskiej Ostrobramskiej. Z okien hotelu rozpościerał się piękny widok na miasto. W Wilnie byłam już w 2002 r. i doskonale pamiętam niektóre miejsca. Ponieważ do kolacji było sporo czasu nasza przewodniczka Bożenka zabrała nas na spacer po mieście.

Mimo, że do kaplicy nie można już było wejść, bo już było po godz 19, to oświetlony obraz widać było dobrze w dużym pięknym oknie.

Weszliśmy natomiast do kościoła pw. Świętej Teresy który połączony jest z Ostrą Bramą, stąd zwany jest też Ostrobramskim.

Zbudowany w latach 1635-1650 ma przepiękną fasadę opartą na wzorach rzymskich. Wykonana jest ona z marmuru sprowadzonego do jego budowy ze Szwecji. Wystrój wnętrza pochodzi z XVIII w., gdyż pierwotne wyposażenie uległo zniszczeniu w wyniku pożaru w 1760.

Wykonany w stylu rokokowym co widać w lekkości i dekoracyjności form, swobodzie kompozycji, asymetrii i płynności linii oraz motywach egzotycznych. Posiada ładne sklepienie na którym umieszczone są freski przedstawiające żywot św. Teresy. Zwraca uwagę bogato zdobiony ołtarz główny przedstawiający ekstazę św. Teresy.

Godne uwagi są bogato zdobione ołtarze boczne i znajdujące się w nich przepiękne malowidła. Po śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego przechowywano tu urnę z jego sercem, zamurowaną w ścianie we wnętrzu świątyni którą w pierwszą rocznicę śmierci złożono na cmentarzu na Rossie.

Kościół na przestrzeni wieków nie zawsze pełnił funkcje sakralne. Przez pewien czas mieścił się w nim żeński internat, a po wkroczeniu Armii Czerwonej przeznaczony został na instytucje państwowe. W 1948 kościół przejęło duchowieństwo litewskie.

Po opuszczenia świątyni przeszliśmy przez Bramę Świętej Trójcy na dziedziniec gdzie znajduje się Cerkiew Trójcy Świętej i klasztor Bazylianów. Niestety cerkiew była już zamknięta, ale mogliśmy podziwiać zniszczone freski z postaciami męczenników wileńskich i rosyjską tablicę ku ich pamięci na frontowej ścianie cerkwi.

W pobliżu znajduje się dom w którym był więziony Adam Mickiewicz wraz z innymi Filomatami. W roku 2002 będąc w Wilnie miałam okazję wejść do środka, teraz oglądaliśmy go z zewnątrz.

Nieopodal jest ekspozycja celi Konrada. Jest to replika odtworzona na podstawie dokumentów i opisów znajdujących się w pamiętnikach i listach więźniów. Mimo, iż było już po godzinach zwiedzania, specjalnie dla nas pani pilnująca otworzyła ją na chwilę.

Idąc malowniczymi uliczkami Starówki dotarliśmy do kościoła św. Ducha, najwspanialszego wileńskiego zabytku późnego baroku. Historia jego jest bardzo ciekawa. Pierwszą świątynią wzniesioną w tym miejscu był drewniany kościół za czasów Litwy pogańskiej na początku XIV w. który spalił się na początku XVII w. Kolejny – barokowy, ale jeszcze nieukończony klasztor został spalony w 1655 r. przez wojska moskiewskie podczas wojny polsko-rosyjskiej. Następnie świątynia była niszczona przez kolejne pożary w latach 1726, 1748, 1758.

W drugiej połowie XVIII w. na zrębie dawnych murów wzniesiona została nowa, późnobarokowa świątynia. Obecnie jest to tzw. kościół polski – jedyny, w którym sprawuje się liturgię tylko w języku polskim. Gdy byłam tu 3 maja 2002 r uczestniczyłam we mszy świętej za Ojczyznę.

To w nim znajdował się słynny obraz „Jezu ufam Tobie” namalowany w 1934 r. przez polskiego malarza Eugeniusza Kazimirowskiego według wskazówek św. Faustyny Kowalskiej. Mimo, iż nie do końca była z niego zadowolona, jest on celem pielgrzymek nie tylko z Polski. W roku 2002 miałam okazję widzieć nie tylko obraz, ale i być w domu św. Faustyny.

