Denerwują mnie pojawiające się w mediach społecznościowych, także polskich, wychodzące czasem z tzw. poważnych środowisk komentarze, bagatelizujące objęcie Białorusi rosyjskim programem nuclear-sharing.

Komentarze te dzielą się na dwa typy:

1) Oj tam, oj tam – nic się nie stało! Co za różnica, czy z Rosji, czy z Białorusi – wystrzelone Kindżały i tak do nas dolecą a w dodatku broń jądrowa już od dawna jest w obwodzie królewieckim, więc o co całe wielkie halo?

2) Rosja reaguje jedynie z opóźnieniem na amerykański nuclear sharing, którym kilka krajow w Europie (a nawet w Azji – Turcja) jest od dawna objętych, więc dlaczego nagle takie larum?

Obie te linie argumentacji są oparte na fałszywych przesłankach.

Istota sygnalizacji strategicznej nie sprowadza się do możliwości sprzętu, ale do deklaracji intencji. Moskwa sygnalizuje właśnie, że dopina ostatnie guziki w procesie integracji Białorusi. Przy okazji rozlokowania broni jądrowej, Rosjanie rozlokują garnizony konieczne do ochrony tej broni, czyli właściwie całego systemu politycznego gwarantującego im podporządkowanie tego kraju. Od tej pory kwestia kształtu białoruskiej niepodległości już formalnie przestaje być sprawą wewnętrzną Białorusi a staje się sprawą ochrony rosyjskiej broni jądrowej. Białoruska opozycja będzie więc już likwidowana przez rosyjski wywiad wojskowy „w majestacie prawa”. Nawet marionetkowy Łukaszenka przestanie być niebawem Rosji potrzebny. Anszlus Białorusi stanie się faktem a wraz z nim całkowicie zmieni się sytuacja strategiczna na naszej wschodniej granicy. Rosjanie osiągną zdolność bezpośredniej projekcji swoich sił lądowych na Warszawę, którą dzieli od Brześcia dystans jedynie 210 km. po dogodnym dla ciężkiego sprzętu terenie (a nie jak to było w przypadku Kijowa – przez bagna i rozlewiska Prypeci). Sytuacja strategiczna Przesmyku Suwalskiego stanie się katastrofalna a wraz z nią – sytuacja państw bałtyckich. To, jak wobec tych wyzwań określi się kolektywny Zachód przesądzi o losie naszej części Europy.

2) Objęcie kilku krajów Europy zachodniej, oraz Turcji amerykańskim programem nuclear sharing było odpowiedzią USA na zagrożenie spowodowane głęboką asymetrią potencjału arsenałów konwencjonalnych w Europie między wojskami NATO a Układem Warszawskim, która nie zmniejszyła się po rozpadzie ZSRR a wręcz zwiększyła w okresie rządów Putina. Co więcej – sytuacja bezpieczeństwa w Europie pogorszyła się w związku z naruszeniem przez Rosję traktatów o broni jądrowej średniego zasięgu. Rosjanie bowiem są w posiadaniu arsenału rakietowego zdolnego do ostrzału taktyczną bronią jądrową praktycznie całej Europy, podczas gdy amerykańska broń jądrowa przechowywana w Europie to jedynie taktyczne bomby jądrowe, które muszą być zrzucane z samolotów. Szansa na ich dotarcie w głąb terytorium Rosji, biorąc pod uwagę zaawansowanie rosyjskiej obrony przeciwlotniczej jest niewielka. Odpowiedzią Zachodu na rakietową zdolność penetracyjną był rozwój systemów antyrakietowych w rodzaju niemieckiego Iris-T czy amerykańskiego Patriot (motywacją była tu też nowe zagrożenie atakiem rakietowym z Iranu). Rosjanie uznali to za pretekst do oficjalnego już zerwania umów o broni średniego zasięgu i wprowadzili do uzbrojenia nowoczesne rakiety hipersoniczne, przed którymi systemy te są mało skuteczne. Rosyjskie lotnicze rakiety hipersoniczne Kindżał lecą z prędkością 8-10 tys. kilometrów na godzinę i do tego mogą manewrować. Taka rakieta, wystrzelona z samolotu na terytorium Białorusi nie ma charakterystyki startowej pozwalającej na uruchomienie odpowiednio wczesnej reakcji systemów obronnych a do Warszawy jest w stanie dolecieć w ok 3 minuty. Do Wilna – mniej niż w minutę. Obrona przed taką bronią jest wyjątkowo trudna. Argumentacja strony rosyjskiej i białoruskiej na rzecz takiej ekspansji sprowadza się do tego, że szybko zwiększający się potencjał sił NATO w państwach graniczących z Białorusią stwarza dla tego kraju zagrożenie nie mniejsze, niż siły Układu Warszawskiego stacjonujące w dawnym NRD stwarzały dla bezpieczeństwa RFN i krajów Beneluksu. Rozlokowanie rosyjskiej broni jądrowej na Białorusi przedstawiane jest zatem jako działanie czysto defensywne, „wyrównujące” siły obu stron. W praktyce jednak – jest to akcja uprzedzająca ewentualną reakcją NATO, a przede wszystkim Polski, na ewentualny atak wojsk rosyjskich lub rosyjsko-białoruskich wyprowadzony z Białorusi na terytorium zachodniej Ukrainy, tuż przy granicy polskiej, przeprowadzony z możliwym ostrzałem natowskiego centrum logistycznego w podrzeszowskiej Jasionce.

Zatem w żadnym przypadku objęcie Białorusi rosyjskim programem nuclear sharing nie powinno być przez Zachód, a przede wszystkim przez komentatorów w Polsce bagatelizowane, czy przedstawiane jako działanie czysto defensywne.