W centrum konferencyjnym na PGE Narodowym w piątek (26.04.2019 r.) odbyły się obrady okrągłego stołu ws. edukacji. Jego główne tematy to: uczeń, nauczyciel, jakość edukacji i nowoczesna szkoła. Posłowie dr hab. Józef Brynkus, Tomasz Jaskóła i Krzysztof Sitarski reprezentowali w trakcie debaty Kukiz’15. – Nie powinniśmy się dostosowywać do osiągnięć i rozwiązań oświaty zachodnioeuropejskiej. My powinniśmy już myśleć trochę dalej. Nie tylko trochę, ale wręcz zdecydowanie dalej. Powinniśmy po prostu te osiągnięcia przeskoczyć. Nas nie stać na powielanie tego co w Europie Zachodniej jest już passé. Powiem, że to też wymaga zmiany mentalności i sposobu myślenia o polskiej szkole – stwierdził poseł Brynkus.

Parlamentarzysta Kukiz’15 dr hab. Józef Brynkus, który jest wykładowcą akademickim na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie, gdzie przygotowuje do pracy nowe kadry nauczycieli oraz prowadzi zajęcia podyplomowe ze studentami, mówił o potrzebie głębokich zmian w polskiej edukacji. – Powinniśmy zrezygnować ze stałych podręczników szkolnych. Dzisiaj technologia pozwala na to, żeby w każdej szkole była jakaś mała poligrafia, bo nie możemy zrezygnować z papierowych pomocy naukowych, i w ramach tej małej poligrafii aktualne materiały dydaktyczne powinny być drukowane. Bo problem polega na tym, że nasza edukacja jest przestarzała także z punktu widzenia merytorycznego, programowego. A dzięki właśnie tego typu rozwiązaniu moglibyśmy w niektórych przypadkach, w niektórych dziedzinach przeskakiwać do przodu – mówił poseł dr hab. Józef Brynkus. – Ministerstwo mogłoby powołać specjalne zespoły merytoryczno-dydaktyczne, które np. monitorowałyby osiągnięcia w jakiejś dyscyplinie czy dziedzinie wiedzy i te osiągnięcia dostosowywały do poziomu edukacyjnego, ponieważ tempo życia, tempo osiągnięć cywilizacyjnych i naukowych jest tak duże, że my nie możemy sobie pozwolić na to, żeby podręcznik obowiązywał przez 3 lata – podkreślał.

Pełna treść wystąpienia:

Szanowni Państwo!
Stosunek do obecnego systemu szkolnego w jakimś stopniu pokazuje też stosunek do dzisiejszego okrągłego stołu oświatowego. Brak niektórych podmiotów życia politycznego – z różnych przyczyn – niedobrze wróży na przyszłość polskiej oświacie. Podobnie jak formuła przyjęta przez jego organizatorów. Ale to państwo – w sposób bezwzględny powinno wziąć odpowiedzialność za edukację.

Na merytoryczną pracę w takich warunkach nie ma specjalnie warunków, ale by przedstawić daleko idące uogólnienia już  tak. Na pewno jest pozytywny efekt – jesteśmy w sytuacji „granicznej” i do głębszego kryzysu w szkolnictwie już nie może dojść. To jest poziom, od którego powinniśmy zacząć odbudowywać polską oświatę.

Jest wiele czynników niesprzyjających przede wszystkim niepewność sytuacji politycznej. Mimo doskonałych diagnoz i recept dotyczących edukacji opracowanych przez różne środowiska o szkolnictwie, jego formalnych podstawach decydują politycy i przedstawiciele życia publicznego. Mają oni własne preferencje, którymi się kierują. Niekoniecznie są to dla nich preferencje korzystne, o czym oni nie zawsze zdają sobie z tego sprawę. Ale wyniesiona na sztandary polityczne koncepcja oświaty nie pozwala im z niej zrezygnować, bo wydaje się im, że w ten sposób zdradziliby swoich wyborców i zwolenników.

Warto zauważyć, że do tej pory mieliśmy do czynienia z takim „łataniem i cerowaniem dziur” w szkolnictwie. A to przecież tylko osłabia szkolny organizm. Nie wolno nam zapominać, że:

– edukacja to inwestycja – zarówno państwa, jak też rodziców uczniów i ich samych, czyli uczniów. Nie można na niej oszczędzać.