Niestety 28 września 2005 r. decyzją metropolity wileńskiego A. Bačkisa przeniesiony został do kościoła św. Trójcy. Wywołała ona liczne protesty Polaków na Litwie, które nic nie dały. Kościół ten jest niewielką świątynią włączoną w ciąg kamienic przy ulicy Dominikańskiej i ma bardzo ciekawą historię

W obecnym miejscu istniał kościół już w XV wieku, prawdopodobnie drewniany. Nie wiadomo, kiedy wzniesiono murowany, gotycki. W 1536 roku król Zygmunt I ufundował przy kościele szpital. Przebudowano go prawdopodobnie w 1749 roku po pożarach, które spustoszyły miasto. Wzniesiono wtedy dwie wieże, nowe prezbiterium, a w miejscu gotyckiej apsydy – nowy portal. W latach 1781-1805 proboszczem kościoła Św. Trójcy był Marcin Poczobut – słynny astronom i rektor uniwersytetu wileńskiego.

Teraz utworzono w tej świątyni sanktuarium Miłosierdzia Bożego. W prezbiterium Sanktuarium umieszczono obraz „Jezu ufam Tobie”.Samo Sanktuarium nie jest duże i ma bardzo skromny wystrój,ale atmosfera tego miejsca sprawia, że czujemy się bliżej Boga i ręce same składają się do modlitwy.

Tego dnia zakończyliśmy wieczorne zwiedzanie. Nadchodził czas kolacji i trzeba było wracać do hotelu. Byliśmy wdzięczni pani Bożence, za ten wieczorny spacer, ponieważ w dniu następnym trasa naszej wędrówki przebiegała inaczej i nie zobaczylibyśmy obrazu „Jezu ufam Tobie”. Teraz widziałam go po raz drugi i mogłam odmówić przy nim krótką modlitwę.

8 kwietnia 2019 r. rano poznaliśmy miłą miejscową przewodniczkę Albinę Drzewiecką w towarzystwie której udaliśmy się na dalszą wędrówkę po ulicach miasta.

Idąc w kierunku wileńskiej Starówki przeszliśmy obok Ostrej Bramy, kaplica o tak wczesnej porze była jeszcze zamknięta i udaliśmy się do pobliskiej cerkwi prawosławnej św. Ducha.

Byłam w niej podczas mojego poprzedniego pobytu w Wilnie. Znajduje się ona na ulicy Ostrobramskiej i jest najbardziej szanowaną świątynią w Wilnie. Cerkiew ma bardzo bogatą historię. Pierwsza była drewniana i została wzniesiona z fundacji sióstr Teodory i Anny Wołowicz w 1597. Po 1611 była to jedyna świątynia prawosławna w Wilnie. Obecnie zachowana cerkiew jest utrzymana w stylu klasycystycznym, chociaż we wnętrzu znajduje się pochodzący z pierwszej połowy XVIII w. barokowy ikonostas. Wśród 20 ikon znajduje ufundowana przez carycę Marię Aleksandrownę ikona Zwiastowania.

To w niej znajdują się szczątki trzech świętych męczenników Jana, Antoniego i Eustachego będących patronami Białorusi. Za to, że publicznie odmówili respektowania pogańskich zwyczajów panujących na litewskim dworze, zostali wtrąceni do więzienia, a po kilkukrotnej odmowie odejścia od chrześcijaństwa – straceni przez powieszenie.

Ich święto po dziś dzień odbywa się 27 kwietnia. Miejsce ich spoczynku zrobiło na nas wrażenie, ponieważ spod całunu którym przykryte są ich szczątki wystawały stopy w pantoflach.

Kierując się na Starówkę i podziwiając pięknie odrestaurowane kamienice mijaliśmy kościół św. Kazimierza gdzie znajdują się relikwie św. Andrzeja Boboli. Niestety mogliśmy go podziwiać jedynie z zewnątrz ponieważ był zamknięty.

Rynek Starówki jest pięknie odrestaurowany a ratusz przebudowany w stylu klasycystycznym. Idąc powoli widzieliśmy domy w których mieszkali:

A. Mickiewicz, Józef Ignacy Kraszewski, M. Ogiński, dom Józefa Zawadzkiego polskiego księgarza i wydawcy, budynek Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej.