– uczniowie nigdy nie byli dla większości nauczycieli – zdecydowanej większości pedagogów – zakładnikami. Nigdy nie chcieli ich wykorzystywać.

Musimy zrozumieć, że od „pieniędzy” nie uciekniemy – oszukiwanie społeczeństwa, nauczycieli, a przede wszystkim także nas samych – w danym momencie decydentów życia publicznego – nic nie da. Z jednej strony będzie rodziło konflikty społeczne, cofało polską oświatę, a przede wszystkim ją petryfikowało. Powtórzę to, co powiedziałem wczoraj przy okazji debaty nad wotum nieufności dla minister Zalewskiej – Omamiliście i oszukaliście społeczeństwo podnosząc w narracji publicznej, także przez usłużnych dziennikarzy, że nauczyciele zostali przez was obdarowani nie wiadomo jak wielkimi podwyżkami. 20 procent to oczywiście skala, która musiałaby robić wrażenie, że to są wyjątkowe kwoty. A tak naprawdę podwyżki były kwotowo minimalne sto kilkadziesiąt złotych netto dla nauczyciela stażysty, niewiele więcej dla kolejnych stopni awansu zawodowego.

Od zadań postawionych szkole – i to nie mechanistycznie – ile nauczyciel miałby mieć pensum dydaktycznego – powinny być  uzależnione nakłady na oświatę. Tymczasem przedmiotem sporu jest ile nauczyciel powinien zarabiać za godzinę pobytu w szkole – to absurd.

Zmiany w oświacie powinny objąć ją całą. Nie stać nas jako państwo na marnotrawienie potencjału intelektualnego polskich dzieci i polskiej młodzieży. Nie stać nas na marnotrawienie kwalifikacji i kompetencji nauczycieli. Szkolnictwo prywatne – jak najbardziej rozwinięte – nie zaspokoi potrzeb edukacyjnych całego społeczeństwa polskiego.

Musimy dokonać wręcz rewolucyjnych zmian w oświacie. Nie wiadomo czy jakiekolwiek środowisko jest na to przygotowane. Przykładowo – gdy wprowadzimy regułę, że nauczyciel pracuje w szkole 8 godzin – to także rodzice będą musieli tak zorganizować swoje życie zawodowe i osobiste, by w godzinach pobytu nauczyciela w szkole, pojawić się w niej i załatwić sprawy dotyczące ucznia. W tych też godzinach nadzór pedagogiczny oraz prowadzący i szkolna administracja będzie wykonywać swoje zadania oświatowe. To będzie rewolucyjna zmiana w świadomości oraz życiu Polaków.

Zmiany w szkolnictwie powinny być takie, by nie tylko w rozwiązaniach konkretnych dogonić osiągnięcia i rozwiązania oświaty zachodnioeuropejskiej, światowej, ale je wręcz „przeskoczyć”. Powiem, że wymaga to zmiany mentalności i sposobu myślenia o polskiej szkole. Nie wiem czy np. ktokolwiek ma świadomość, że należałoby wręcz zrezygnować ze „stałych” podręczników szkolnych. Zamiast nich powinny się pojawić w każdej szkole – co dziś jest możliwe technologicznie, a organizacyjnie można by to było zrobić – takie punkty małej poligrafii, które drukowałyby potrzebne w danym momencie papierowe materiały dydaktyczne. Od nich nie możemy odejść – także ze względu na higienę pracy szkolnej, drogi zdobywania, przyswajania i wykorzystywania wiedzy przez ucznia. Takie rozwiązanie dawałoby szansę na stałe i błyskawiczne unowocześnianie i aktualizowanie treści nauczania, bowiem powołane byłyby takie stałe zespoły robocze do aktualizacji wiedzy koniecznej do jej szkolnego aplikowania, ze względu na postęp wiedzy w dyscyplinie naukowej odpowiadającej za dany przedmiot w szkole. Dotyczyłoby to wszystkich przedmiotów szkolnych.

Uważam, że podział na tzw. podstoliki ma sens tylko i wyłącznie w zakresie zdiagnozowania oczekiwań, ale nie wprowadzenia regulacji. Te powinny być ustalane wspólnie.

dr hab. Józef Brynkus
Poseł na Sejm RP