Zatrzymaliśmy się przy Uniwersytecie Wileńskim słuchając przewodniczki Albiny, która opowiadała nam jego dzieje. Założony w 1579 przez króla Polski Stefana Batorego jako Akademia i Uniwersytet Wileński. Wykładali w nim m.in. Piotr Skarga, Jan i Jędrzej Śniadeccy. Obecnie ma 12 wydziałów i jest największą uczelnią Litwy. W roku. 2005 studiowało na nim 22 618 studentów, z tego 15 789 w trybie dziennym.

Powoli przemieszczając się ulicami Wilna dotarliśmy do pięknego kościoła św. Anny, którego architekturą według legendy zachwycił się Napoleon podczas marszu na Moskwę, mówiąc, że gdyby mógł „Na dłoni przeniósł by go do Paryża”. Nie przeszkodziło mu to jednak zrobić z niego stajni.

W pobliżu stoi pomnik naszego wieszcza narodowego Adama Mickiewicza.

Za kościołem św. Anny, znajduje się XVI w. gotycki kościół pod wezwaniem św. Franciszka i św. Bernarda. będący jedną z największych gotyckich budowli sakralnych na Litwie. Kościół to masywna, ciężka budowla. Początkowo miał charakter budowli obronnej. Dowodzą tego zbudowane w czterech narożach wieżyczki, oraz 19 strzelnic widocznych na północnej elewacji kościoła.

W latach 1655–1660 poniósł dotkliwe straty podczas okupacji moskiewskiej Wilna, kiedy to został zdewastowany przez kozaków, a w jego wnętrzu dokonano mordu zakonników i mieszczan szukających schronienia. Był wielokrotnie przebudowywany.

W XVIII w. posiadał 14 rokokowych ołtarzy z drewna klonowego, bogato ozdobionych rzeźbami. Z drewna wykonane były konfesjonały, balustrady i obramowania portali. Efektownie prezentował się zwłaszcza ołtarz wielki z 1710, za którym mieścił się chór zakonny z bogato rzeźbionymi stallami.

Pomimo wielokrotnych zmian wprowadzanych w ciągu 500 lat, kościół nadal posiada elementy średniowiecznej budowli. Wewnątrz znajdują się dwie kaplice: św. Michała z 1600 roku oraz dobudowaną w 1632 roku Kaplicę Trzech Króli. W 1690 roku zbudowano ambonę z drzewa klonowego, a w XVIII wieku czternaście rokokowych ołtarzy z których zachował się jedynie największy. W podobnym stylu zostały zaprojektowane konfesjonały, balustrady i obramowania portali. Po lewej stronie umieszczony został obraz Matki Bożej, przysłany z Rzymu przez papieża Klemensa VIII w 1598 roku.
Wnętrze kościoła bardzo duże i przestronne.

Za władzy sowieckiej pod koniec lat 40. został zamknięty i zamieniony w magazyn Instytutu Sztuki, a jego wyposażenie zostało zrabowane. Powoli ulegał postępującej dewastacji.

Po wejściu do niego zaskoczyła nas jego wielkość na którą składają się trzy nawy podzielone ośmioma kolumnami, wysokie ściany z ostrołukowymi oknami oraz piękne sklepienie. Na każdym kroku widać skutki sowieckiej władzy, odpadające tynki, sypiąca się cegła.

Na dłużej zatrzymałam się przy nagrobkach ordynata ołycka Stanisława Radziwiłła, zmarłego w 1599 i rycerza Piotra Wiesiołowskiego który podczas jednego z polowań uratował życie królowi Zygmuntowi Augustowi. Dziura w jego tablicy nagrobnej nosząca ślady uderzeń siekierą pokazuje stosunek przedstawicieli komuny do sztuki podbitego kraju. Nagrobki te świadczą o polskości tych ziem.

Wiele osób zachwycało się drewnianym ołtarzem. Ja natomiast z wielkim zainteresowaniem przyglądałam się odkrytym w 1981 pod tynkiem gotyckim malowidłom ściennym z początku XVI wieku. Przedstawiają barwne kompozycje figuralne o tematyce biblijnej i hagiograficznej, ornamentykę roślinną, znaki heraldyczne oraz napisy czcionką gotycką.

Zwróciłam uwagę na wspaniałe duże organy. Patrząc na nie chciałabym mieć możliwość posłuchania ich brzmienia podczas koncertu. Zwłaszcza mojej ulubionej toccaty i fugi d-moll Jana Sebastiana Bacha, która w tym olbrzymim wnętrzu musi brzmieć fantastycznie i zachwycać słuchających.

Po wyjściu nasunęła mi się smutna refleksja, iż trzeba będzie wielkich nakładów finansowych i lat, by jego wnętrze zbliżyło się do dawnej świetności.

Idąc w kierunku Placu Katedralnego, już z daleka widać było Basztę Giedymina będącą pozostałością Zamku Górnego z XV w. Od czasów Aleksandra Jagiellończyka w Zamku Górnym mieściła się ludwisarnia, a w lochach więzienie. Z biegiem czasu popadł w ruinę. Do naszych czasów zachowała się jedynie wieża, zwaną Basztą Giedymina.

Słuchając przewodniczki dotarliśmy do Placu Katedralnego, jednego z najważniejszych miejsc w Wilnie. Tutaj odbywają się obchody świąt państwowych, parady, przemówienia itd.

Gdy stanęłam na środku krawędzi placu twarzą do katedry to po prawej stronie miałam pałac Wielkich Książąt Litewskich, a tuż za nim Basztę Giedymina.

Pośrodku placu stoi odsłonięty w 1996 roku pomnik księcia Giedymina. Przedstawia księcia pokazującego miejsce gdzie ma powstać miasto. Obok stoi jego koń, a na dole wyjący wilk. Według legendy śpiącemu Giedyminowi przyśnił się żelazny wilk wyjący na wzgórzu. Sprowadzony pogański kapłan wytłumaczył, że wilk jest symbolem miasta, które książę powinien zbudować w tym miejscu. W ten sposób powstało Wilno. Wielki książę Giedymin był dziadkiem Władysława Jagiełły.

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od pałacu Wielkich Książąt Litewskich ale tylko z zewnątrz. Niestety nie jest to ten który powstały za panowania Aleksandra Jagiellończyka w XV w. Został zniszczony przez Rosjan w czasie najazdu w latach 1655–1661, i popadał w coraz większą ruinę. Po zajęciu Wilna przez Rosję w czasie III rozbioru Polski (1795) jego pozostałości zostały rozebrane przez władze carskie, a materiał rozbiórkowy został wykorzystany do budowy domów. Zachował się jedynie fragment skrzydła wschodniego sprzedany żydowskiemu kupcowi, który przebudował je na dom mieszkalny. Po powstaniu listopadowym budynek przejęły władze carskie, które ufortyfikowały cały teren.

W 2001 roku Sejm Republiki Litewskiej podjął decyzję o odbudowie zamku z przeznaczeniem na siedzibę prezydenta i muzea. Prace budowlane rozpoczęto w 2002 roku, a 6 lipca 2009 roku dokonano symbolicznego otwarcia Zamku. To co oglądaliśmy to rekonstrukcja. Mieści się w nim Muzeum Narodowe.

Z tego co czytałam w 60 salach eksponowane są: obrazy, arrasy, broń, trofea myśliwskie, piece z herbami rodowymi, największa w Europie kolekcja kafli piecowych, prześliczne żyrandole oraz można zapoznać się z ekspozycjami architektonicznymi i historycznymi rozwoju Pałacu oraz ekspozycją odtworzonych reprezentacyjnych wnętrz Pałacu. Zgromadzono okazałe zbiory. Niestety nie dane nam było zobaczenie tych cudów, bowiem nie nie mieliśmy go w programie.

Po przekroczeniu monumentalnej bramy głównej nad którą znajduje się portal z herbem Litwy wyszliśmy na przepiękny arkadowy dziedziniec na którym chwilę odpoczęliśmy podziwiając jego architekturę. A było na co popatrzeć.

Następnie udaliśmy się do znajdującej się obok katedry św. Stanisława i św. Władysława. Jej budowę rozpoczęto na miejscu dawnej świątyni pogańskiej w 1386 r. po tym jak chrzest przyjął książę Jagiełło. Na przestrzeni wieków przechodziła różne koleje losu. Ulegała pożarom, uszkodzeniom i nie zawsze pełniła funkcje sakralne.

Po raz pierwszy spłonęła w 1399 r. Po kolejnym pożarze w 1530 roku, odbudowano ją w 1538 roku. To w niej uroczyście koronowano Wielkich Książąt Litewskich – Witolda, w 1529 r. Zygmunta Augusta, a w kaplicy Wołłowiczowskiej (dawnej Królewskiej) w 1547 r. odbył się potajemny ślub Zygmunta Augusta i Barbary Radziwiłłówny. Po zdobyciu Wilna przez Rosję służyła im jako stajnia. Po oswobodzeniu miasta po odbudowie ponownie została uszkodzona podczas najazdu przez Szwedów.

Burza w 1769 roku spowodowała zawalenie się wieży, która przewracając się częściowo niszczyła sklepienie, co skutkowało zamknięciem katedry. Budowę nowej w stylu klasycystycznym, zakończono w1801 roku.

Podczas rządów radzieckich została w 1950 roku zamknięta i przekształcona na magazyn. Wtedy też, 29-30 czerwca 1950 roku wysadzono w powietrze figury świętych stojące na szczycie fasady. Usunięto także liczne tablice pamiątkowe w języku polskim, w tym popiersie i tablicę arcybiskupa Jana Cieplaka. Następnie służyła za miejsce w którym odbywały się koncerty organowe. 4 czerwca 1956 roku otwarto galerię obrazów.

Nabożeństwa zaczęto ponownie odprawiać w niej od 1985 r., choć oficjalnie cały czas była to galeria obrazów. W 1989 r. katedra została odnowiona i odtworzono m.in. posągi na szczycie fasady. Obecnie odprawiane są w niej msze jedynie w języku litewskim.

Po powodzi w 1931 r. przy okazji remontu odnaleziono w podziemiach katedry zapomniane grobowce królewskie (m.in. Aleksandra Jagiellończyka oraz Elżbiety Habsburżanki i Barbary Radziwiłłówny – żon Zygmunta Augusta). Złożono tu też serce Władysława IV Wazy.

W czasie prac konserwatorskich w 1985 roku odkryto zabudowaną niszę, a w niej skarbiec katedry ukryty w 1939 roku w obliczu II wojny światowej. Ci, którzy dokonali odkrycia, w obawie przed władzą radziecką, ukryli go ponownie. Dopiero po odzyskaniu niepodległości przez Litwę, skarbiec publicznie wystawiono na wystawie „Chrześcijaństwo w sztuce Litwy”.

Kilkadziesiąt metrów od wschodniej fasady katedry znajduje się dzwonnica. Jest to najstarsza pozostałość po zamkowych murach obronnych. Wieża, wybudowana z polnych kamieni i cegieł w pierwszej połowie XIV wieku wykorzystywana jest dzisiaj jako dzwonnica. W środku znajduje się 10 dzwonów wykonanych z brązu przez mistrzów holenderskich i niemieckich w XVI – XVIII wieku. Na początku XIX wieku na wieży został zamontowany zegar.

Natomiast wschodnia fasada katedry ozdobiona sześciokolumnowym portykiem bardzo mi się podobała. Na jej szczycie pośrodku z dużym, pozłacanym krzyżem znajduje się św. Helena, po jej lewej stronie św. Stanisław, po prawej stoi św. Kazimierz. W kolumnadzie fasady południowej ustawiono posągi królów polskich i wielkich książąt litewskich.

Po wejściu do świątyni na potężnych białych filarach znajdują się obrazy przedstawiające dwunastu apostołów. Na ścianach bocznych obrazy z Nowego i Starego Testamentu.

W głównym ołtarzu znajduje się obraz Zamordowanie św. Stanisława przez przez Bolesława Śmiałego. Nawiązuje on do relacji Wincentego Kadłubka wg. której między św. Stanisławem a Bolesławem Śmiałym doszło do konfliktu w momencie gdy Bolesław nałożył surowe kary na dezerterów którzy uciekli z Rusi do Polski w czasie wyprawy w 1077 roku, a biskup ich bronił.

Bolesław Śmiały w roku 1079 wraz z trzema dworzanami wywlókł biskupa sprzed ołtarza podczas odprawiania nabożeństwa w kościele św. Michała na Skałce. Następnie własnoręcznie przebił go mieczem i kazał poćwiartować.

Zabójstwo wywołało wojnę domową, którą król Bolesław przegrał i musiał uciekać z kraju. „Cały ród Bolesława poniósł karę za św. Stanisława, gdyż tak jak żaden dobry uczynek nie pozostaje bez nagrody, tak i żaden zły bez kary” – pisał w „Kronice Polskiej” Wincenty Kadłubek.

Po prawej stronie ołtarza znajduje się powstała w 1636 roku Kaplica św. Kazimierza, patrona Litwy oraz niegdyś Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Jest to arcydzieło wczesnego baroku. Powstała ona po ogłoszeniu przez Papieża Klemensa VIII Kazimierza świętym. W jej wnętrzu zostały złożone szczątki doczesnego królewicza. W 1692 roku, po okupacji rosyjskiej, kaplica została odrestaurowana i od tamtego czasu pozostaje w niezmienionym stanie.

Ma ona formę kwadratu nakrytego kopułą. Do budowy wykorzystano drogie materiały budowlane: piaskowiec, który sprowadzono ze Szwecji, oraz marmur z Karpat. Wnętrze wyłożone jest czarnym i białym marmurem.

Posiada nietypowy ołtarz ozdobionym stiukowymi płaskorzeźbami w środku którego znajduje się srebrna trumienka z relikwiami św. Kazimierza. Na rogach trumienki, którą podtrzymują anioły, są umieszczone cztery orły. Pod nią znajduje się obraz św. Kazimierza w srebrnej szacie z trzema rękami.

Legenda opowiada, że malarz kilkakrotnie poprawiał dzieło, próbując poprawić zbyt długą rękę. Ta zaś na nowo wyłaniała się spod farby. Malarz uznał, że to cud i rękę zostawił.

W marmurowych niszach znajduje się w niej osiem posrebrzanych figur Jagiellonów: Władysława Jagiełły, Kazimierza Jagiellończyka, Jana Olbrachta, Aleksandra Jagiellończyka, Zygmunta I Starego, Zygmunta II Augusta i św. Kazimierza.

Uwagę zwraca pozłacana ambona w kształcie kielicha unoszonego przez ukoronowanego orła z rozpostartymi skrzydłami (w niej wygłaszał swe kazania Piotr Skarga). Ściany zdobią przepiękne freski. Całość zachwyca harmonią, pięknem i spokojem. We Wrześniu 1993 r Papież Jan Paweł II odwiedził Litwę i będąc w Wilnie był w tej katedrze co upamiętnia widniejąca w nawie głównej tablica.

Kolejnym obiektem sakralnym godnym obejrzenia jest barokowy kościół pod wezwaniem św. Piotra i Pawła, na Antokolu. Został zbudowany w XVI wieku przez hetmana Michała Kazimierza Paca, jako wotum za pomyślne zakończenie wojny z Moskwą.

Byłam w nim po raz drugi i po raz drugi byłam oczarowana jego wystrojem. Białe wnętrze ozdobione jest przepiękną sztukaterią. Takiej ilości rzeźb stiukowych o tematyce biblijnej, mitologicznej i historycznej nigdy nie widziałam w żadnym kościele. Jest ich ponad 2 tysiące, co powoduje iż trudno się skupić na znajdujących się między nimi obrazach i rzeźbach.

Kościół nie ma głównego ołtarza, w jego miejscu znajduje się obraz przedstawiający pożegnanie św. św. Piotra i Pawła, oraz cztery rzeźby proroków: Daniela, Jeremiasza, Izajasza i Eliasza.

Uwagę przyciąga przepiękny iskrzący się z daleka kryształowy żyrandol w kształcie łodzi (jest pamiątką zatonięcia podczas transportu ołtarza głównego o kryształowych kolumnach zamówionego przez Paca we Włoszech). Był to efekt załamujących się promieni słonecznych przechodzących przez kryształy.

Z zainteresowaniem oglądałam ponad 400 letnie oryginalne dwa wielkie bębny litewski (litaur) przywiezione przez hetmana Paca spod Chocimia po bitwie w 1673 r.

Uwagę przykuwa też piękny obraz Matki Boskiej, która uratowała miasto od zarazy, oraz figura Chrystusa Cudownego w czerwonej szacie .Jest też obraz Paca.

W kościele tym nabożeństwa odbywają się tu zarówno w języku polskim jak i litewskim.

Wychodząc żałowałam, iż nie zdążyłam przyjrzeć się dokładnie wszystkim detalom. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś go odwiedzę, równocześnie polecam wszystkim którzy będą w Wilnie by do niego wstąpili. Naprawdę warto.

Następnie przejechaliśmy na cmentarz na Rossie w Wilnie gdzie pochowana jest Maria z Bilewiczów Piłsudska, a u jej stóp umieszczono srebrną urnę z sercem serce jej syna – Marszałka Józefa Piłsudskiego. Było to spełnienie woli Marszałka który w jednym z przemówień na Zjeździe Legionistów w 1928 roku powiedział: „Nie wiem czy nie zechcą mnie pochować na Wawelu. Niech! Niech tylko moje serce wtedy zamknięte schowają w Wilnie, gdzie leżą moi żołnierze, co w kwietniu 1919 roku mnie jako wodzowi Wilno jako prezent pod nogi rzucili…”

Nagrobek stanowi wielka płyta z czarnego granitu przywieziona z Wołynia na której wycięty jest prosty krzyż i napis „Matka i Serce Syna”. Nie ma na nim żadnego imienia, nazwiska i żadnej daty. Mimo tego wszyscy doskonale wiedzą kto tu spoczywa.

Mimo, iż byłam tu w 2002 r. to bardzo chciałam zobaczyć to miejsce ponownie. Ma ono dla nas Polaków wielkie znaczenie gdyż dzięki takim miejscom nie ulega zatarciu pamięć o naszych korzeniach. W okresie komuny były zamysły aby przez środek cmentarza przeprowadzić drogę, jednak silny opór mieszkańców spowodował, że władze komunistyczne wycofały się z tego projektu.

Zapaliliśmy znicze, złożyliśmy kwiaty i pomodliliśmy się za dusze pani Marii, jej syna i wszystkich pochowanych na tym cmentarzu.

Z cmentarza na zakończenie dnia udaliśmy się do Kaplicy Matki Boskiej Ostrobramskiej, do której ubiegłego dnia nie udało się nam wejść a obraz słynący z cudów i łask widzieliśmy tylko z ulicy przez zamknięte okno.
Średniowiecznym zwyczajem na bramie umieszczono darzony czcią i szacunkiem obraz Matki Boskiej, którego opiece powierzano miasto wraz z jego mieszkańcami. Przy obrazie zbudowali schody, małą galeryjkę i daszek z okiennicami dla osłony. Z biegiem lat stała się ona mini kapliczką w której może przebywać kilkanaście osób.

Wchodzi się do niej po niezbyt stromych schodach. Już w przedsionku na ścianach w kilku gablotach znajdują się wota dziękczynne, natomiast w samej kaplicy jest ich tysiące. Wykonane ze złota i srebra, przypominających serduszka, figurki modlących się ludzi, ich oczy, ręce i nogi.

Sam obraz jest przepiękny. Madonna przybrana jest w srebrną pozłacaną szatę, którą zdobią wykute motywy z kwiatów. Zakrywa ona cały obraz za wyjątkiem twarzy i dłoni. Poniżej obrazu znajduje się srebrne wotum w kształcie księżyca z napisem „Dzięki Tobie składam Batko Boska za wysłuchanie próśb moich, a proszę Cię Matko Miłosierdzia zachowaj mnie nadal w łasce i opiece Swojej Przenajświętszej W.I.J 1849 roku”. Mylnie odbierane jest ono jako część obrazu.

Byłam tu drugi raz w życiu i kolejny raz czułam towarzyszącą temu miejscu wzniosłą atmosferę modlitwy, ciepła i spokoju.

Modliliśmy się wszyscy dziękując za pięknie spędzony w Wilnie dzień oraz za szczęśliwą dalszą podróż do Smoleńska i Katynia, która na skutek zmiany miejsca przekroczenia granicy z litewsko-rosyjskiej na łotewsko-rosyjską wydłużyła się o kilkaset kilometrów. Następnie wsiedliśmy do auokara i ruszyliśmy w dalszą drogę.

Był już późny wieczór gdy dotarliśmy do znajdującej się kilkadziesiąt km od granicy rosyjskiej miejscowości Rezekne, i zakwaterowaliśmy się w hotelu Latgale.

Następnego dnia 9 kwietnia wcześnie rano udaliśmy się na łotewsko-rosyjskie przejście graniczne Terehova. Po pełnej niedogodności odprawie cały dzień spędziliśmy w podróży do Smoleńska. Jadąc byłam podekscytowana tym, że za kilkanaście godzin będziemy w Smoleńsku w 9 rocznicę katastrofy i odwiedzimy Katyń.

Ale o tym w następnej części mojej relacji.

Foto:Liliana i Zdzisław Borodziuk